Nie jest wielkim odkryciem twierdzenie, że w systemie opieki zdrowotnej zapobieganie chorobom zazwyczaj jest skuteczniejsze i bardziej opłacalne niż proces leczenia. Okazuje się, że ta sama zasada obowiązuje też w naukach o bezpieczeństwie. Wiele państw rozwinęło już takie systemy planowania, które nie tylko umożliwiają podnoszenie poziomu bezpieczeństwa i zoptymalizowany kosztowo rozwój, ale też pozwalają na wypracowanie cennych wniosków. Efekty takiego postępowania szczególnie dobrze widać na przykładzie miast. Nieodpowiedzialnością byłoby ignorowanie tak cennych doświadczeń.
REKLAMA
Pozornie może wydawać się, że bezpieczeństwem w wielkich aglomeracjach miejskich nie można efektywnie zarządzać. Że można tylko reagować na zdarzenia wywołane działaniami natury lub człowieka albo ograniczać – zazwyczaj dużym nakładem sił, środków i pieniędzy – ich negatywne skutki. Tymczasem przestępczość ma swój wymiar przestrzenny. Mieszkańcy Warszawy czy Krakowa dobrze wiedzą, że są obszary bardziej lub mniej naznaczone tym problemem. Występujące różnice w skali i charakterze przestępczości w miastach to wypadkowa różnych czynników, w tym tych wciąż mało poznanych. Istnieje wiele różnych sposobów, które pozwalają obniżać napięcia społeczne i poziom przestępstw w miastach. Przyjrzyjmy się niektórym z nich.
Do skutecznych, a dotychczas rzadko powszechnie uświadamianych działań prewencyjnych, należy ukształtowanie i sposób zarządzania przestrzenią miejską, co może zachęcać lub zniechęcać do popełnienia przestępstwa. Okazja czyni złodzieja? A gdyby tak ograniczyć mu przestrzeń do działania? Dobre lampy na ulicach, brak ciemnych zaułków, łatwy i szybki dostęp do komunikacji miejskiej, ustawione ławki na osiedlach, unikanie budowania długich i martwych fasad oraz pustych chodników, a nawet ustawianie dużych widocznych witryn sklepowych, to wszystko są elementy przestrzeni, które nie będą sprzyjać potencjalnym przestępcom. Mogą za to sprzyjać pogłębianiu czegoś, co w Polsce jest towarem deficytowym - integracji społecznej na coraz bardziej anonimowych polskich osiedlach.
Do budowania bezpieczeństwa społeczności lokalnej warto dołączyć pogłębianie świadomości istnienia i znaczenia bezpieczeństwa przestrzeni jako jej istotnego elementu. Temu celowi może służyć np. wprowadzenie certyfikacji dobrze zaprojektowanych budynków, rozwój monitoringu wizyjnego, tworzenie infrastruktury przyjaznej do rozwijania więzi społecznych: dobrze oświetlonych i otwartych parków miejskich, placów zabaw dla dzieci, wyróżnienie odrębnym kolorem kostki chodników dla pieszych i ścieżek rowerowych, unikanie tworzenia miejsc zamkniętych i słabo widocznych, systemowy rozwój infrastruktury drogowo-transportowej. Także rozwijanie patriotyzmu lokalnego i postaw obywatelskich.
Duże znaczenie dla podnoszenia poziomu bezpieczeństwa i rozwoju ma możliwość obcowania mieszkańców miast z naturą. Tereny zielone w przestrzeni miejskiej to nie tylko kwestia estetyki i ładnego widoku. To naturalna filtracja powietrza, pochłaniająca toksyczne substancje i zatrzymująca szkodliwe pyły z ulicy. To bariera chroniąca przed wielkomiejskim hałasem i wiatrem, dająca cień i ochłodę, gdy jest gorąco. Rośliny miejskie absorbują metale ciężkie z gleby i zatrzymują wodę opadową. Są domem dla wielu małych zwierząt: owadów, ptaków, drobnych ssaków. Zachęcają – co ma znaczenie – do spacerów i innych form aktywności fizycznej, rozładowujących emocje. Kanadyjski dziennikarz Charles Montgomery w książce „Miasto szczęśliwe” przytacza dowody wskazujące na to, że w budynkach z oknami wychodzącymi na podwórza, na których rosły drzewa i trawa, liczba przestępstw z użyciem przemocy była mniej więcej o połowę mniejsza, niż w gmachach z widokiem na betonowe pustynie. Im mniej zieleni w danym środowisku, tym wyższe proporcje napadów, pobić, rabunków i morderstw. To nie przypadek, że zieleń pomaga szpitalnym pacjentom w szybszym powrocie do zdrowia. Studenci mający możliwość obcowania z naturą statystycznie lepiej zdają egzaminy na uczelniach od koleżanek i kolegów zamkniętych w czterech ścianach.
W polskich miastach zbyt rzadko przywiązuje się do takich badań znaczenie. Inwentaryzacji zieleni nie robi się wcale lub traktuje się ją po macoszemu. Zaledwie kilka dużych miast – Warszawa, Łomża, Kraków, Gliwice, Wrocław - może poszczycić się pewną statystyczną wiedzą na temat zieleni miejskiej. Postrzeganie zieleni miejskiej jako instrumentu budowania bezpieczeństwa traktowane jest jako dziwactwo. Tymczasem, według najnowszego raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wśród 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Unii Europejskiej aż 33 to miasta polskie, z czego Żywiec, Pszczyna, Rybnik i Wodzisław Śląski zajmują miejsca w pierwszej piątce! Wszystkie wymienione w tym zestawieniu miasta przekraczają zalecane przez WHO stężenie pyłów trzykrotnie i więcej. Poziom zanieczyszczeń w miastach w skali świata w ostatnich latach zwiększył się, zamiast się zmniejszać. Oczywistym jest, że sprzyjać to będzie rozwojowi chorób płuc, alergii, nowotworów i szeregu innych z bogatego repertuaru chorób mających związek z brudem i zanieczyszczeniem powietrza.
W Polsce obserwowane jest zjawisko wyprowadzania się mieszkańców z centrum na peryferie miast. Normalnym jest, że ludzie pracujący w zatłoczonych i głośnych miastach szukają w domu oddechu, ciszy i spokoju. Paradoksalnie jednak, może to prowadzić do niekorzystnych tendencji skutkujących obniżaniem się poziomu bezpieczeństwa. Perforowanie się miast, narastanie zjawiska tzw. urban sprawl – niekontrolowanego rozwoju i rozrastania się miast, a także wzrost udziału ludności dotychczas zmarginalizowanej w mieście centralnym mogą sprzyjać powstawaniu tzw. hot-spotów biedy, wzrostu zagrożeń sanitarno-epidemiologicznych i przestępczości w miastach. Nieuniknionym skutkiem masowych przeprowadzek na obrzeża miast będzie wzrost kosztów transportu publicznego, funkcjonowania służb miejskich, zagospodarowania przestrzeni oraz rozwoju i utrzymywania infrastruktury technicznej. Oczywistą konsekwencją będzie więc dalsze rozluźnianie się więzi społecznych, pogłębiające się wyobcowanie i anonimowość.
Amerykańskie badania pokazują, że urban sprawl to prosty kierunek do wzrostu przestępczości w miastach. Bo rodzi on dzielnice ludzi odtrąconych, marginalizowanych, biednych, pozbawionych perspektyw rozwojowych. A przestępczość ma związek z warunkami życia mieszkańców i ich poziomem wykształcenia. W Polsce skala problemu jest inna, ale zjawisko to samo. I ono narasta. Na warszawskiej Białołęce czy w Ursusie już dziś brakuje szkół, za to w Śródmieściu jest ich za dużo. Z braku alternatywy wielu mieszkańców przedmieść porusza się tylko samochodem i nie korzysta z transportu publicznego. Zakorkowane wjazdy do polskich miast stały się standardem. Inwestycje w infrastrukturę drogową na obrzeżach miast pochłaniają coraz większe koszty i przynoszą nikłe korzyści. To realne problemy wymagające metodycznego rozwiązania.
Służby ochrony porządku publicznego zazwyczaj posiadają wiedzę, w jaki sposób podnieść poziom bezpieczeństwa w mieście. To, w jakim stopniu będą działać reaktywnie, a w jakim prewencyjnie, zależy od kultury i praktyki zarządzania bezpieczeństwem, posiadanych sił i środków, relacji funkcjonariuszy ze społeczeństwem, ale też, a nawet przede wszystkim, od kompetencji, wiedzy i woli ich zwierzchników, w tym politycznych decydentów.
Chociaż ponad 80 proc. wszystkich przestępstw w Polsce ma miejsce w miastach, to – jak się okazuje - ogólne poczucie bezpieczeństwa mieszkańców miast poprawia się. Policja realizuje szereg zadań profilaktycznych, które mogą być mało widoczne dla postronnego obserwatora, ale przynoszą dobre skutki. Mogą mieć różną skalę, wymiar i charakter. Jeśli jednak przyczyniają się do informowania i edukowania społeczeństwa to przyczyniają się też do podniesienia poziomu bezpieczeństwa. Szczególnie ważną grupą docelową są dzieci i młodzież. Programy takie jak Kibic przez duże K; Kolej na bezpieczeństwo; Alkohol tylko dla pełnoletnich; Zachowaj trzeźwy umysł; Kieruj się rozsądkiem; Reaguj, nie toleruj; Rowerem bezpiecznie do celu; Bezpieczne wakacje i szereg innych, turnieje informacyjne i edukacyjne (np. zdobywanie karty rowerowej), prowadzenie różnych debat społecznych i spotkań szkolnych to wszystko są przykłady inicjatyw, które przynoszą pozytywne efekty wyrażające się mniejszą liczbą wypadków i kolizji oraz szybszym reagowaniem na inne niespodziewane zdarzenia. Dedykowane programy i spotkania nie tylko pomagają w zdobyciu potrzebnej wiedzy i umiejętności, ale też pokazują, jak radzić sobie w sytuacji różnych zagrożeń, ataków złości lub agresji, jakie mogą być konsekwencje zachowań ryzykownych lub łamania prawa. To bezcenna, bardzo potrzebna we współczesnym świecie wiedza.
W parze ze zmianą myślenia o zarządzaniu przestrzenią muszą więc iść zmiany mentalnościowe. Skuteczność działań w zakresie tworzenia warunków do długotrwałego i zrównoważonego rozwoju miast będzie tym lepsza, im bardziej harmonijna będzie współpraca wszystkich zainteresowanych. Praktyka pokazuje, że możliwa jest udana współpraca mieszkańców miast z policjantami lub strażnikami miejskimi, np. w zakresie zwalczania handlu ulicznego lub parkowania samochodów na miejscach przeznaczonych dla osób niepełnosprawnych. Można jednak przytoczyć też przykłady agresji i braku chęci współpracy, np. podczas interwencji związanych z odławianiem bezpańskich zwierząt, przewozem osób nietrzeźwych, czuwaniem nad bezpieczeństwem ruchu drogowego, zabezpieczaniem miejsc imprez masowych i zgromadzeń, kontrolowaniem miejsc noclegu osób bezdomnych. Odrębną kwestią jest chęć i determinacja służb do rozwiązania problemu. A także to, czy społeczność lokalna w ogóle będzie chcieć współpracować, jeśli nie ma do tego bezpośredniego powodu.
Międzynarodowe badania dowodzą, że średnio 1 dolar zainwestowany w profilaktykę przynosi 7 dolarów oszczędności w zakresie reagowania na zdarzenia. Działania te mogą obejmować: rozwój edukacji dla bezpieczeństwa w ramach powszechnego systemu nauczania (w tym: stosowanie aktywnych form edukacji, nie ulotki, a np. prezentacje multimedialne, spotkania uczniów z przedstawicielami służb, dyskusje, analizy przypadków, edukacja prawna młodzieży), rozwój współpracy policji z ośrodkami naukowymi, angażowanie mediów w proces edukacji społecznej, inicjowanie działań prewencyjno-zapobiegawczych w oparciu o oczekiwania społeczne, rozwijanie współpracy przedstawicieli służb ochrony porządku publicznego ze społecznościami lokalnymi, rozwijanie współpracy międzyinstytucjonalnej na rzecz zapobiegania przestępczości.
Jak więc zaoszczędzić i czuć się bezpieczniejszym? Trzeba efektywnie wykorzystywać doświadczenia innych. Łączyć procesy decyzyjne z wysokimi kompetencjami. Zarządzać, nie tylko administrować. Określić wizję rozwoju miasta. Zdefiniować katalog zadań, a potem stopniowo i metodycznie je wykonywać. Stosować metody uspokajania ruchu w miastach, redukować czasy przejazdu wewnątrz miast przez rozbudowę sieci ulic, zagęszczanie, różnicowanie i wielofunkcyjność zabudowy, tworzenie atrakcyjnych przestrzeni publicznych. Systematycznie odchodzić od systemów grzewczych opartych na węglu. Promować pożądane wzorce zachowań, piętnować zaniedbania, nieodpowiedzialność i niegospodarność. Wymaga to gruntownej mentalnej metamorfozy: współpracy, determinacji, żelaznej konsekwencji, dopiero później pieniędzy. Ale nagroda jest tego warta.
