Ostatnimi czasy, za sprawą filmów Guya Ritchiego, Sherlock Holmes przeżywa swoją drugą młodość. Reżyser „Przekrętu” przedstawił wprawdzie swoją własną wizję postaci stworzonej przez Doyle’a, ale wizja ta wcale nie jest tak odległa od oryginału, jak się niektórym wydaje. Wręcz przeciwnie — niestroniący od używek detektyw, bokser-amator i eksperymentujący z czym popadnie szalony geniusz w Holmesie siedzieli od zawsze, tyle że w kinie cechy te były regularnie wypierane przez obraz flegmatycznego angielskiego dżentelmena. Teraz, za sprawą Biblioteki Akustycznej, w której ukazały się już trzy powieści Doyle’a, „Studium w szkarłacie”, „Znak czterech”, „Pies Baskerville’ów”, a ostatnia, „Dolina strachu”, wkrótce także ma pojawić się na rynku, mamy doskonałą okazję, by przypomnieć sobie, jaki detektyw jest naprawdę.
Sherlock Holmes w wersji audio
REKLAMA
Wzrok przyciągają już same okładki serii, doskonale łączące w sobie pewną klasyczność z dynamiką i drapieżnością, obecnymi przecież we wszystkich wymienionych powieściach. I chociaż stare powiedzenie mówi, że książek po okładkach się nie ocenia, audiobooki, które przez swoją specyfikę wyglądem bardziej zbliżają się przecież do albumów muzycznych niż książek drukowanych, teoretycznie mogą podlegać w tej kwestii trochę innym kryteriom. W końcu płyt rockowych po samym wyglądzie także się nie ocenia, a jednak sporo osób przywiązuje do niego dużą wagę. Dowodem na to rankingi najgorszych bądź najlepszych okładek w historii muzyki rozrywkowej, na jakie czasem można trafić w internecie, czy coraz częstsza współpraca znanych muzyków z wybitnymi artystami.
Oczywiście audiobookom daleko do płyt muzycznych i obie te dziedziny rządzą się, póki co, zupełnie innymi prawami. Trudno przewidzieć, jak będzie w przyszłości, już teraz jednak naprawdę udane grafiki na płytach Biblioteki Akustycznej nie tylko świetnie wyglądają na półce, lecz zwyczajnie cieszą oko i w dużym stopniu korespondują z treścią książek.
Do ostatniej części próbka pojawi się wkrótce, premiera 8 sierpnia.