W kontekście wspaniałej postaci, jaką był papież Jan Paweł II, dużo się mówi o Jego świętości. To oczywiście ważny temat, szczególnie dla ogromnej rzeszy wierzących. Rzadziej natomiast mamy okazję skupić się na tym, że był to człowiek nieprzeciętnie MĄDRY. Naukowiec, badacz, intelektualista i humanista, którego dorobek ma także wymiar właśnie głębokiej MĄDROŚCI. Mądrości ponadczasowej i mądrości dominującej ponad różnicami światopoglądowymi. Dobrze się więc stało, że organizując (już po raz ósmy!) imprezę pod nazwą "Dni Jana Pawła II" środowiska naukowe Krakowa wskazały jako hasło przewodnie tych "Dni" właśnie mądrość. Mądrość Papieża-Polaka i mądrość którą my powinniśmy odnaleźć w sobie pochylając się z uwagą nad Jego opracowaniami.

REKLAMA
Organizatorzy tegorocznych „Dni Jana Pawła II” (5-7 listopada 2013 r.) poprosili mnie, żebym przygotował i wygłosił referat na temat: „Mądrość Jana Pawła II jako drogowskaz przy kreowaniu techniki służącej dobrym celom.” Jako termin wygłoszenia mojego referatu wyznaczono dzień 7 listopada godzina 13:00. Nawiasem mówiąc będzie to ostatni referat w ramach międzynarodowej sesji naukowej "Oblicza mądrości", po którym nastąpi dyskusja i podsumowanie obrad. Jeden z P.T.Czytelników moich wcześniejszych wpisów na tym blogu nazwał mnie "Mistrzem ostatniego zdania". Było w tym wiele życzliwej dla mnie kurtuazji (za którą jeszcze raz dziękuję), ale może coś jest na rzeczy. Wiele razy już tak mi się bowiem zdarzało, że brałem udział w jakiejś debacie, uczestnicy mówili różne ważne i mądre rzeczy, a potem mnie udawało się podsumować istotę wszystkich rozrzuconych wypowiedzi kilkoma zdaniami, po których już nikt więcej nie czuł potrzeby zabierania głosu. Może i tym razem mi się uda? :-)
Organizatorzy „Dni...” na swojej stronie zapraszają wszystkich zainteresowanych, przeto gdyby ktoś z Państwa był w tym czasie niedaleko od miejsca obrad sesji (będzie to Aula Collegium Novum UJ) i dysponował wolnym czasem - to może przyjść i się sam przekonać :-) .
Sądzę zresztą, że w miarę możliwości warto uczestniczyć w całej sesji. Dla osób wierzących może to być okazja do uczestniczeniu w dość niezwykłym doświadczeniu: naukowym, ale także duchowym. Osoby niewierzące mogą też wiele skorzystać na tym, że będą mogły obcować z czysto intelektualnymi wartościami zawartymi w dorobku naukowym Jana Pawła II, który na tej sesji będą wątkiem dominującym.
Żeby Państwa zachęcić prezentuję małą próbkę tego, co będzie na tej sesji. Całej sesji streścić nie potrafię, ale przedstawiam wybrane fragmenty mojego referatu:
Dorobek naukowy i skarbnica myśli Jana Pawła II były i są nadal źródłem bardzo wartościowych inspiracji w wielu dziedzinach aktywności intelektualnej. Głównie dotyczy to oczywiście humanistyki, a zwłaszcza filozofii i jej działu - etyki. Mało kto miał jednak okazję przekonać się, że Papież Polak interesował się także osiągnięciami techniki. Czynił to nie z powodu wygody, jaką ta technika zapewnia, lecz ze względu na doniosłe i dalekosiężne konsekwencje cywilizacyjne odkryć dokonywanych na gruncie nauk technicznych.
Coraz powszechniejsza jest dziś świadomość, że poprzez przemożny wpływ, jaki wywiera na całe nasze życie, technika nie może być postrzegana wyłącznie jako pozytywny motor napędowy wszechogarniającego postępu. Technika się burzliwie rozwija - i to jest fakt bezsporny. Jednak nie każdy rozwój jest tożsamy z postępem i nie każdy postęp służy człowiekowi. Dlatego kierunek, w jakim rozwijamy technikę, nie jest moralnie obojętny. Papież to dostrzegał i doceniał, przeto często w swoich pismach przestrzegał przed fetyszyzowaniem rozwoju oraz wskazywał na prymat Dobra nad Postępem, zwłaszcza tym osiąganym za wszelką cenę.
Zwracając się wprost do twórców techniki wielokrotnie podkreślał, że opracowywanie nowych technologii nigdy nie może być wolne od refleksji, do czego ta technika może być użyta, a także (co trudniejsze!) od próby przewidywanie tego, w jaki sposób może być ona nadużyta. Formułując cele dla nowej techniki trzeba zawsze najpierw pytać, komu i jak to rozwiązanie techniczne będzie służyć, a dopiero potem zastanawiać się, jak je osiągnąć. Bez takiej „busoli moralnej” niesłychanie łatwo jest zagubić właściwy kierunek i zamiast zmierzać do rozwoju techniki służącej człowiekowi – zaplątać się w meandrach techniki, która człowieka poniża albo zagraża jego bytowi.
logo
W uznaniu zasług polegających na wskazywaniu technikom kryteriów odróżniania techniki służącej człowiekowi od tej, która mu zagraża - senat AGH przyznał Papieżowi doktorat honoris causa, a ja mu tę godność wręczałem w Watykanie 3.4.2000 roku.

Wskażmy konkretnie, gdzie szukamy i gdzie znajdujemy w nauczaniu Ojca Świętego tę syntezę wartości Dobra i rozwoju techniki.
Wiedza techniczna, jaką tworzymy w gronie badaczy i twórców nowych technologii posiada swoją specyfikę i swoją wewnętrzną logikę. Pozornie ma ona wiele wspólnego z każdą inną pracą naukową, ponieważ początek i istota pracy badawczej inżyniera polega na odkrywaniu Prawdy. Jednak Prawda odkryta przez inżyniera różni się od Prawdy odkrytej przez filozofa. Prawda filozofa służy lepszemu opisowi i lepszemu zrozumieniu czegoś, co istnieje. Prawda inżyniera służy kreowaniu czegoś, co wcześniej nie istniało, a co technik potrafi wydobyć z niebytu siłą swego intelektu i zmaterializować siłą dostępnej technologii.
Gdyby wykreowany nowy twór techniki był bytem jednostkowym, to mógłby być rozpatrywany jako coś godnego podziwu lub coś godnego pogardy - bez większych konsekwencji społecznych. Specyfika tworów technicznych tym się jednak odznacza, że dzięki wielkoprzemysłowej produkcji można nimi w krótkim czasie wypełnić sporą część świata. Także tę, którą chcemy uważać za naszą intymną i prywatną.
Chwila zastanowienia nad tym, jak zmieniły naszą codzienność takie wynalazki, jak telewizor, komputer, Internet, telefon, samochód itp. pozwala zrozumieć, że Prawda odkrywana na gruncie nauk technicznych ma ogromną moc przekształcania świata.
Nie zawsze jednak to przekształcenie świata zmierza do tworzenia Dobra. Częściej celem jest zysk materialny lub korzyść polityczna. I tu się rodzi problem.
W nauczaniu Jana Pawła II pojęcie Prawdy zajmuje miejsce szczególne, a encykliki "Veritatis splendor" i "Fides et ratio" są głównie poświęcone zagadnieniu istoty Prawdy i sposobu docierania do Prawdy. Z tego powodu stanowią one szczególnie cenny i szczególnie przydatny zbiór wskazówek i nauk, których przyjęcie i zaakceptowanie porządkuje warsztat naukowy - także w zakresie twórczości technicznej.
Jest to ważne i jest to potrzebne - zwłaszcza właśnie inżynierom, ponieważ daje możliwość wyboru właściwej drogi w gąszczu niezliczonych potencjalnie możliwych kierunków rozwoju dyscyplin naukowych. Pochylmy się zatem z uwagą nad tą nauką Papieża i wykorzystajmy zawartą w niej mądrość.
W encyklice "Veritatis splendor" czytamy słowa, które niezwykle głęboko wnikają w samą istotę poznania naukowego. Cytuję: "W głębi serca [człowiek] stale tęskni za absolutną prawdą i pragnie w pełni ją poznać, czego wymownym dowodem są niestrudzone poszukiwania, jakie prowadzi on na każdym polu i w każdej dziedzinie.” Takie są także początkowe i pierwotne motywacje wszystkich twórców i uświadomienie sobie istoty tej tęsknoty za prawdą absolutną ułatwia uporządkowanie działań w zakresie nauki i sztuki. Ale elementy nauki i sztuki występują także także w obszarze techniki, a tęsknota, o której pisał Papież, jest też najsilniejszą motywacją dla jej twórców. Ta bardzo trafna diagnoza pozwala więc także na uporządkowanie działań w zakresie techniki.
Ojciec Święty stworzył też nadzieję na osiągalność celów, do których stale dążymy w technice. "Dzisiaj - mówił Papież w Toruniu do zebranych tam rektorów wszystkich polskich uczelni - nierzadko usiłuje się nam wmówić, iż skończył się bezpowrotnie czas pewności poznania prawdy oraz że jesteśmy nieodwołalnie skazani na totalny brak sensu, na prowizoryczność poznania, ciągłą zmienność i względność". Byłem tam i sam słyszałem, jak żarliwy był protest Papieża przeciwko tym opiniom!
Przeciwstawienie się tym defetystycznym poglądom w pismach Jana Pawła II powinno dać nam nową podnietę do tego, aby przez naukowe poznanie i technologiczne wykorzystanie posiadanej wiedzy jeszcze skuteczniej „czynić sobie Ziemię poddaną”. Za to także winni jesteśmy Ojcu Świętemu naszą wdzięczną pamięć.
Prawdy, które odkrywamy i praktyczne działania, które podejmujemy w technice, wynikają z praw przyrody. Prawa te poznajemy jednak w naukach technicznych fragmentarycznie, skupiając się na wąskich szczegółach – niekiedy tak dalece, że w efekcie tracimy z pola widzenia ogląd całości. Taka optyka nie sprzyja jednak samej istocie naukowego poznania. W związku z tym winni jesteśmy wdzięczność Ojcu Świętemu za te Jego dzieła, w których przypominał On nam, że jako uczonych obowiązuje nas konieczność myślenia w kategoriach całości. I że całość nie jest nigdy wyłącznie sumą części składowych.
Takiej świadomości nie sprzyja dzisiejszy sposób kształcenia inżynierów, ukierunkowany na specjalizację i dogłębne poznawanie szczegółów. Dlatego właśnie technikom potrzebna jest wskazówka, podpowiedź, sugestia i refleksja kogoś, kto wprawdzie nie zgłębiał technicznej wiedzy szczegółowej, ale właśnie dzięki temu nie utracił zdolności widzenia całości.
W "Fides et ratio" Papież wspominał z troską o rozpowszechniającym się zjawisku fragmentaryzacji wiedzy, która sprawia, że ,,wielu zastanawia się, czy ma jeszcze sens samo pytanie o sens".
Obok zalecenia zmierzającego do tego, byśmy w naszych badaniach, z konieczności dociekliwych i szczegółowych, nie tracili z pola widzenia całości badanego zjawiska czy procesu, w pismach Ojca Świętego można odnaleźć wiele dalszych, szczegółowych metodologicznych wskazówek. W tej samej encyklice "Fides et ratio" Papież zachęcał nas, byśmy w swoich badaniach naukowych nie poprzestawali na płytkim empiryzmie, lecz sięgali "poza dane doświadczalne, aby w swoim poszukiwaniu prawdy odkryć coś absolutnego, ostatecznego, fundamentalnego". Jest to wyzwanie wyjątkowo ambitne, szczególnie w dziedzinach nauk tak ściśle związanych z konkretem, jak nauki techniczne, ale warto dokładać starań, aby mu sprostać.
Jak już wspomniałem wyżej, pracując w obszarze nauk technicznych nie poprzestajemy na samym poznawaniu rzeczywistości, lecz poszukujemy sposobów przekształcania jej tak, by była użyteczna dla ludzi. Ta praca inżynierów w obszarze badań stosowanych, w dziedzinie pracy dla gospodarki i dla przemysłu zyskiwała także uznanie Papieża, czego dowody znajdujemy między innymi na początku encykliki "Laborem exercens". Czytamy tam: "Z pracy swojej ma człowiek pożywać chleb codzienny i poprzez pracę ma się przyczyniać do ciągłego rozwoju nauki i techniki, a zwłaszcza do nieustannego podnoszenia poziomu kulturalnego i moralnego społeczeństwa, w którym żyje jako członek braterskiej wspólnoty.” Dzisiaj, gdy Autora tych słów nie ma już między nami - odczytujemy w tym zdaniu bliską nam wizję jedności i jednoimienności powstającego w następstwie naszej pracy rozwoju techniki oraz możliwego – właśnie na tej bazie! - rozwoju kultury i humanistycznych wartości społeczności ludzkiej.
Warto się też pochylić się nad uwagami dotyczącymi bezpośrednio techniki. By wydobyć pierwszy z wielu przykładów warto wspomnieć troskę Papieża, który na spotkaniu z profesorami Papieskiej Akademii Nauk (10 listopada 1979) mówił: „Człowiek dzisiejszy zdaje się być stale zagrożony przez to co jest jego własnym wytworem." Czy można krócej, bardziej lapidarnie, a jednocześnie celniej oddać to, co stanowi przedmiot naszego stałego zatroskania na gruncie nauk technicznych?
Albo inny cytat: „Technika bez etyki szybko staje się wrogiem człowieka, oparta natomiast na etycznych podstawach przychodzi mu z pomocą w urządzaniu świata i kształtowania samego siebie.
Te rozsiane elementy papieskiej mądrości odnoszące się do nauk technicznych są tym bardziej cenne, że trzeba je z uwagą wydobywać i kolekcjonować jak wartościowe klejnoty, studiując liczne prace Jana Pawła II i obcując w ten sposób z Jego nauczaniem w znacznie szerszym wymiarze.
Szukać jednak warto, gdyż myśli Papieża dotyczące techniki, chociaż czasem trudne do odnalezienia wśród ogromu Jego różnotematycznych prac, stanowią dzisiaj dla nas nieocenioną pomoc w odnajdywaniu właściwych celów badawczych i konstruktorskich wśród ogromnej liczby celów osiągalnych, lecz nie zawsze godnych tego, by je osiągać.