Jeszcze jakiś czas temu, szef rządu- Donald Tusk zapowiadał, że nie będzie ubiegał się o re-elekcję na stanowisku przewodniczącego partii. Szybko jednak zmienił decyzję, i aby ratować Platformę Obywatelską przed uciekającymi sondażami będzie musiał unieść brzemię postępującego wciąż PiSu, a także rosnących w siłę frakcji lewicowych.
REKLAMA
Ostatnie miesiące są dla Platformy trudne. Głównie z tego powodu, że zaszły nieoczekiwane reformy, zapowiedzi, w kilku dziedzinach zabrakło konsultacji społecznych, które stały się ostatnio wymogiem społecznym. Żywym tego dowodem jest protest, który został zorganizowany przez Solidarność.
Grzegorz Schetyna jest człowiekiem chodzącym w czarnej pelerynie, ba, można powiedzieć, że bardzo często zakłada na siebie ,,pelerynę niewidkę'', tą z przygód Harrego Pottera. Wszelkie spory z obecnym Premierem były w niesamowity sposób tłumione, a także umiejętnie kamuflowane.
Być może wybory wewnątrz-partyjne zostaną przyśpieszone. Głaz w postaci sondaży spada z umiarkowaną szybkością, a tylko charakterystyczna i charyzmatyczna osoba zdoła go udźwignąć czy też wnieść na szczyt. W tym przypadku mitologicznym Syzyfem może zostać Donald Tusk. Choć szable w Platformie są podzielone.
Przypomnijmy sobie stare, dobre, klasyczne westerny. Fabuła zawsze kończyła się tak samo. Wygrywała jedna osoba, która później musiała dbać o ład i porządek w miasteczku. Na końcu dochodziło do złagodzonych scen dantejskich, w których los mieszkańców zależał od celności i szybkości. Naprzeciw siebie stawali dwaj bohaterowie. Później odliczali kroki i naciskali na spust błyszczących coltów.
Wygrywał jeden. Zazwyczaj ten dobry.
