Łukasz Drapała & Chevy - Contra

Kiedy dostawałem do obejrzenia teledysk do Contry, nie spodziewałem się, że to zobaczę potwierdzi moje emocje, które mi towarzyszą od pierwszego odsłuchania tego utworu. Pisałem już prawie dwa lata temu, że jest to protest song naszych czasów. Po obejrzeniu klipu jestem przekonany, że jest to dzieło kompletne. To manifest wyrażający nie tylko emocje ludzi nie zgadzających się na zawłaszczanie naszego kraju przez brutalną nietolerancję, ale i alegoria naszej bolesnej historii, która wbrew mojej akceptacji, nachalnie zaczęła się powtarzać. Contra więc jest kontrą wobec tzw. zafałszowanych prawd i obrazów kreowanych przez demagogów. Czy zatem teledysk jest obrazoburczy czy może jednak powala nam dostrzec obrazy, które wypieramy ze swojej świadomości?

REKLAMA
Często słyszymy, że świat stoi na głowie i jestem przekonany, że wiele środowisk po obejrzeniu tego teledysku, będzie przypisywać tę przypadłość jego autorom (którym w tym miejscu chciałbym serdecznie pogratulować pomysłu i wykonania). Tylko… kto decyduje o tym gdzie jest głowa a gdzie reszta?
Czy świat stał na głowie kiedy biesiadnicy królowej Bony upajali się do nieprzytomności po straconym Smoleńsku czy kiedy Stańczykiem jest drag queen, reprezentując tych wszystkich wykluczanych poza margines człowieczeństwa w imię Boga, honoru i Ojczyzny? Czy świat stał na głowie w czasach Aleksandra Gierymskiego malującego żydowską sprzedawczynię pomarańczy, jedną z wielu żydówek w Polsce mieszkających przez wieki, czy może dziś kiedy ludzie swą jesień życia spędzają na mocnej zmianie w supermarkecie, próbując dosupłać do końca miesiąca brakujący koniec.
Kopernik była kobietą - mawiał klasyk. Kopernik postawił na głowie cały świat, jako duchowny udowadniając prawa natury, których nie chciał zaakceptować kościół. Ten sam kościół, z którym dziś kobiety walczą parasolkami, wieszakami, ale przede wszystkim poczuciem własnej godności. Świat stanął na głowie na Jasnej Górze, która była spowita ogniem rac jak jeszcze nigdy dotąd od czasu potopu szwedzkiego. A może nie?
A może to właśnie… może to Polska właśnie? Dzierżący piwo w ręku polski Janusz zazsłupiony w nadlatujące bociany? Może właśnie dlatego Polska jest Polską, karmiącą z odsłoniętą piersią swoje dzieci zjadające się nawzajem? Chłopka łapiąca nicie babiego lata w czasach Chełmońskiego reprezentowała grupę karmiącą resztę społeczeństwa tak jak dziś ludność napływowa z południowo wschodnich zakątków naszej planety, tak pogardliwie traktowana przez prawilnych Polaków, którzy jeszcze nie zrozumieli, że PKB nie rośnie na drzewie. Dla kogo świat stał wtedy i stoi dziś na głowie? Tajemnica? Czy tylko brak świadomości?
Inny jeszcze klasyk powiedział: „Kiedy mówię "Polska", mam przed oczami pszeniczny kłos wyrosły na tej ziemi. Znajome boćki, co przycupnęły na przyjaznej mazurskiej chacie. Widzę bursztynowy świerzop tańczący wśród fal burzanu…” Ten wygodny bełkot jest niczym innym jak wyrazem spychologii i braku odpowiedzialności. Tymczasem bliżej mi do postrzegania mojej ojczyzny jako dziewczynki z chryzantemami, smutnej, bladej o oczach pełnych żalu wśród rodzinnych wrzasków. Zaniepokojonej o swoją przyszłość. Nasłuchującej, wyczekującej słów „ja kocham ją a ona też kocha mnie”
Dziś premiera tego teledysku, który można zobaczyć TUTAJ