Polska tuż przed Euro 2012. Układają ostatnie metry asfaltu na A2. Uruchomili lotnisko w Modlinie. Pasmo sukcesów nie będzie trwać wiecznie. Kończy się wraz z uwagami nad stanem sieci ścieżek rowerowych i inwestycji w rozwiązania przyjazne dla osób na dwukółkach. Nad tymi ścieżkami nie przeleci jednak premier, nie przejedzie się minister infrastruktury.
REKLAMA
Rower jest moim prawie codziennym środkiem transportu. Czuję się upoważniony do przedstawienia subiektywnego raportu z przygotowań ścieżek rowerowych do Euro. W mieście, po którym poruszam się najczęściej wehikułem napędzanym siła własnych mięśni, i jest jednocześnie gospodarzem meczu otwierającego mistrzostwa w piłce nożnej, wciąż jest wiele do zrobienia. Ścieżki rwą się w najmniej oczekiwanych momentach. Klasykiem gatunku jest ścieżka wzdłuż ulicy Marszałkowskiej. Zaczynamy na Placu Konstytucji, ale za chwilę gubimy drogę dla rowerów na wysokości Nowogrodzkiej. I co ma robić wtedy urowerowiony kibic? Pędzić wśród pieszych, po chodniku, łamiąc przepisy, albo ulicą, ryzykując zdrowiem i życiem?
Opuśćmy jednak centrum, bo tam będą i tak ograniczenia w ruchu, i paradoksalnie, kopanie w piłkę będzie chwilowo sprzyjać bezpieczeństwu rowerzystów.
Proponuję przenieść się nad Wisłę. W przerwie między meczami urowerowiony kibic postanawia przejechać się wzdłuż brzegu królowej polskich rzek. Zwabiony zapowiedzią świeżo oddanego do użytku odcinka, jedzie w kierunku wału między Czerniakowem a Siekierkami. Dojechać się do niego nie da, bez kręcenia i omijania. Kibic z rowerem zderzy się z płotem na Czerniakowie. I musi zawracać, bo przejazdu nie ma. Jest za to tabliczka, że przebywanie za płotem wzbronione, jeśli przyszłoby nam do głowy pokonywanie tej przeszkody.
Inną sprawą są pasy dla rowerzystów, wydzielone w ramach funkcjonujących jezdni. Ktoś trafnie zauważył, że w Polsce nie zdałaby egzaminu, bo kierowcy uczyniliby z tych rowerowych ścieżek dodatkowe pasy dla swoich samochodów.
Niewiele osób myśli dziś o rowerzystach. Jeszcze mniej o rowerowych trasach, które stanowiłyby dodatkową zachętę do zamiany samochodu na rower i mogłyby rozładować zatłoczone ulice.
Pomimo istniejących zaleceń, przyjętych zresztą przez władze części polskich miast, w tym Warszawę, nie przestrzega się budowania ścieżek rowerowych, w czasie modernizacji miejskich arterii i ulic. Kibic z rowerem, pojeździć może najwięcej w Gdańsku, gdzie do dyspozycji dwukołowych i pedałujących oddano 90 kilometrów tras. Jesteśmy jednak wciąż w euro-ogonie, wśród innych państw europejskiej wspólnoty.
Rowerowa mapa wielu miast w Polsce wygląda podobnie. Ocena mierna, którą wystawiam z siodełka roweru. Oczywiście kiedyś to się zmieni, bo zmiany wymagają nad Wisłą czasu. Oprócz infrastruktury, niezbędna jest również przemiana mentalna wśród wielu kierowców i rowerzystów. Ale o tym będzie później, bo raport o stanie ścieżek rowerowych na Euro 2012 tego zagadnienia już nie obejmuje.
Mimo tych wszystkich przeciwności zalecam korzystanie z roweru, nawet w burzliwym okresie Euro. Im więcej będzie nas rowerzystów, tym większy będzie popyt na rowerowe ścieżki. I może wtedy rzeczywiście coś się zmieni.
Odpowiedzialnym za taki stan dróg rowerowych na Euro 2012 poniższy link do zdjęcia dedykuję. "Ścieżka rowerowa bez przejazdu" za wawajpg.blox.pl
