Rosja wykorzystała luki prawa międzynarodowego do aneksji Krymu leżącego w granicach Ukrainy. W jaki sposób wykorzysta fakt, że formalnie nie ma ustanowionej granicy z Estonią, gdzie około 25% ludności stanowią Rosjanie?

REKLAMA
Jak do tej pory jedynym ratyfikowanym przez obie strony aktem prawnym ustanawiającym granicę rosyjsko – estońską jest Traktat z Tartu podpisany w lutym 1920. Na mocy tego traktatu Estonia uzyskała niepodległość, którą miała ponownie utracić 20 lat później. W obecnej sytuacji dość istotne wydają się okoliczności utworzenia Estońskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W wyniku szeregu zabiegów, które doprowadziły do sytuacji w której stacjonowały w Estonii Wojska radzieckie (przewyższając niemal dwukrotnie liczebność armii estońskiej), Moskwa doprowadziła do przeprowadzenia w trybie ekspresowym wyborów, które wyłoniły władze proradzieckie. Tuż po tym parlament estoński wydał rezolucję na mocy której zwrócił się do ZSRR z prośbą o aneksję, której dokonano w sierpniu 1940.
Dokładnie 50 lat później w sierpniu 1990 Estonia podpisała deklarację niepodległości i wystąpiła z ZSRR. W 1996 Tallin przygotował i przedstawił Rosji test traktatu granicznego. Rosjanie zwlekali z jego podpisaniem zasłaniając się prawami mniejszości rosyjskiej. Estonia ze swej strony dążyła do odzyskania utraconych w wyniku aneksji 5% swojego terytorium.
W 2005 roku wydawało się, że osiągnięto zadawalające obie strony porozumienie i podpisano traktat graniczny. Podczas jego ratyfikacji w parlamencie estońskim postanowiono wprowadzić do preambuły zapisy o wcieleniu Estonii do ZSRR jako „bezprawnej aneksji i agresji”. Znalazł się też tam zapis o tym, że dzisiejsza Estonia jest prawną spadkobierczynią Republiki Estońskiej, proklamowanej w 1918 roku, a także to, że układ pokojowy z Tartu z roku 1920 zachowuje ważność, mimo zmiany zawartego w nim sformułowania o granicy państwowej (na mocy tego układu w skład Estonii wchodziły ziemie dzisiejszego rejonu peczorskiego - obwód pskowski i Iwangorod – obwód leningradzki). Rosja uznając ów układ za nieważny oraz odrzucając stanowisko na temat włączenia Estonii do ZSRR za aneksję oraz uznania republiki za spadkobierczynię państwa utworzonego w 1918 roku, odmówiła ratyfikacji traktatu.
W trakcie narastającego konfliktu na Ukrainie, coraz większego zainteresowania sytuacją Sojuszu Północnoatlantyckiego, Rosja godzi się na podpisanie traktatu granicznego, do czego dochodzi 18 lutego br. Gest ten chętnie podjęty przez światowe media, wygląda jednak groźniej niż się wydaje. Jest to wyraźne przypomnienie o nierozwiązanych problemach i braku formalnie uregulowanej granicy między Rosją a członkiem NATO. Traktat stanie się obowiązującym aktem prawnym po ratyfikacji przez oba parlamenty. Póki co słuch po nim w Moskwie zaginął.
W międzyczasie w mediach rosyjskich, pojawiać się zaczęły ponownie doniesienia o łamaniu praw mniejszości rosyjskiej, natomiast od kilku dni prowadzone są ćwiczenia z udziałem 3 tysięcy żołnierzy wojsk desantowych na granicy z Estonią, (no właśnie - jakiej granicy?)
logo
milanmilenkovic.wordpress.com
Mało optymistyczną opinię na temat realizacji artykułu 5 traktatu północnoatlantyckiego, przedstawia Gazeta Prawna. Autor zwraca uwagę na nieprecyzyjność tego zapisu, który de facto nie gwarantuje interwencji zbrojnej sojuszu w przypadku ataku na jednego z członków, a jedynie wsparcie, które można definiować w dość swobodny sposób.
Bardziej dosadnie na ten temat wypowiada się profesor Michael Ben-Gad z London City University na łamach The Economist: Trudno sobie wyobrazić aby rządy kluczowych państw NATO ryzykowały życie tysięcy a może milionów obywateli w imię integralności estońskiego terytorium.