21. stycznia 1998 roku społeczność AGH wybrała mnie do tego, żebym pełnił funkcję rektora tej uczelni. Wybory odbywały się w tak nietypowym dniu, ponieważ wybrany na kadencję 1996-1999 rektor Mirosław Handke objął funkcję ministra w rządzie Jerzego Buzka i po kilku miesiącach nieudanych prób kierowania uczelnią z Warszawy (kiedy to codzienne zarządzanie sprawami AGH spadło na barki prorektorów - to znaczy moje i profesora Andrzeja Gołasia, późniejszego prezydenta Krakowa) - zrezygnował. Rozpisano wybory i tak się złożyło, że zaraz w pierwszym głosowaniu uzyskałem zdecydowane poparcie elektorów.

REKLAMA
logo
Był to ewenement - wcześniejsze wybory rektorów zwykle wymagały kilku tur głosowań, a wybierany kandydat uzyskiwał niewielką przewagę.
Mnie się udało uzyskać zdecydowane poparcie (106 głosów tak, 71 nie , 3 wstrzymujące się), które jeszcze poszerzyłem w wyborach na kadencje 1999-2002 (153 tak, 38 nie, 1 wst.) i w wyborach na kadencję 2002-2005 (163 tak, 29 nie, 1 wst.).
Po wyborze w 1998 roku natychmiast przejąłem obowiązki rektorskie, bez zwyczajowej w takich sytuacji praktyki, że rektor-elekt ma przynajmniej kilka tygodni na to, żeby się przygotować do wypełniania nowych obowiązków.
logo
Musiałem też "z marszu" wygłosić expose zapowiadające, jak zamierzam zarządzać uczelnią. Mogę się pochwalić, że - pracując często od rana do późnego wieczora - zdołałem spełnić wszystkie zapowiedzi!
logo
W sumie pełniłem moją funkcję przez 2779 dni, czyli 7 lat, 7 miesięcy i 10 dni. Byłem najdłużej urzędującym rektorem w całej historii AGH!
logo
Z pewnością miałem trochę szczęścia przy tej mojej pracy na stanowisku rektora, a zawdzięczam to okoliczności, że byłem dwudziestym pierwszym rektorem AGH.
logo
Jak wiadomo, liczba 21, określana przez niektórych jako "oczko", jest liczbą szczęśliwą, co poniżej potwierdzam moim własnoręcznym podpisem!
logo