Świat przyspieszył w sposób bez precedensu w historii. Coraz szybciej i dalej przemieszczają się ludzie, kapitał, usługi i towary. W niebotyczny sposób przyspieszył obieg informacji. Rozwijają się systemy telekomunikacyjne i komputerowe. Pojawiła się łączność komórkowa i satelitarna. Rozrosła się do potężnych rozmiarów pajęczyna internetowa. Rozmnożyły się media społecznościowe. Cyberprzestrzeń – ze względu na swą wielkość i potencjał - stała się powszechną sferą aktywności ludzkiej. Bardzo szybko można dziś powielić i upowszechnić dowolną informację z niemal każdego zakątka świata, ze wszystkimi wynikającego z tego konsekwencjami. Jak w takich warunkach budować bezpieczeństwo, stabilność i rozwój państw, społeczeństw, grup ludzi, pojedynczych jednostek?
Świat pędzi. Ale dokąd?
REKLAMA
Świat pędzi w niemal każdym aspekcie ludzkiej aktywności: w komunikacji, podróżach, przepływach finansowych, handlu, wymianie kulturowej, w zakresie techniki i technologii. Ten karkołomny pęd niesie ze sobą dwie istotne zmiany: dobrą i złą. Dobra zmiana, to większa szansa na rozwój i cywilizacyjny postęp. Zła zmiana, to większe ryzyko popełnienia błędów i konieczność zmierzenia się z nowymi zagrożeniami.
Szybkość przepływu informacji ma swoje konsekwencje. Po pierwsze, buduje presję, bo zmusza odbiorcę informacji do reakcji, zajęcia stanowiska. Po drugie, współczesna informacja upowszechnia się w sposób praktycznie niekontrolowany, utrudniający podjęcie działań moderujących. Po trzecie, fakt upowszechnienia informacji budzącej zainteresowanie społeczne wymusza na decydentach podjęcie działania: szybkiego, spektakularnego, widocznego medialnie, aby zostało ono powszechnie zauważone. Po czwarte, większe jest prawdopodobieństwo, że będą to działania inne, niż te, które zostałyby podjęte po głębszym namyśle. Inne, czyli zazwyczaj gorsze, bo bardziej ryzykowne i powierzchowne, podejmowane pod presją, oparte na niesprawdzonych informacjach i niepełnej diagnozie sytuacji. Po piąte, szybki obieg informacji powoduje „kurczenie się” świata do niespotykanych dotąd rozmiarów. Gwałtowny i wszechstronny postęp technologiczny i dostęp do błyskawicznie upowszechnianych informacji sprawiły, że przeciętny człowiek czuje się dowartościowany ich dostępnością, ale też zagubiony i zdezorientowany ich natłokiem. Efekty tego zagubienia się w gęstwinie różnych bodźców mogą być różne. Może to być ucieczka w prywatność: zamykanie się w swoim świecie własności, rzeczy, wrażeń i wyobrażeń. Może to być agresja i chęć dominacji nad dokonującymi się zmianami przez podejmowanie prób narzucania innym osobom własnych wyobrażeń i poglądów. Ale może to też być otwarcie się na zmiany i uczestniczenie w nich, próba racjonalnej analizy, zrozumienia zachodzących zdarzeń, zjawisk i procesów, i skonfrontowanie ich z własnymi normami i wrażliwością. Wydaje się, że ten trzeci sposób jest najbardziej racjonalną reakcją na zachodzące zmiany, ponieważ tworzy warunki do czynnego uczestniczenia w nich i wpływania na nie w zależności od własnych interesów. W ten sposób można zapewnić odpowiednie warunki do dalszego rozwoju. Zapewnia się też bezpieczeństwo państwa, zamieszkującego go społeczeństwa i pojedynczych osób, ponieważ wraz z uczestniczeniem w procesach zmian szybciej wykorzystuje otrzymywane szanse i skuteczniej neutralizuje pojawiające się zagrożenia (przykład druku 3D).
Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że zarówno duża skala zmian, jak też szybkie tempo ich pojawiania się, będą cechą charakterystyczną współczesnego świata. A skoro tak, to należy zdać sobie sprawę z tego, że szybkość przetwarzania otrzymywanych informacji będzie przekładać się nie tylko na nowe społeczne i etyczne dylematy, ale też na zmiany struktury systemów zarządzania przedsiębiorstwami, na bilans zysków i strat wynikających z dostępu i umiejętności wykorzystania nowych technologii, na stosunki władzy i układ sił na rynku i na arenie międzynarodowej. Należy się do nich odpowiednio przygotować, aby móc racjonalnie uczestniczyć w procesie zmian: ograniczyć negatywne skutki oraz efektywnie wcześnie wykorzystać nowe dobrodziejstwa i ułatwienia.
Jak radzić sobie z natłokiem informacji i karkołomnym tempem zachodzących w świecie zmian?
Po pierwsze, edukacja i kompetencja. Edukacja od wieków jest jedną z podstawowych dróg poznawania świata w całej jego złożoności, która wpływa na postawy, wartości, posiadany zakres wiedzy i umiejętności. Jednak w polskiej kulturze i mentalności funkcjonują wciąż powiedzenia zachęcające do niezajmowania się cudzymi sprawami, ignorowania otoczenia, zajmowania się samym sobą. „Moja chata z kraja”, „Wolnoć Tomku w swoim domku” – takie i podobne treści na trwałe zapisały się w polskim kanonie kultury. Tak, jesteśmy narodem wolnych indywidualistów i jednoczymy się w wyjątkowych, zazwyczaj smutnych sytuacjach. Lubimy improwizować, kombinować, szukać doraźnych rozwiązań. W dobie rozbiorów, wyzysku lub narzuconej władzy mogły to być skuteczne metody na radzenie sobie z nieprzyjaznym otoczeniem. Dziś jednak coraz więcej czynników wskazuje na to, że dobry czas rodzimego improwizowania dobiega końca. Współczesna szkoła znalazła się pod wpływem dokonujących się zmian gospodarczych, społecznych i kulturalnych, bezprecedensowych w swoim zakresie i skali. Słusznie zauważa prof. Jerzy Niemiec w pracy pt. „Cywilizacyjne intencje w kształceniu nauczycieli”, że współczesna „szkoła (…) ugina się pod ciężarem wielości, rozległości oraz nagłości dokonujących się przemian”. Wymusza to konieczność przygotowania społeczeństwa do nowych wyzwań związanych z rekonstrukcją znanego dotychczas ładu oraz przygotowaniem obywateli do radzenia sobie z sytuacjami nieznanymi z przeszłości (np. natłokiem informacji, dezinformacją lub propagandą). Dostęp do nowych źródeł informacji, zwłaszcza przy coraz większej jej ilości i zróżnicowanej jakości, oznacza potrzebę odchodzenia od bylejakości i tumiwisizmu, waloryzowania kompetencji i rozszerzania zakresu posiadanych umiejętności i kwalifikacji.
Po drugie, tolerancja. Skutkiem zmian jest powstawanie różnorodności w różnych dziedzinach i przejawach relacji społecznych, co rodzi konieczność odniesienia się do niej. Traci grunt powszechna w systemie nauczania doktryna adaptacyjna, przystosowująca dzieci i młodzież do panujących warunków politycznych, gospodarczych i społecznych, ponieważ podczas procesu ich nauki warunki te podlegają ewolucji. Zakres zmian powoduje, że poziom umiejętności i kwalifikacji, które dzieci i młodzież wynoszą ze szkoły, są coraz niższe w stosunku do wymogów współczesnego otoczenia. Stwarza to przestrzeń do upowszechnienia się nowej doktryny edukacji – tzw. krytyczno-kreatywnej - opartej na samodzielności, twórczości, aktywności i podmiotowości uczniów, sprzyjającej ich rozwojowi. Nieodżałowanej pamięci ksiądz Jan Kaczkowski uważał, że akcje społeczne – zwłaszcza takie z udziałem dzieci i młodzieży - uczą odpowiedzialności za otoczenie i budują społeczeństwo obywatelskie. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera potrzeba systemowej obrony i ochrony wartości i szacunku przynależnych bezinteresownie każdemu człowiekowi, aby w możliwie największym stopniu zapewnić jego prawa do wykorzystywania szansy do godnego i nieskrępowanego rozwoju.
Po trzecie, krytyczne myślenie. Nie polega ono na bezrefleksyjnym kwestionowaniu kierunków zmian, lekceważeniu lub obniżaniu zainteresowania aktywnością społecznością, przedkładaniu prywaty nad interes publiczny. Wręcz przeciwnie – jest to wskazanie, że dynamicznie zmieniające się otoczenie w coraz większym stopniu będzie tworzyć warunki dla takich zachowań społecznych, które oparte są zarówno na samodzielności, twórczości, kwalifikacjach i inicjatywie własnej, jak też twórczym zaangażowaniu jednostek w sprawy wspólne. Jeśli uznamy, że zadaniem współczesnej szkoły jest przygotowanie człowieka do twórczego uczestnictwa w cywilizacji, to musi oznaczać, że absolwenci powinni wychodzić z tej szkoły wyposażeni w umiejętności wykorzystywania i rozwijania zdobyczy technicznych i kulturowych współczesnego świata. Aby było to możliwe, konieczne jest wyposażenie młodych ludzi w ich własne zespoły zasad i rygorów, w przeświadczenia dotyczące ich tożsamości i gotowości do aktywnego działania. Tylko społeczeństwo posiadające poczucie własnej wartości, oparte na wiedzy, kompetencjach i gotowości do nawiązywania relacji i współpracy z innymi, będzie zdolne do wytworzenia mechanizmów obronnych przez demagogią i populizmem, rozumianymi jako ogół działań fałszujących postrzeganie rzeczywistości, ukierunkowanych na zapewnienie korzyści jedynie wybranej grupie osób, zazwyczaj kosztem interesów ogółu.
Po czwarte, odporność. To wysoki poziom kapitału ludzkiego i społecznego, ponoszenie konsekwencji za łamanie praworządności, przestrzeganie zasady równości wobec prawa. To też wiedza na temat powszechnie stosowanych technik manipulacyjnych, ukierunkowanych na kształtowanie pożądanych przez ich autora postaw i zachowań (np. odwracanie uwagi od istoty sprawy przez uwypuklanie jednego jej wątku lub zalewanie odbiorcy szczegółami; wykreowanie sztucznego problemu w celu wytworzenia warunków do realizacji pożądanego działania; rozkładanie zmiany w czasie; infantylność przekazu; uwypuklanie emocji kosztem racjonalności; promowanie przeciętności, ignorancji i bierności; wskazywanie „kozła ofiarnego” – wroga rzekomo odpowiedzialnego za dotychczasowe niepowodzenia i porażki, itd. itp.). To również wyzbycie się pogardy do drugiego człowieka, rezygnacja z chęci odwetu i agresji, zdolność do budowania kompromisowych rozwiązań budujących dobro wspólne w myśl przesłania kardynała Josepha Ratzingera, że kompromis to dusza polityki. W konsekwencji, to odbieranie legitymacji do funkcjonowania w przestrzeni publicznej ugrupowaniom i osobom, które – przekonane o słuszności własnych przekonań - zachęcają do nienawiści w stosunku do tych osób, które nie podzielają ich prawdy.
Po piąte, przyzwoitość. Pisarz i poeta Antoni Słonimski, parafrazowany wiele lat później przez Władysława Bartoszewskiego podpowiadał, że jeśli nie wiesz, jak się zachować, to na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie. Przez przyzwoitość rozumie się tu postawę człowieka godnego i honorowego, wiernego zasadom, chodzącego uczciwą drogą, który nie ulega wyznawanym wartościom bez oporu i jest niezdolny do oportunizmu. To postawa odrzucająca krzywdę innego człowieka i wykluczenie. To postawa otwarta i przyjazna, ciekawa świata w całej jego różnorodności i kolorycie. Skromna, ale różna od potocznie rozumianej przyzwoitości „mieszczańskiej”: postawy uległej i wycofanej, która wszystko zniesie, która się ugnie, która jest niezdolna do obrony wyznawanych wartości. Wreszcie, to postawa człowieka nastawionego na godne budowanie dobrej przyszłości, a nie wytykanie adwersarzom domniemanych i prawdziwych grzechów przeszłości, aby tylko ich pogrążyć i zohydzić w oczach ogółu. Postawa agresywna, szkalująca i wykluczająca osoby myślące inaczej jest postawą nieprzyzwoitą, bo dzielącą i jątrzącą społeczeństwo, pomniejszającą potencjał rozwojowy i bezpieczeństwo państwa.
Po szóste, wyhamowanie. Świat cyfrowy absorbuje coraz więcej naszej przestrzeni energetycznej i mentalnej. Zmusza do dostosowania się do życia w nowym świecie „infosfery”: opierania się pokusie szybkości na rzecz wpływania na tempo absorpcji i przetwarzania informacji we własnym interesie. Nadmierną, niekontrolowaną prędkość należy zmniejszać i kontrolować, aby móc skuteczniej reagować na pojawiające się zagrożenia. Zdolność do szybkiego podejmowania decyzji może być cnotą pod warunkiem, że nie jest ona celem samym w sobie, lecz będzie służyć zdobyciu przewagi sytuacyjnej. Jednak natłok otrzymywanych informacji, ich skala i budowana przez nie presja powodują, że konieczne może być wstrzymanie się przed podjęciem działań, dopóki nie będziemy mieć pewności co do faktów i konsekwencji własnej reakcji. Właściwym sposobem na metodyczne budowanie przyszłej pozycji państwa w świecie może być opracowanie i wdrożenie systemu planowania strategicznego, opartego na konsensie politycznym i prawnym, wyłączonego z bieżącej walki partyjnej, definiującego m.in. najważniejsze cele do osiągnięcia, przypisane im zadania, a także potrzebne siły, zasoby i metody niezbędne do wykonania tych zadań. W konsekwencji, koniecznością jest posiadanie takiego instrumentarium prawnego, które pozwoli kontrolować wdrażane zmiany w sposób najbardziej odpowiedni dla ogółu społeczeństwa. Dobrze też, aby to społeczeństwo i reprezentujące je instytucje były zdeterminowane, kompetentne i zdolne do obrony i ochrony posiadanych praw, wolności i zobowiązań.
Po siódme, transparentność. Zmiany wprowadzane są dla kogoś, a więc ten ktoś, kto ma być ich beneficjentem, powinien się z nimi utożsamiać, w nich uczestniczyć lub przynajmniej je rozumieć. W Polsce jednak toczy się obecnie walka o „serca i umysły” obywateli, a konkretniej – o podstawowe kierunki rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego. Z jednej strony obecna jest wizja państwa zcentralizowanego, odgórnie zarządzanego, promującego tzw. wartości narodowe, zdejmującego ze społeczeństwa odium odpowiedzialności za główne kierunki jego rozwoju i funkcjonowania. Przez niektóre osoby, zwłaszcza wyznające bardziej konserwatywne wartości lub obawiające się skali i kierunków zachodzących w świecie zmian, taka wizja może być postrzegana z sympatią. Jednak inne osoby będą taką wizję postrzegać z rezerwą, jako formę ograniczania ich wolności i prawa do rozwoju. Nie będą chcieli, aby ktokolwiek dyktował im, jak mają żyć, jakie podejmować decyzje, w co wierzyć. Takim osobom bliższa będzie wizja inna: państwa otwartego, zdecentralizowanego, promującego aktywność i inicjatywę obywatelską, utożsamiającego patriotyzm z trudem codziennej pracy, zachęcającego do twórczego wychodzenia naprzeciw przemianom wpływającym na życie codzienne. Są to wizje, gdzie trudno jest wyróżnić elementy wspólne, chociaż takie elementy są. Tym bardziej wiążącym obowiązkiem osób uczestniczących w życiu politycznym jest uczciwe i rzetelne wyjaśnianie wyznawanej wizji rozwoju państwa, ale też życzliwe reagowanie na oczekiwania tych obywateli, którzy z tymi zmianami nie chcą lub nie mogą się utożsamiać. To także prowadzenie dialogu, umiejętność budowania kompromisów, jawność życia publicznego, nie obrażanie się na myślących inaczej, piętnowanie agresji w jakiejkolwiek formie i przejawach. Innej racjonalnej drogi do rozwoju nie ma.
Wysokie tempo zmian zachodzących w świecie to dla wielu regionów świata szansa na postęp techniczny i technologiczny oraz przyspieszenie własnego rozwoju i zaakcentowanie własnej pozycji. Ale to też zagrożenie, bo ten bolid nie ma jednego kierowcy, nie jedzie w jednym kierunku i przy braku kontroli może grozić rozbiciem się. Nie znamy nawet trasy, którą mamy pokonać. W tej sytuacji konieczne jest wdrożenie działań naprawczych, korygujących zarówno szybkość jazdy, określających jej kierunek, jak też osobę kierowcy. Mamy odpowiednie narzędzia, by takie działania podjąć. Od tego, czy i kiedy ich użyjemy oraz w jakim zakresie zależy, czy będziemy w grupie państw rozgrywających, czy wśród poddanych zewnętrznym wpływom maruderów.
