Podobno jesteśmy świadkami degrengolady jakości życia społecznego i kulturalnego w Polsce...

REKLAMA
Elity się wykruszyły, o czym miałoby świadczyć kilka łatwych do zaobserwowania zjawisk. Klasa polityczna „pajacuje” lub boksuje, dziennikarze zamieniają się w „krwawych barbarzyńców”, a w wolnych chwilach od jednych i drugich wypatrujemy kolejnych kryzysów ekonomicznych.
O nadchodzącym kryzysie zdaje się, że zapomniała jedynie UEFA, która zleca wymianę muraw polskich stadionów za jedyne 2,6 milionów złotych. Co konstruktywnego można było zrobić za te niebagatelną sumkę przeczytać możemy w poniedziałkowym felietonie Magdaleny Środy. Choć nie trudno się domyślić, że i z tą opinią polskiej profesorki niektórzy, mniej lub bardziej dyletanccy, komentatorzy życia społeczno-politycznego w naszym kraju nie zgodzą się. A to ot tak, pro forma, bo wypowiada się naczelna feministka III RP. Do tego, jak wiemy, feminizm to ideologia, a w naszym kraju brzydzimy się – podobno – ideologiami wszelkiej maści...
Najwyższy zatem czas, aby odpocząć od szerzącego się chamstwa i wiecznie wiszącej nad nami, niczym miecz Damoklesa, zapowiedzi zapaści finansowej. Taką odskocznią może być chociażby tegoroczna Noc Muzeów. Jej wielkim atutem jest to, że odkrywa ona przed nami nowe horyzonty, horyzonty jak dotychczas nieznane. I to za darmo!
Poza licznymi muzeami i galeriami, swoje drzwi otwierają przed nami również kościoły. Choć kościół nie stanowi w zasadzie dla większości z nas, członkiń i członków jeszcze nie zeświecczonego społeczeństwa (?), tajemnicy, to w naszym kraju są też takie kościoły, których nie znamy; na przykład kościoły ewangelickie (protestanckie).
I tak w Warszawie uczestnikom tegorocznej Nocy Muzeów dane będzie zwiedzić kościół ewangelicko-augsburski (luterański) wznoszący się przy placu Małachowskiego czy kościół ewangelicko-reformowany (kalwiński) znajdujący się w alei Solidarności nieopodal placu Bankowego. Ten ostatni, to jeden z najstarszych – jeżeli nie najstarszy – warszawski zabytek. Nie został on bowiem zniszczony w trakcie II wojny światowej.
Stołeczni reformowani przygotowali również na tę okazję, między innymi, wystawę pt. „(Nie)znani reformowani”. Ma ona na celu przedstawienie sylwetek znanych Polaków, aktywnie zaangażowanych w tworzenie polskiej kultury, o których nie zawsze wiemy, że byli wyznania reformowanego. Nieliczni z nas wiedzą, że 50 % Kabaretu Starszych Panów, którego piosenki nucimy czasem pod nosem, że ojcem polskiej fotografii, którego pracami zachwycaliśmy się ostatnio na Krakowskim Przedmieściu lub, że tzw. „ojcem języka polskiego”, od którego dowiedzieliśmy się w dzieciństwie, „iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”, byli właśnie kalwinami!
Warszawa, jak inne miasta w Polsce, kryje swoje tajemnice. Tajemnice, które poznać możemy przy okazji tej jednej nocy w roku. Może odkrywane przed nami misteria w majową sobotnią noc pomogą nam uwierzyć przed czerwcem, że nie jest z nami (aż) tak źle, a chamstwu i grubiańskości z pierwszych stron gazet nie daliśmy jeszcze za wygraną?