Przeczytałem „The History of Freedom and Other Essays” Johna Actona (1834-1902) - brytyjskiego lorda, historyka, polityka, filozofa, teoretyka dwóch fundamentalnych pojęć w dziedzinie nauk społecznych: wolności i sumienia. Szerzej znany jest ze słów: "Władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie" (ang. Power tends to corrupt and absolute power corrupts absolutely), które zawarł w swym liście do biskupa Mandella Creightona w 1887 r.

REKLAMA
Zdaniem Actona, władzę absolutną można sprawować w ramach różnych ustrojów, bo w swojej istocie opiera się ona na tym, kto sprawuje władzę i czy osoba lub grupa sprawująca władzę podlega prawnym i formalnym instrumentom kontroli.
Uważał, że wolność jest w każdym człowieku, a jej źródłem jest sumienie, bo w pełni wolni jesteśmy panując nad naszymi popędami i instynktami. Wolność jest więc „owocem cywilizacji” – może rozwijać się tylko w dobrze urządzonym państwie i w dojrzałym społeczeństwie. Przez bycie wolnym Acton rozumiał czynienie tego, co podpowiada sumienie, które pozwala na uwolnienie się od złych wpływów i szkodliwego zachowania. Sumienie jest specyficznym darem i drogowskazem, który może prowadzić do dojrzałości, tj. do stanu, w którym sprawujemy kontrolę nad własnym życiem. Dlatego państwo musi mieć taki kształt, aby nie niszczyć ludzkich sumień, lecz pomagać im się rozwijać.
Wraz z dojrzewaniem sumień zmienia się rola państwa. Ludzkość od zawsze borykała się z problemem ustalenia relacji między potrzebą istnienia autorytetów a indywidualną wolnością człowieka. Potrzebny jest więc pośrednik, np. Kościół, o ile przestrzega reguły, że to wolność wyznania stanowi pierwszą zasadę społeczeństwa obywatelskiego. Jeśli w państwie istnieje wolność wyznania to jest wysokie prawdopodobieństwo, że istnieją w nim też inne wolności.
Państwo nie może przeszkadzać ludziom w rozwoju sumienia i osiąganiu dojrzałości - harmonii między myślami a czynami. Osiągnięcie tak rozumianej dojrzałości nie jest proste: czasem trzeba wybierać między sumieniem a tradycją, otoczeniem, oczekiwaniami. Jednak tylko posłuszeństwo wobec sumienia prowadzi do optymalnego rozwoju.
Facet pisał takie rzeczy pod koniec XIX w. Z pozycji badacza, historyka i filozofa wzmocnił podwaliny pod podział władzy na stanowiącą, wykonawczą i sądowniczą jako elementu gwarantującego wolność cywilną i prawną obywateli, osłabiającego nierówności, niesprawiedliwości i wykluczenia społeczne. Wzmocnił też mechanizmy samoograniczania się władz. Wsparł konstytucjonalizm, jako zespół wspólnych norm i mechanizm współodpowiedzialności za państwo i zamieszkujących to państwo ludzi – różnych pod względem wieku, pochodzenia, życiowych doświadczeń, wyznawanych poglądów i wartości.
Wnioski, jakie mi się nasunęły po lekturze tej książki, są smutne. Ale i tak uważam, że jest to jedna z podstawowych pozycji, którą powinny poznać osoby zajmujące się państwem, prawem, relacjami społecznymi i polityką. Zwłaszcza, że książka jest w Polsce słabo znana, chociaż krakowski „Znak” wydał polski przekład.