Czy karać za obrazę uczuć religijnych? Pytanie na czasie. Wielu mądrych wypowiadało się na ten temat, a nikt jeszcze precyzyjnie tego nie określił. Nie ma nawet podstaw do precyzyjnej odpowiedzi. Konstytucja i prawo w tej dziedzinie się nie sprawdzają. Wiem jedno- są pewne granice. Jeżeli je przekroczymy robi się niesmacznie.

REKLAMA
Adam i Ewa żyli bardzo, bardzo dawno temu. O ile w ogóle żyli. Przecież nie jest to nigdzie potwierdzone. Oboje byli nadzy. Poza liściem, który ich przykrywał. Wtedy byli już tylko półnadzy. Wyobraźmy sobie, co byłoby dzisiaj, gdyby dwoje ludzi założyło na siebie różaniec albo wzięło do rąk biblię i zaczęłoby się modlić. Grzesznicy i sataniści.
To też możemy sobie wyobrazić, choć są to fakty. Pewne metropolitarne miasto wzbogaciło się niedawno o nowy sklep. Biznes zapewne przyszłościowy i kwitnący. Tylko pozazdrościć. Otworzono sex-shop z chrześcijańskimi umilaczami. Można tam zakupić wibrator w kształcie krzyża, a także inne przedmioty, które zostały stworzone do dorosłej zabawy. Mamy wolny rynek. Za co tu karać? Dla wielu to: nienormalni i zwyrodnialcy.
Przykładów mogę wymieniać godzinami. Te najgłośniejsze znamy. Jednak nie godzę się na jedno. Na spalenie biblii. Arystoteles mawiał, że ,,Człowiek jest istotą społeczną''. Istota ta, to nie jeden mózg, który funkcjonuje za wszystkich, ale wiele odrębnych umysłów, które dzielą się na wiele grup społecznych. Szacunek dla innych powinien być domeną wielkich tego świata.
Swoją drogą, ktoś powiesił kiedyś genitalia na krzyżu. Przecież to oznaka męskości. Nie zapominajmy o granicach.