Fragment alei przeznaczonej do wycięcia.
Fragment alei przeznaczonej do wycięcia. www.facebook.com/RatujStareLipy

Władze niektórych gmin, inwestorzy i część kierowców od kilku lat prowadzą wojnę z wymyślonym przez siebie wrogiem. Jest nim przydrożne drzewo. Oskarżane o zaśmiecanie publicznej przestrzeni i bycie zagrożeniem dla kierowców, drzewo ginie w zastraszająco szybkim tempie. W tym starciu nie oszczędza się nawet sędziwych okazów. Teraz wojna z drzewami dotarła pod znane z wakacyjnego odpoczynku Mielno. I jest toczona wbrew woli mieszkańców, którzy nie chcą, aby wiekowa aleja drzew zniknęła w rezultacie planowanego remontu drogi.

REKLAMA
Mieszkańcy rejonu Mielna byli zdumieni szybkością działania władz. Najpierw ktoś oznakował na długości ponad półtora kilometra zabytkową aleję. W sumie ponad 300 drzew, w większości lip w wieku przekraczającym 150 lat. Oznakowanie toruje drogę wycince, która ma związek z budową drogi do Gąsek i planowaną budową elektrowni atomowej – uważają mieszkańcy.
Mieszkańcy stanęli w obronie drzew. Do gminy trafiło pismo z protestem. Ale gmina postanowiła zrobić swoje. Na szczęśćie zaniepokojeni wycinką mieszkańcy też nie są bezczynni. Drzewa oznakowali wymowną klepsydrą. I postanowili walczyć dalej w obronie lip. Pomimo, że usłyszeli od stosownych organów, że drzewa można ciąć, bo nie ma już na nich gniazd – w końcu minął sezon lęgowy.
Abstrahując już od samych gniazd, warto podkreślić jedno. Te drzewa rosły przez wiele lat. Stworzyły unikatowy pomnik przyrody i zabytek. Owszem zasadzony przez człowieka, nie przez naturę. Jednak są i cieszą kolejne pokolenia mieszkańców. Teraz to ma się zmienić. Bezmyślność decyzji o wycięciu jest porażająca. Czy nie można wyremontować drogi i ocalić drzew? Z pewnością można, ale wizja gminy jest ewidentnie inna od oczekiwań mieszkańców broniących stare lipy.
Owszem są też tacy, którzy będą oskarżać przydrożne pomnikowe drzewa, niekoniecznie te z Mielna, o to, że nie pozwalają rozwijać dużych prędkości. A przecież każdy wie, że szybka jazda zwiększa ryzyko wypadku, nie tylko tam, gdzie są drzewa. I może warto zapytać, czy ci, którzy chcą pędzić po drogach sami w sobie nie są niebezpieczeństwem, z drzewami czy bez?
Pomnikowe drzewa wzdłuż drogi mogą zginąć. Jaki będzie finał tej sprawy? Wciąż nie wiemy, ale zachęcam Was do poparcia tej akcji. Na FB działa już specjalna strona www.facebook.com/RatujStareLipy. Bez względu na rozważania o tym finale, warto wyciągnąć już teraz jeden wniosek. Warto działać lokalnie, organizować się w swojej społeczności i pilnować miejscową władzę, jeśli coś chce zniszczyć. Kibicuję mieleńskiej inicjatywie. Nie niszczmy pięknych alei. Niech przydrożne drzewa dożywają sędziwego wieku, i będą świadkami naszych lokalnych dziejów.