Dokonanie aktu apostazji przez lidera Ruchu Palikota nie przyniosło pożądanych efektów. Tak przynajmniej pokazują najświeższe sondaże. Wspólne happeningi ze Stowarzyszeniem Wolne Konopie też nie dają gwarancji procentowej. W takim razie dlaczego domniemany elektorat, który wierzył w słowa Palikota nie chce teraz tego nagrodzić?
REKLAMA
Wydaje mi się, a nawet jestem przekonany, że w Polsce są dzisiaj ważniejsze rzeczy od zalegalizowania miękkich narkotyków i wystąpienia z kościoła katolickiego. Wielkimi krokami zbliżają się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Przewodniczący Duda wraz z kolegami urządzili sobie piknik pod Pałacem Prezydenckim, w którym skandują swój sprzeciw wobec uchwalonego w parlamencie wieku emerytalnego. Tu jest problem.
I to poważny, ponieważ Janusz Palikot także przyczynił się do jego prawdopodobnego podniesienia. Teraz wszystko w rękach Prezydenta, a związkowcy zapowiadają walkę do ostatniej kropli krwi. Ani drgną z pod Pałacu. Nawet w czasie trwania czcigodnego turnieju. Może to i dobre, a może i złe. Mam tylko nadzieję, że nie dojdzie do wydarzeń spod Sejmu. Chyba, że do wspólnego ceremoniału przyłączy się PiS z armią krzyżaków. Wtedy los Prezydenta będzie jak wielka 900-stronicowa książka. Ciężka do przeczytania, a łatwa do odstawienia w kąt. Czego osobiście nie życzę.
Puentą niech będzie to, że Janusz Palikot nie zapowiadał podniesienia wieku emerytalnego, a także wystąpienia z kościoła katolickiego- ważnym tego elementem jest to, że elektorat, który zagłosował na lidera Ruchu Palikota nie jest złożony tylko i wyłącznie z ludzi niewierzących. Nie jest to gwóźdź do trumny, ale chwilowy zastój. Nie zmierza to w dobrą stronę. Palikot może mieć kłopoty.
