
Moja Uczelnia, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, świętuje obecnie setny rok akademicki. Jest to okazja do wspominania różnych wydarzeń z historii naszej Uczelni. A ponieważ w niektórych z tych wydarzeń brałem udział - będę o nich wspominał w tym blogu.
REKLAMA
Zapraszałem już Państwa do obejrzenia filmu, na którym opowiadam o mojej drodze na AGH i o tym, jak na tej uczelni studiowałem, a potem pracowałem. Dzisiaj chcę przypomnieć jeden epizod sprzed 15 lat, który pokazuje, że AGH była (i jest!) bardzo pozytywnie postrzegana na forum międzynarodowym.
Muszę jednak zacząć od historii.
W 1988 roku w Bolonii, w zabytkowej Auli Santa Lucia (zachowanej w dobrym stanie od 1088 roku!), będącej chlubą najstarszego europejskiego Uniwersytetu Bolońskiego, uchwalona została i opublikowana karta swobód akademickich Magna Charta Universitatum, nazywana potocznie "Kartą Bolońską". W ten sposób społeczność akademicka całego świata zaakcentowała dziewięćsetną rocznicę utworzenia pierwszego nowożytnego uniwersytetu. Wszystkie współczesne szkoły wyższe na całym świecie mają organizację wzorowaną na tym, co w 1088 roku utworzono w Bolonii.
Warto dodać, że wcześniejsze szkoły - na przykład Akademia Platońska w starożytnej Grecji (387 rok przed naszą erą) albo szkoły tworzone w Chinach (na przykład Shang-Xiang, Taixue i Guozijian) - były oparte na innych zasadach i funkcjonowały w sposób odmienny. Odmienne były także wcześniej założone szkoły muzułmańskie, na przykład Al-Karawijjin w Fezie albo Al-Azhar w Kairze).
To, co dzisiaj nazywamy uniwersytetem na całym świecie - narodziło się właśnie w Bolonii.
Wśród rektorów uczelni podpisujących Kartę Bolońską w 1988 roku nie było rektora AGH, ale rosnący prestiż naszej Uczelni sprawił, że gdy w 15 rocznicę uchwalenia tego dokumentu Uniwersytet Boloński postanowił zaprosić dodatkowo 25 rektorów z całego świata celem złożenia podpisów pod historycznym już wtedy oryginałem Magna Charta Universitatum - jako jedyny z Polski zaproszony został rektor AGH.
Znalazłem się w bardzo wielobarwnym gronie
złożyłem podpis, a potem uczestniczyłem w debacie. Wszystko to opisano w naszym uczelnianym czasopiśmie o nazwie BIP
ale minęło od tego czasu 15 lat, więc nikt już tego nie pamięta. Ale skoro świętujemy setny rok akademicki AGH - to może warto o tym przypomnieć?
