Putin kładzie usypiającym pociskiem atakującego tygrysa amurskiego.
Putin kładzie usypiającym pociskiem atakującego tygrysa amurskiego. wikimedia

Rosja miała już swojego Wielkiego Motorniczego, Generalissimusa, Słońce, które nigdy nie zachodzi, Przyjaciela Dzieci, Ojca Narodu. Dziś duch tego rodzaju tytulatury znów wraca wraz z Władimirem Putinem, który na potrzeby swojego wizerunku, próbuje dowieść, że jest też Pierwszym Ekologiem Rosji i świata. W tej kreacji przekroczył już wszelkie granice, i zaczyna być nie tylko śmiesznie, ale i strasznie.

REKLAMA
W bieżącym tygodniu Putin postanowił zostać Przewodnikiem Klucza Młodych Żurawi. Wzbił się w powietrze, i goniąc te ptaki, zamierzał pokazać, że potrafi przewodzić nawet skrzydlatym stworzeniom. Na miejscu nie zabrakło fotoreporterów. Media na całym świecie poświęciły lecącemu Putinowi fotogalerie i newsy. Zapomniały już przy okazji o proteście w sprawie kontrowersyjnej platformy na Morzu Barentsa, budowanej wbrew protestom naukowców i ekologów, za którą stoi ten sam człowiek. Bo Prirazlomnaja, która ma eksploatować zasoby ropy naftowej, zagraża wrażliwemu ekosystemowi Arktyki. Jednak o tym Putin się nie zająknął. Skoro kontroluje Gazprom, a ropa będzie też jego zyskiem. Natomiast swoim żurawim przelotem Putin chciał powiedzieć, nie macie racji. On przecież tak troszczy się o przyrodę. Wręcz jest jej przywódcą. Przynajmniej na terenie Federacji Rosyjskiej.
Wcześniej Putin był Pierwszym Oceanografem, i z kuszą wyprawił się, też w blasku fleszy, na wieloryby szare. W ten sposób pomagał w pobraniu fragmentu skóry naukowcom. Był też niedźwiedź polarny, któremu Putin zainstalował specjalny nadajnik. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie żenujące wpadki, które tłumaczą jego strategię działania. Pokazać się w ekstremalnych sytuacjach, czy to w pontonie obok wieloryba, czy też na leżącym niedźwiedziu polarnym, albo na motolotni z żurawiami. Eko-lans Putina nie ma tak naprawdę za wiele wspólnego z tym, co dzieje się w Rosji naprawdę. Bo obok zakazu odstrzału niedźwiedzi polarnych, czy też troski o tygrysy, zdarzają się eko-wpadki i eko-plamy.
Pierwszą wpadką był tygrys, który został przywieziony w klatce z ogrodu zoologicznego, i wypuszczony na potrzeby wizyty Putina. Tygrys pojawił się nagle – czyt. wyszedł z ukrytej klatki – i Wielki Wódz stanął z nim oko w oko. Oczywiście znalazł się sprzęt do uśpienia tygrysa. Putin od razu użył broni i unieszkodliwił zwierzę, przy okazji, jakże mogłoby być inaczej, ratując dziennikarzy. Wtedy odezwały się głosy, że nie zawinił Putin, ale naukowcy, którzy chcieli się przypodobać władzy i zdobyć fundusze na swoje działania. Co ciekawe Putina nie interesują drobne stworzenia, ale te z natury groźne, albo nieosiągalne. Jednym słowem gatunki charyzmatyczne.
Kolejną plamą była pantera śnieżna, którą Putin miał podobno uratować przed kłusownikami. Okazało się, że zwierzę zostało schwytane na potrzeby Putina i podstawione mediom. Miało pomóc w piarze wokół igrzysk w Soczi, których Rosja będzie gospodarzem, a pantera jest maskotką. Putin i tym się nie przejął. I konsekwentnie wplata wątki przyrodnicze w budowę swojego wizerunku, twardego zawodnika i superbohatera. Nie zraża się wpadkami, bo widocznie pomaga mu to w sondażach i pozwala cieszyć się popularnością - w końcu "prawdziwy twardziel". Decyduje też o priorytetach ochrony przyrody, wśród których niestety, nie ma Morza Barentsa i jego wrażliwego ekosystemu. Nieważna jest Arktyka, ważne są interesy i zyski z ropy. Poza tym zawsze znajdą się jakieś żurawie w okolicy, które w sposób wymuszony potwierdzą status Putina, jako Wielkiego Przywódcy Klucza. Prawie jak w Korei Północnej, tyle, że tam to przywódca za przyrodą nie musi latać. To ptaki zamierają w zadumie, a deszcz przestaje padać, kiedy widzą północnokoreańskiego wodza. To ujarzmianie sił natury wpisuje się zresztą w biografie wielu politycznych przywódców i nie jest niczym nowym. Takie zabiegi trwają od wieków.
Obawiam się, że niedługo, usłyszmy, że Putin, który pojawił się w parku narodowym, sprawił, że ptaki zaczęły śpiewać hymn Federacji Rosyjskiej, a niedźwiedzie tańczyły kozaczoka na cześć wielkiego wodza. Jak myślicie, co jeszcze wymyśli Putin?