O autorze
Mam trzech synów i od urodzenia mieszkam w Toruniu. Uwielbiam przesiadywać w kawiarniach, pić herbatę, obserwować i debatować. Odpoczywam wyłącznie w kinie lub z książką w fotelu. Ewentualnie wsiadam na rower i jadę przed siebie. Ukończyłam socjologię na toruńskim uniwersytecie oraz zarządzanie kulturą w PAN. Przez 12 lat pracowałam w międzynarodowej korporacji i zajmowałam się marketingiem oraz public relations. Ukończyłam fantastyczną Szkołę Liderów profesora Zbigniewa Pełczyńskiego. Aktualnie jestem Posłanką na Sejm RP , wiceprzewodniczącą klubu i członkinią zarządu Nowoczesna. Wcześniej byłam radną Miasta Torunia i przewodniczącą klubu „Czas Mieszkańców”, wywodzącego się z ruchów miejskich.

Przez kilkanaście lat intensywnie działałam w organizacjach pozarządowych: jestem współzałożycielką pierwszego w województwie kujawsko-pomorskim Stowarzyszenia Wyborcy działającego na rzecz społeczeństwa obywatelskiego. Byłam również wieloletnią wiceprezes Stowarzyszenia Rzeczpospolita Babska działającego na rzecz kobiet. Z przyjaciółmi założyliśmy Fundację Win-Win, z którą zrealizowałam kilkadziesiąt imprez kulturalnych w Europie i Azji. I ostatnio współtworzyłam pierwszy ruch miejski w Toruniu "Czas mieszkańców", który z impetem wszedł do rady miasta.

Artysta widzi więcej

Większość z nas kojarzy obraz Pabla Picasso „Guernica”. Namalowane przez mistrza w 1937 roku płótno przedstawia obraz tragedii, śmierci i zniszczenia baskijskiego miasta Guernica po nalocie Luftwaffe i obróceniu miasta w pył. To też proroctwo totalnego kataklizmu II Wojny Światowej, który pochłonął miliony ofiar.


Bo Artyści to współcześni prorocy.
Patrzą na świat przez pryzmat swojej wrażliwości, filtrują go i często widzą szybciej, więcej, dalej niż politycy czy naukowcy. Zło hitleryzmu dostrzegali niemieccy artyści lat 30tych na długo przed wybuchem wojny. Dlatego też naziści chcieli ich uciszyć, palono ich dzieła i zmuszano do ucieczki z kraju.


Niedawno byłam na czternastej edycji jednej z najważniejszych wystaw sztuki współczesnej - Documenta. Wśród wystawionych prac dominują tematy aktualnej polityki i problemów, przed którymi stoi współczesny świat Zachodu. I porażające jest to, jak wiele analogii widać między współczesnymi pracami, a antytotalitarną sztuką lat 30tych.


Najbardziej przykuwa uwagę ogromnych rozmiarów Partenon Marthy Minujín, zbudowany z książek zakazanych przez różne autokratyczne reżimy w XX wieku. Jest tam i Remarque, i Orwell, Sołżenicyn, Pasternak, Gombrowicz i wielu innych. Ale odniesień do okropności wojny, totalitaryzmów, wojen, problemów z uchodźcami jest mnóstwo. Sergio Zevallos z instalacjami "A War Machine" przeraża siłą i pomysłowością przemocy. Rysunki Adama Broomberga i Olivera Chanarin "The Prestige of Terror" to fotografie wojny bez obrazu. Na pytania, "Czym jest demokracja", "Co z tą demokracją", które padają w video Olivera Resslera, odpowiadają aktywiści z Moskwy, Amsterdamu, Berlina, Budapesztu, Londynu, Warszawy, Paryża. Czy różnią się te odpowiedzi? Nie. A na fasadzie Fridericianum Banu Cennetoğlu zastąpiła nazwę muzeum napisem „BEINGSAFEISSCARY” - bycie bezpiecznym przeraża. Mogłabym tak wyliczać.


Współcześni artyści dostrzegają kryzys Zachodu, demokracji, wolności i solidarności. Zupełnie jak twórcy z lat 30tych. Zasadnym więc jest pytanie czy Europa znów zmierza w stronę totalnego kataklizmu? I co nim będzie? Kto zaprószy ogień pod tą beczką prochu?

Wystawa w Kassel daje dość jednoznaczną odpowiedź. Nie będą to uchodźcy, którzy przedstawieni są jako ofiary współczesnego świata. Europę podpalimy my, Europejczycy, jeśli damy się zwieść fałszywym prorokom – populistom i nacjonalistom.
Zupełnie jak 80 lat temu. Europejczycy wydają się być zagubieni we współczesności. Z jednej strony napływ imigrantów, z drugiej presja na utrzymanie wysokiego poziomu konsumpcji i statusu w coraz bardziej niepewnym, nieoczywistym świecie. Niebezpieczeństwo przestało kojarzyć się z wojną, frontem gdzieś oddali, a zaczęło czaić się w sali koncertowej, na rogu ulicy, na deptaku, w metrze. W niepewnym świecie lat trzydziestych ludzie zaczęli uciekać od wolności w stronę nacjonalizmu i szowinizmu. Współcześnie coraz większy poklask zyskują politycy, którzy igrają z ogniem budząc te same demony. Le Pen, Orban, Kaczyński czy Putin pod płaszczykiem powrotu do tradycyjnych wartości obiecują wydmuszki: bezpieczeństwa, siły, godności. To gra pozorów, która w każdej chwili może im się wymknąć spod kontroli.

Artyści widzą więcej. Widzą, że Europa pogrąża się w kryzysie wartości i że nic nie jest dane raz na zawsze. Także nasze europejskie, wygodne życie.

Jest takie powiedzenie, że historia zatoczyła koło. Oby nie tym razem.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
MAMA:DU 0 0Ją okrzyknięto "babą od zboków", jej uczniów "zboczonymi". Psycholożka zdradza, co robi na WDŻ
0 0Czy istnieje męska depresja poporodowa? Terapeuta o tym, z czym przychodzą do niego polscy mężczyźni
0 0Chcesz być eko, ale nie wiesz, jak zacząć? Oto 15 BANALNYCH sposobów na zero waste
0 0Podstawowy argument antyszczepionkowców obalony! Prawnik wyjaśnia najprościej, jak się da
0 0Wypijają 18 l mleka na śniadanie. Liczba porodów 44-latki zadziwia, a wkrótce kolejny

DZIEJE SIĘ

0 0"Gwarantuję, że idę do Sejmu". To on miał oddać mandat Piotrowiczowi
0 0Piotrowicz jednak nie trafi do Sejmu! PiS ucina spekulacje