
Mają błękitne kurtki, niektórzy czarne polary, oficjalnie nazywają ich Błękitnym Patrolem WWF. Mieszkają nad morzem, od Świnoujścia po Piaski. Są wolontariuszami, pasjonatami przyrody, którzy monitorują w czasie wolnym od swoich codziennych zajęć całe polskie wybrzeże Bałtyku. To oni docierają jako pierwsi, tam, gdzie zostanie zaobserwowana foka lub morświn. I robią to już trzeci rok z rzędu. Wytrwale, konsekwentnie i z pasją.
REKLAMA
Poznałem ich trzy lata temu w czasie pierwszego szkolenia w Helu. Przygotowywali się wtedy do pierwszego patrolu. Byli wśród nich studenci, nauczyciele, były rybak, leśnik, i przedstawiciele wielu innych zawodów. Wiek od lat kilkunastu po kilkadziesiąt.
Wszyscy Patrolowicze mieszkają nad Bałtykiem. Znają bardzo dobrze teren, który został im powierzony do patrolowania. Każdy z nich ma 10-kilometrowy odcinek, który regularnie obchodzi, a jeśli zajdzie taka konieczność i otrzyma zgłoszenie o obserwacji foki lub morświna na plaży, natychmiast wyrusza na wezwanie.
W fokarium zostali przeszkoleni przez pracowników Stacji Morskiej. Dowiedzieli się jak zachować się w przypadku znalezienia foki, jak ocenić wstępnie stan zdrowia i kondycję zaobserwowanego ssaka. To właśnie w Helu rozpoczęli swoją przygodę. Ta przygoda trwa już trzeci rok. Szeregi Patrolu nie topnieją, a wręcz przeciwnie, rosną.
Dzięki ich interwencjom udało się uratować focze szczenięta, znajdowane na plaży. To Patrolowicze udzielają pierwszej pomocy znalezionym ssakom, jeśli te takiej potrzebują. Do morza wróciły, po rehabilitacji w fokarium, Darka, Kasia, Mika, Orzechówka, Sobiś, a ostatnio Rowek.
Miałem okazję, żeby lepiej poznać przynajmniej niektórych Patrolowiczów. Utwierdzili mnie w przekonaniu, że wolontariat ma sens. Że są ci, którym zależy na przyrodzie, chociaż często nie są przyrodnikami.
Wolontariat przywraca nadzieję w istnienie ludzi dobrych woli, którzy bezinteresownie chcą chronić przyrodę. Dzięki nim informacja o bałtyckich ssakach i ich domu, który dzielimy z fokami i morświnami, dociera do ludzi, którzy z Bałtykiem związali swoje życie, i do tych, którzy przyjeżdżają nad Bałtyk, tylko na chwilę, w ramach dorocznego urlopu.
Zbierane przez Patrolowiczów dane, służą później naukowcom, którzy opracowują programy ochrony takich gatunków jak foki i morświny. Wkrótce zaczną też monitoring rzadkich ptaków, występujących wzdłuż polskiego brzegu, dzięki czemu naukowcy będą mogli zweryfikować informacje na temat występowania ostrygojada, rybitwy białoczelnej, rybitwy czubatej, rybitwy rzecznej i sieweczki obrożnej.
Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt tego patrolowania. Wolontariusze monitorują swoje najbliższe sąsiedztwo. Działają lokalnie i docierają do współmieszkańców regionu. Szkolą się i podnoszą kwalifikacje, i im dłużej będą działać, tym więcej działań zostanie podjętych, nie tylko na rzecz konkretnych gatunków, ale całej przyrody wybrzeża. W styczniu rozpocznie się rekrutacja kolejnych wolontariuszy, po to, aby ich liczba wzrosła do 200.
Wy też możecie im pomóc. Jeżeli przebywacie na wybrzeżu i zaobserwujecie fokę lub morświna, niezwłocznie zadzwońcie pod numer 795 536 009. Pamiętajcie o tym, aby nie podchodzić do żywych fok i powstrzymać w bezpiecznej odległości ciekawskich gapiów, dopóki nie pojawi się Patrolowicz. Często jest tak, że foka właśnie wyszła na brzeg, żeby odpocząć, bo foki to zwierzęta wodno-lądowe. Dlatego najpierw telefon do Patrolu, a potem obserwacja foki z bezpiecznego dystansu. W żadnym wypadku nie podchodzimy.
Warto też wiedzieć, że w Bałtyku występują trzy gatunki foki. Historycznie na naszym brzegu występowała foka szara, która dziś jest najczęściej obserwowanym ssakiem. Najczęściej w porównaniu do pospolitej i obrączkowanej, które przebywają tylko chwilowo i są mniej liczne niż szara. Są też szczególne okresy w życiu fok. To czas foczych narodzin i pojawienia się szczeniąt. W przypadku fok szarych najwięcej małych fok można obserwować w marcu i w kwietniu. Z kolei małe pospolite pojawiają się w czerwcu i w lipcu.
Z kolei morświn, jedyny gatunek walenia, występujący stale w Bałtyku, jest według IUCN obecnie krytycznie zagrożony wyginięciem w naszym morzu. Jest też ssakiem wybitnie wodnym. Jego pojawienie się na plaży oznacza, że jest albo martwy, albo żywy. W tym drugim przypadku niezwłoczna jest szybka pomoc. O zasadach jej udzielania dowiecie się od Patrolu. Natomiast równie ważne są zgłoszenie zwierząt martwych. Pobierane są z nich próbki, które służą analizie przyczyn śmiertelności tych zwierząt.
Błękitne kurtki są przykładem jak angażować się w ochronę przyrody. Najważniejsza jest dbałość o środowisko. I wiara w to, co się robi. Bez tej wiary nie byłoby Błękitnych.
Błękitnym kurtkom dziękuję! Oby tak dalej!
