Było już tak, że o mały włos nie odebrano Polsce prestiżowego turnieju w piłce nożnej. Było tak, że o mały włos nie odebrano Ukrainie tego wielebnego turnieju. Będzie tak, że po turnieju zanikną wspomnienia i promocja, ponieważ nie wykorzystuje się podwaliny kulturowej w pełnym jej wymiarze.
REKLAMA
Chęć zorganizowania turnieju to przede wszystkim wielki biznes plan, który musi być kompatybilny z możliwościami organizatora. Nie wystarczy wybudować wielkich i pięknych stadionów. Trzeba je również należycie utrzymać. Niektórzy pamiętają, co stało się ze stadionem X-lecia. Stał się pokarmem dla kupców.
Przywilej bycia jednym z gospodarzy turnieju, to możliwości, które mogą pomóc w wypromowaniu danego państwa, danego miasta. Goście zza polskich granic powinni mieć przedstawiony klarowny zarys kolebki kulturowej, dziedzictwa narodowego, obyczajów, mentalności. Można tak wymieniać.
Niestety poza licznymi wolontariuszami nie nakreśla się w sposób przejrzysty i wszechstronny obrazu polskich miast. Warszawa, Poznań, Gdańsk, Wrocław. Miasta o niezwykłych możliwościach, a także nienagannej architekturze, póki co, nie są promowane w pełnym ich potencjale.
Zostawmy już niepowodzenia ze strojami piłkarzy. Przestańmy się obrażać na pierwszego trenera reprezentacji. Nie narzekajmy już na Prezesa PZPN- i tak odejdzie po turnieju. Jednak zastanówmy się nad tym, jak można wypromować poszczególne miasta, a także sprawić, by po Euro2012 mówiono o Polsce w samych superlatywach. Wiem jedno- ten 'Syzyfowy głaz' musi być wniesiony.
