Lugier nie miał nadajnika i fragmentu skóry wokół urządzenia.
Lugier nie miał nadajnika i fragmentu skóry wokół urządzenia. Anna Kassolik / fokarium.pl

Lugier, jedna z trzech fok szarych, urodzonych w tym roku w helskim fokarium i wypuszczonych w czerwcu do Bałtyku, został znaleziony martwy na plaży w Świbnie, w pobliżu Gdańska. Nikt nie wie, jak dokładnie zginął. Dlatego Stacja Morska w Helu apeluje o pomoc w rozwiązaniu zagadki dotyczącej śmierci Lugiera.

REKLAMA
Co mogło być przyczyną jego śmierci? Mógł być to przyłów, czyli przypadkowe złapanie w sieci rybackie. Co może o tym świadczyć? Na tylnej płetwie Lugiera znaleziona zaciśniętą pętlę z niebieskiej tekstylnej taśmy. Być może miała ona pomóc w wyciąganiu foki na łódź bądź służyła do podwieszenia jej ciała nad pokładem lub ziemią, twierdzą eksperci ze Stacji Morskiej.
Identyfikacja Lugiera była możliwa dzięki mikroczipowi wszczepionemu przed jego wypuszczeniem do morza. Lugier powinien mieć jeszcze nadajnik satelitarny, ale w momencie znalezienia foki stwierdzono jego brak. W miejscu transmitera Lugier miał za to wycięty fragment skóry. To z kolei może wskazywać na celowe odcięcie nadajnika, czytamy w komunikacie Fokarium.
Jeżeli tak się stało, to potencjalnych sprawców będzie trudno znaleźć. Chyba, że zgłoszą się świadkowie. O to apeluje Stacja Morska, podobnie jak o zwrot odciętego transmitera. I ja do tego apelu się przyłączam.
A co słychać u pozostałych fok? Ich wędrówkę można śledzić na stronie ssakibaltyckie.wwf.pl i fokarium.pl.