Dwie książki Eustachego Rylskiego pojawiły się w wersji audio. "Warunek", przeczytany przez Łukasza Lewandowskiego, pojawił się cztery lata po premierze papierowej, ale już "Na grobli" od razu pojawiło się w wersji papierowej i drukowanej - taki ciekawy znak czasu.

REKLAMA
logo
I znów, dla tych, którzy nie boją się dłuższych recenzji, tekst Tomka Rabsztyna:
Spełnione równanie
„Warunek” Eustachego Rylskiego jest prawdziwym literackim zaskoczeniem. Słuchaczy niezaznajomionych z twórczością pisarza, jego specyficznym, oryginalnym stylem, zadziwi już od początku, ze względu na samą swoją warstwę językową. Tym, którzy wspomniany styl znają i lubią, książka i tak sprawi niespodziankę nieprzewidywalną fabułą.
Akcja powieści Rylskiego rozgrywa się w epoce wojen napoleońskich, dokładnie zaś w czasie, kiedy Wielka Armia poniosła druzgoczącą klęskę w straszliwie ciężkich warunkach panujących zimą w Rosji. Głównymi bohaterami „Warunku” są dwaj Polacy: kapitan szwoleżerów, Andrzej Rangułt, oraz porucznik Semen Hoszowski z kwatery wodza naczelnego. Ich losy połączy najpierw przypadek, a potem absurdalny bieg z pozoru błahych zdarzeń.
Chociaż rzecz dzieje się w przeszłości, nie stylizacja językowa zwraca tutaj uwagę. Można wręcz powiedzieć, że stylizacji jest zaskakująco mało, i o ile niektórzy autorzy tego typu dzieł wyraźnie z nią przesadzają, przez co ich utwory stają się po prostu irytujące, o tyle Rylski potrafi zachować umiar. Jego język wyróżnia się zresztą na wiele innych sposobów. Pisarz często posługuje się na przykład krótkimi zdaniami, dopowiadającymi poprzednią myśl, a w zasadzie nie dopowiadającymi, ile w wyjątkowy sposób z nią grającymi. Te krótkie zdania po mistrzowsku stawiają poprzednie wypowiedzi w zupełnie nowym świetle; czasem jednym, ostrym cięciem wydobywają je z okolicy bliskiego banału (w który, od razu to zaznaczmy, Rylski nigdy zresztą nie wpada), czasem zaś zupełnie dezawuują ich sens.
Do tego dochodzi głęboko rozbudowana, choć oczywiście ukryta, psychologia postaci. W pierwszej chwili można pomyśleć, że szwoleżerowie będą działać jak maszyny, że tymi pozytywnymi kierować będzie idealistyczna motywacja, którą podsumowują hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a tymi negatywnymi — interes własny bądź tchórzostwo. Nic bardziej mylnego. Wszystkie postacie w „Warunku”, zarówno jego protagoniści, jak i bohaterowie zupełnie poboczni, posiadają swoje własne, nieustannie zmieniające się pobudki, wynikające z konkretnych okoliczności i konkretne cele mającą na uwadze. Wszyscy są na swój sposób dynamiczni, jednak nie w sensie jakiejś głębokiej przemiany wewnętrznej, tylko nieustannie zmienianych decyzji.
Do wspomnianej głębi psychologicznej dochodzi też gombrowiczowska relatywizacja powszechnie wyznawanych wartości oraz wszechobecna, kierująca wszystkim forma. „Warunek” stawia pod znakiem zapytania takie pojęcia jak wspomniane „honor” czy „ojczyzna”, a i Bóg traktowany jest przez bohaterów w wyjątkowy sposób, w skrajnej opcji, reprezentowanej przez generała Lamonta, jako wojenny sprzymierzeniec tego ostatniego, sprzymierzeniec, który zresztą więcej ma do zawdzięczania generałowi, niż generał Bogu.
Cała „wojskowość” jest tutaj natomiast jedną wielką grą, zakładaniem masek (nie tylko dla innych, lecz przede wszystkim dla siebie), przybieraniem póz. Za maskami żołnierze chronią się co chwilę, chociażby przywoływany już generał Lamont zdaje się posiadać cały ich wachlarz, z którego czerpie wedle uznania. Świetna jest scena jego rozmowy z Hoszowskim, podczas której maska jednego zależy od maski drugiego i ulega zmianie dosłownie co parę zdań. Takich opisów jest pełno, i chociaż wzbudzają one skojarzenia z autorem „Ferdydurke”, to niewątpliwie posiadają także swój własny, indywidualny, w olbrzymim stopniu pociągający, lecz i niezwykle trudny do uchwycenia bądź nazwania klimat. „Warunek” w wielu miejscach pozostaje zresztą książką niedopowiedzianą — co należy potraktować jako wielki plus.
Kolejną intrygującą rzeczą jest sam tytuł powieści, nawiązujący do matematycznego równania. W pewnym momencie Hoszowski stwierdzi, że „wszystko jest równaniem i że trzeba spełnić równanie”; w innym z kolei — że „każda równość ma przynajmniej jedno rozwiązanie. Rzecz polega na tym, by je znaleźć”. Nie są to czcze słowa, bowiem pod ich wpływem porucznik zdecyduje się w finale na bardzo trudną, karkołomną wręcz decyzję. Metafora równania tłumaczyłaby także zachowania innych bohaterów i obok psychologii oraz wspomnianej gombrowiczowskiej formy stanowiłaby trzecią — być może najważniejszą i kluczową — strategię ich postępowania. Tym samym powieść Hoszowskiego wpisywałaby się w ciekawą i ostatnimi czasy popularną literaturę — jej reprezentantem może być także „Teoria ruchów Vorbla” Tomasza Białkowskiego — w której sztuka przenika się z nauką ścisłą. Między innymi o takich dziełach traktował ostatni numer kwartalnika „Fragile” z 2011 roku, zatytułowany „Biografia, fizyka”.
Ze względu na wybitne wartości artystyczne „Warunku”, można by o nim napisać dużo więcej, w tym miejscu należałoby jednak chociaż trochę uwagi poświęcić lektorowi. Łukasz Lewandowski z pewnością czyta wyraźnie, ma dobrą dykcję i jego interpretacja ani przez chwilę nie jest nużąca. Pewien minus stanowi jedynie zbytnia ekspresyjność tej interpretacji, może trochę przesadnie podkreślane napięcie w miejscach, w których i tak jest ono mocno wyczuwalne — takich miejsc jest zaś wiele. Stanowi to jednak niewielki mankament i z pewnością nie popsuje obcowania ze świetnym dziełem Rylskiego.