Już jutro w katowickim Centrum Sztuki Filmowej, czyli w kinie Kosmos, rusza maraton „Science Fiction pod kontrolą”, w ramach którego widzowie będą mogli zobaczyć „Equilibrium” Kurta Wimmera, „V jak Vendetta” Jamesa McTeigue’a oraz „Dystrykt 9” Neilla Blomkampa.

REKLAMA
Wszystkie trzy tytuły łączy, rzecz jasna, wizja totalitarnej rzeczywistości. Dwa z nich — „Equilibrium” oraz „V jak Vendetta” — łączy jednak coś jeszcze: oba w znacznym stopniu inspirowane są „Rokiem 1984” George’a Orwella. Ten pierwszy stanowi zadziwiająco udane połączenie klimatu bezdusznego orwellowskiego świata z efektownymi scenami walki, drugi z kolei jest świetnie zrealizowaną ekranizacją kultowego komiksu Alana Morre’a i Davida Lloyda. Dzieło Jamesa McTeigue’a nie jest oczywiście całkowicie wierne oryginałowi, są pewne zmiany: przykładowo radio zostało tutaj zastąpione telewizją.
Z powyższych przykładów jasno wynika, że wizja z „Roku 1984” stała się nie tylko uniwersalną i ponadczasową przestrogą, ale też okazała się na tyle nośna i elastyczna, że mogła zainspirować zarówno twórców filmowych, jak i autorów komiksów. Widać też, że na przestrzeni lat zmieniają się zarówno techniki inwigilacji i jednocześnie permanentnej propagandy i indoktrynacji — w komiksie „V jak Vendetta” takim czynnikiem pozostaje radio, w jego ekranizacji jest nim już telewizja — jak i sposoby walki z tą kontrolą, próby ostrzeżenia społeczeństwa przed potencjalnym zagrożeniem. W obecnym momencie zarówno kontrola, jak i walka z nią rozgrywają się chyba przede wszystkim w sieci, w internecie, który obu „stronom” daje olbrzymie możliwości i w którym obie „strony” prześcigają się w coraz to nowych pomysłach. Pytanie, kto wygra ten wyścig.