Powieść „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną” pojawiła się już przy okazji poprzedniego wpisu, dotyczącego „Podziemnego kręgu” Chucka Palahniuka. Wtedy tytuły te połączyła postać Borysa Szyca.
REKLAMA
A co łączy twórczość Adama Mickiewicza z twórczością Doroty Masłowskiej; romantyczne arcydzieło polskiego dramatu, jakim są „Dziady”, ze współczesną, mocno zwulgaryzowaną powieścią młodej pisarki? Co może łączyć przejmującą Wielką Improwizację z więziennej celi, z obfitującą w prymitywne przekleństwa sceną przed stacją benzynową, w której dresiarze Silny i Lewy wzajemnie się wyzywają?
Łączy je Grzegorz Przybył, i chyba tylko tyle;)
W niewielkim odstępie czasowym na scenie Teatru Śląskiego Przybył przygotowywał się do ożywienia i nadania na nowo mocy klasykowi polskiej literatury, i nagrywał audiobook, w którym wziął w ryzy książkę Masłowskiej. Zarówno bowiem „Dziady”, dziś przez niektórych posądzane o anachroniczność i zbytni patos, jak i „Wojna polsko-ruska”, atakowana z kolei za specyficzną nowomowę i banalizację fabuły, są tekstami w dużej mierze przeznaczonymi do głośnego odczytania. I tak jak Grzegorz Przybył może przywrócić świeżość „Dziadom”, tak i może okiełznać pozorny bełkot Masłowskiej. O pierwszym można się przekonać, udając się do Teatru Śląskiego, o drugim — zapoznając się z audiobookiem.
"Wojna polsko-ruska" pojawiła się już w trzech odsłonach: druk, audiobook, film. Aż prosi się o porównanie. Ten sam fragment, dwie realizacje:
Ponieważ zaś od Borysa Szyca się zaczęło, na Borysie Szycu powinno się skończyć. W okolicach drugiej minuty zaczyna się ten sam fragment, co w próbce powyżej: