Jakże głośno zrobiło się o tonącej tratwie jednego z głośniejszych stańczyków polskiej sceny politycznej. Zapowiadana rewolucja i błogosławieństwo lewicy w Polsce zaczyna się mocno kołysać. Nie wiadomo, czy wieje to wiatr halny, czy może ten morski. Nie wiadomo także, na którą stronę przechyli się kapitan.

REKLAMA
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu stał bardziej po prawej stronie. Warto także dodać, że kilkanaście miesięcy temu Platforma Obywatelska miała całkiem stabilną sytuację polityczną. Dzisiaj jak się okazuje do odbudowania wizerunku potrzebuje odnogi- w postaci Ruchu Palikota.
Nowoczesne Państwo, to przede wszystkim pro-europejska koncepcja polityki. Można zaliczyć do tego także współpracę z silniejszymi ugrupowaniami politycznymi w Europie. Przede wszystkim należy uwzględnić także precyzyjne odpowiadanie na wojnę sloganową z opozycją. To nie koniec definicji Nowoczesnego Państwa. Przewodniczący Janusz Palikot zapomniał najważniejszego- Państwo Nowoczesne dąży do postawionych wcześniej założeń, a także motywuje w sposób racjonalny swoje doktryny.
Nic więc dziwnego, że coraz więcej członków Ruchu Palikota przechodzi do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Robią to przede wszystkim dlatego, ponieważ będąc w epicentrum 'Mesjasza' przekonali się o jego słabości i sztuczności. Zauważyli, że walka z krzyżem, natarczywa walka z kościołem, legalizacja miękkich narkotyków, legalizacja bimbru, to tylko przykrywka, pod którą Palikot trzyma za języki wyborców. Na szczęście lewicowi wyborcy nie są na tyle naiwni, aby dać się manipulować. Przypominają mi się czasy Samoobrony, gdzie władza była umotywowana wcześniejszym buntem, ruchem pewnej grupy społecznej.
Jedni nazywają Janusza Palikota inteligentnym Andrzejem Lepperem, a drudzy błaznem i współpracownikiem Donalda Tuska. Ja nazywam Palikota 'Doboszem', ponieważ jak sobie zagra, tak się wyśpi. A wiadomo, że póki co, talentu do lewicowej gry mu brakuje.