I tym sposobem jesteśmy świadkami pewnego rozłamu. Rozłamu, którego fenomen polegał na grze jednego aktora. Kto teraz? Kandydatów jest już coraz mniej. Pozostaje tylko odważny i buntujący się Janusz Piechociński, którego losy będą bacznie śledzone przez opinię publiczną oraz media.
REKLAMA
Głównym rozdającym w Polskim Stronnictwie Ludowym jest Waldemar Pawlak. Polityk doświadczony, który jest także małym buntownikiem. Nie zawsze klęka przed premierem Donaldem Tuskiem. Mocną ręką trzyma ugrupowanie. Od kilku lat na tym samym poziomie. W granicy błędu statystycznego. To jest ten fenomen, który ciężko jest wytłumaczyć.
Być może troska o rolników, gospodarstwa, a także o polskiego chłopa przynosi upragnioną stabilizację na scenie politycznej. Ostatnio nawet ludowcy zatroszczyli się o polskie matki, proponując wcześniejszą emeryturę, która będzie umotywowana każdym kolejnym, urodzonym dzieckiem. Zastanawiam się tylko czy jeżeli przeciętna Kowalska urodzi piętnaścioro dzieci, to czy poszłaby o 15 lat wcześniej?
Bywa tak, że PSL nazywane jest polityczną prostytutką. Z każdym się podzieli i z każdym pójdzie w nieznane. Przy całej mojej sympatii do ludowców, muszę przyznać, że dla władzy są gotowi zrobić niemal wszystko. Te 6-7% w sondażach, to dobry argument, aby uzupełnić brakujący skład poselski, który wymagany jest do współrządzenia w parlamencie.
Zachciało się ludowcom partyjnej zmiany lidera. Skutki widać. Jeden drugiego podkopał, a teraz wyszła Afera Taśmowa. W bardzo szybkim tempie zbierane są żniwa, które padły na ministra rolnictwa i rozwoju wsi- Marka Sawickiego. Pozostał teraz jeden waleczny poseł. Możliwe, że zmierzy się z Waldemarem Pawlakiem o przywództwo w partii.
Obawiam się, że czterolistna koniczyna wykorzystała swój limit szczęścia.
