Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej zaledwie od 8 lat. Jednak wciąż myślimy o sobie jako o ludziach, którzy mają prawo upokarzać innych ludzi uciekających ze swoich krajów w poszukiwaniu dobrobytu, wolności i bezpieczeństwa. To jak w Polsce myślimy o uchodźcach i jak ich traktujemy świadczy bardzo źle o naszym człowieczeństwie

REKLAMA
„Czujemy się jak ludzie drugiej kategorii, zepchnięci na margines przez przepisy migracyjne, całkowicie wykluczeni, pozbawieni praw, które przynależą każdemu człowiekowi” tłumaczą w artykule Joanny Klimowicz z Gazety Wyborczej
uchodźcy, którzy podjęli strajk głodowy. W strajku głodowym uczestniczyło 70 osób spośród 380 cudzoziemców przebywających w polskich ośrodkach strzeżonych dla cudzoziemców.
Strajkujący domagali się m.in. prawa do informacji, przekazywanych w zrozumiałym dla nich języku; prawa do kontaktu ze światem zewnętrznym w sprawach urzędowych oraz możliwości kontaktowania się z organizacjami pozarządowymi; prawa do edukacji dla dzieci do 18 roku życia, które przebywają w warunkach więziennych w ośrodkach dla cudzoziemców; zaprzestania praktyki zamykania dzieci w ośrodkach zamkniętych oraz poprawy warunków socjalnych w ośrodkach.
Pełna lista postulatów uchodźców znajduje się tutaj
Protest uchodźców można poprzez na portalu Facebook na stronie "Solidarni z uchodźcami"
logo
Ośrodek Strzeżony w Białymstoku https://www.facebook.com/SolidarniZUchodzcami

Obozy przemocy
Zmowę milczenia wokół tego, czego doświadczają cudzoziemcy przetrzymywani w „Strzeżonych Ośrodkach” przerwała gruzińska dziennikarka Ekaterina Lemondżawa osadzona w ośrodku w Lesznowoli pod Warszawą. Lemondżawa opisuje, to czego doświadczyła ze strony polskiej Straży Granicznej. Najpierw funkcjonariusze służby kilkakrotnie każą Lemondżawie rozbierać się do naga:
Wygląda na to, że szczególnie podoba im się studiowanie moich zakrwawionych majtek i patrzenie na mnie, ociekającą krwią. Ja miałam wrażenie, że jestem im coś dłużna, tym służbom, i że nie chcę im tego oddać – dlatego mnie karzą – słowami, czynami, podejściem
Potem następuje zatrzymanie w ośrodku-więzieniu:
Świadomie używam słowa „więzienie”- dlatego, że polskie zamknięte obozy dla uchodźców to pomieszczenia, które rzeczywiście przypominają te więzienne. Nawet Breivik, który w imię „Europy czystej od obcych” zabił 69 dzieci na wyspie Utoya, dokonał przestępstwa wobec ludzkości, znajduje się w sto razy lepszych warunkach niż na przykład ja, osoba która odsiaduje swoją karę za „nielegalne przekroczenie granicy powietrznej”.
Po rozpoczęciu strajku głodowego dochodzi w ośrodkach do scen jak z obozów w krajach totalitarnych. Jeszcze bez tortur fizycznych, ale z pełnym wachlarzem przemocy psychicznej i zastraszania:
Głodowały 4 obozy- 78 ludzi. W Białymstoku pobili głodujących. W Przemyślu- wrzucili ich do izolatek. W czwartek jeden z nich – Badri Kvarchava – podciął sobie żyły. Już nie mógł dłużej tego znosić. W Białej Podlaskiej straż sprowadziła oddział specjalny, 15 ludzi. Wszyscy w maskach i z pałami policyjnymi. Stali tak ok. 3 godzin na dworze naprzeciw imigrantów. Przemoc psychologiczna. Kiedy uznali, że dostatecznie wystraszyli głodujących- opuścili teren.”
Oprócz poniżania lub zastraszania osadzeni mogą doświadczyć innych cierpień w naszych ośrodkach-obozach:
Wreszcie rodzina z Gruzji. To gruzińscy Jazydzi, mniejszość pochodząca z Kurdystanu. Żona ma 23, a mąż - 25 lat. Stracili w Polsce dziecko. Ona była w czwartym miesiącu ciąży, kiedy zaczęły się bóle. Zwrócili się do lekarza (to było w Zambrowie). Stwierdził, że wszystko z nią w porządku, że tak bywa. Następnego dnia bóle stały się nie do zniesienia i szybko pojechali do szpitala, do tego samego lekarza. Po obejrzeniu kobiety stwierdził, że płód umiera i trzeba przeprowadzić aborcję. Następnego dnia stan kobiety się pogorszył, doszło do silnego krwotoku, co zostało zignorowane przez lekarzy. Stwierdzili, że wszystko z nią w porządku i może opuścić szpital. Zdecydowali się wyjechać z kraju. Pojechali do Belgii. Tam udali się do szpitala, gdzie trzeba było wykonać powtórną operację - usunąć resztki martwego płodu, które pozostały po niedbale przeprowadzonej aborcji.

Media niechęci i ignorancji
Mogłoby się wydawać, że skoro 70 osób wybiera strajk głodowy - najbardziej drastyczną formę protestu, to polskie media powinny się sprawą zainteresować. Po liście Ekateriny Lemondżawy powinna była wybuchnąć afera dużo większa niż histeria wokół otwartego dachu stadionu narodowego. Jednak większość polskich mediów po prostu olała sprawę. Fakty TVN znalazły czas na opowiadanie o brudnym chodniku w Sieradzu lub o pomyśle SLD by w warszawskim metrze nazwy stacji były czytane również przez kobiety. Najwybitniejsi dziennikarze najbardziej opiniotwórczej telewizji w Polsce nie uznali jednak strajku głodowego uchodźców za sprawę na tyle ważną jak brud sieradzkiego chodnika.
Słuchając w piątek Wojciecha Mazowieckiego oburzającego się w TOK FM na skandaliczne zachowanie policjantów z Opola, którzy aresztowali samotną matkę za długi, miałem wrażenie szczytu hipokryzji polskich mediów. Napisałem do radia z pytaniem do Mazowieckiego, o to dlaczego nic nie mówi o liście Lemondżawy, który został opublikowany na trzeciej stronie Wyborczej. Pozwoliłem sobie na ironiczne stwierdzenie, że „może problem polega na tym, że tu nie chodzi o Polaków i polskie dzieci tylko o „obcych” i „przestępców” ”. Co ciekawe prowadzący Grzegorz Chlasta odczytał mojego maila na antenie. Nagranie tej audycji można odsłuchać tutaj (od 14. minuty).
Mazowiecki na początek opowiedział o trudnościach z otrzymaniem wizy przez mieszkańców sąsiednich krajów i przyznał, że „to jest wstyd dla Polaków” jak się wobec nich zachowujemy. Agaton Koziński dorzucił zabawną anegdotkę o afrykańskim piłkarzu, którzy zjadł rzucane przez kibiców banany. Po czym Koziński i Mazowiecki zaczęli opowiadać o tym jak bardzo jest nam potrzebna „tania siła robocza” byśmy mogli tanio budować i remontować mieszkania rękami Ukraińców. W ciągu krótkiej rozmowy Koziński i Mazowiecki nie powiedzieli niczego o tym jak oceniają sytuację w ośrodkach dla cudzoziemców. Żaden z nich prawdopodobnie nie przeczytał listu Lemondżawy, w końcu są ważniejsze problemy w Polsce niż „jakaś kobieta z Gruzji”, która z powodu zaniedbań lekarza straciła ciążę i musiała uciec do Belgii, by poprawiono źle zrobioną aborcję.
Rozmowa Kozińskiego i Mazowieckiego pokazała jaką wartość dla przedstawicieli polskiej klasy średniej przedstawiają imigranci i uchodźcy. Imigranci nie są dla nich ludźmi posiadającymi godność i prawa człowieka, tylko „tanią siłą roboczą” przydatną dla naszej gospodarki.

Głos ludu
Podejście Mazowieckiego i Kozińskiego w niczym nie odbiega od podejścia większości Polek i Polaków. Przejawiamy wobec imigrantów spoza Unii Europejskiej niczym nieuzasadnione poczucie wyższości. Przed wstąpieniem do Unii Europejskiej polscy pracownicy poszukujący pracy w Niemczech, Austrii lub we Francji byli traktowani jako „złodzieje miejsc pracy” i mieszkańcy zacofanego kraju zza żelaznej kurtyny. Dziś to my czujemy się obywatelami pierwszego świata, którzy mają prawo traktować ludzi ze wschodu jako „tanią siłę roboczą”. Dobrą ilustracją tego dziwnego poczucia wyższości wobec imigrantów jest komentarz zamieszczony pod jedynym tekstem o proteście uchodźców jaki został zamieszczony na portalu dziennika Rzeczpospolita:
„mają wikt, opierunek, opiekę nad dziećmi zupełnie za darmo! I czego jeszcze chcą? Procedury są takie jakie są i koniec, niech się uzbroją w cierpliwość. I wskażcie mi Polaków, którzy mają jakiekolwiek zasiłki dla dzieci! Dlaczego Rzeczpospolita o tym nie pisze. Dla tych co byli prześladowani politycznie, religijnie, kobietom gwałconym przez żołdaków w Kongu i innym można dać azyl, a reszta do deportacji i koniec. Czeczenia należy do Federacji Rosyjskiej, więc niech tam szukają pracy. W Gruzji są instytucje demokratyczne, więc po co do nas po azyl przyjeżdżają? Niech zmieniają sytuację sami u siebie swoimi rękoma!”
W tym anonimowym głosie można zobaczyć cały zestaw uprzedzeń i stereotypów jaki towarzyszy naszemu spojrzeniu na imigrantów. Jeśli Czeczenia jest częścią Rosji, to niech Oni do nas nie przyjeżdżają szukać pracy. Jeśli kobieta była ofiarą gwałtów w Demokratycznej Republice Konga, to my łaskawi i cywilizowani Europejczycy „możemy jej dać azyl”. Jednak ofiary przemocy i prześladowań powinny znać swoje miejsce i być nam wdzięczne za naszą szczodrość. W końcu są Obcymi, którzy przyjeżdżają do nas z „zacofanego” i „niecywilizowanego” świata.
Polityka krajów Unii Europejskiej wobec nielegalnych imigrantów i uchodźców jest pełna hipokryzji i lęku przed tłumami biednych ludzi, którzy „będą zabierać nam nasze miejsca pracy”. Z jednej strony tysiące rodzin z klasy średniej potrzebuje Ukrainek, które będą sprzątać ich domy – najlepiej na czarno, by dobrzy ludzie nie musieli wydawać pieniędzy na ubezpieczenie zdrowotne lub socjalne. Z drugiej strony ustawiamy labirynt biurokratyczny oraz zasieki z pozwoleń przed osobami, które uciekają ze swoich krajów z powodu biedy, przemocy lub braku perspektyw. Ustawiamy te przeszkody przed tymi samymi osobami, które potem są zatrudniane na budowach, w fabrykach lub w domach dziennikarzy i celebrytów.

Gdzie są obrońcy życia?
Skoro media milczą o tym co się dzieje w ośrodkach-więzieniach, to może przynajmniej tzw. „obrońcy życia”, których troska o życie dziecka kończy się z momentem ich urodzenia podejmą interwencję. Gdzie są oburzone głosy posła Gowina słyszącego płacz zarodków; posła Piechy eksperta od aborcji, który chce adoptować samotne zarodki; posła Żalka piszącego w natemat o swojej miłości do wszystkich „nienarodzonych dzieci”; posła Godsona, który w imię swojego ogromnego sumienia był gotowy opuścić PO, by walczyć ze złem aborcji? Gdzie są wszyscy medialni katecheci od księdza Sowy nawracającego „lewaków”, przez Tomasza Terlikowskiego piszącego o „wielkiej zbrodni aborcji, holokaustowi naszych czasów”, po biskupów walczących z procedurą in vitro jako „wyrafinowaną formą aborcji”?
Gdzie się podziały sumienia tych wszystkich moralnych atletów gotowych poświęcić wszystko, by ratować „nienarodzonych”?
Prawdopodobnie są w tych samym miejscu co sumienia dziennikarzy zamiatających sprawę strajku głodowego uchodźców pod dywan dobrego narodowego samopoczucia. Te sumienia mają świetnie, ponieważ są rzadko używane.

PS: Zapraszam wszystkich do przyłączenia się na portalu Facebook do akcji „Popieramy Konwencję o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet”