Wystawa, która ma być sposobem na promocję Kielc.
Wystawa, która ma być sposobem na promocję Kielc. Paulina Schearing / www.facebook.com/events/399832090106902/

Kielce wpadły na dziwaczny pomysł promocji miasta. Zamierzają w tę politykę przyciągania uwagi wystawić kolekcję 160 wypchanych zwierzaków. Są wśród nich zagrożone wyginięciem gatunki zwierząt. Co więcej, powodem do dumy ma być myśliwski dorobek jednego z kielczan. A ten w ramach relaksu zajmuje się polowaniem na rzadkie gatunki zwierząt.

REKLAMA
„Całe szczęście, że udało się je pozyskać przed Krakowem czy Wrocławiem. Zresztą pan Kamusiński od początku chciał przekazać swoją kolekcję właśnie do Kielc - opowiada Robert Urbański, dyrektor wydziału środowiska i gospodarki komunalnej w kieleckim ratuszu.”
Są plany, aby wystawa była stałą wizytówką Kielc. Zresztą sam jej autor, który zabił i spreparował eksponaty mówi: „Z tą ziemią jestem najbardziej związany, tu się wyklułem – mówi wyraźnie wzruszony. - A co chciałem to już osiągnąłem i mam za co Bogu dziękować.”
I w tym sęk. Wystawa nie pokazuje zagrożonych gatunków zwierząt ku przestrodze. Nie apeluje, nie polujcie. Jest za to promocją myślistwa i polowania na dzikie zwierzęta. I reklamą dorobku myśliwskiego jednego z kielczan.
Tymczasem wiele z pokazywanych na wystawie gatunków zwierząt jest zabijanych na masową skalę. Słonie afrykańskie dla ciosów, nosorożce dla rogów, giną nie tylko z rąk myśliwych, ale także kłusowników, działających na zlecenie zorganizowanych grup przestępczych.
Wernisaż już dziś o 18, w filii Muzeum Narodowego w Kielcach. Nie polecam.
A swoją drogą, warto zapytać samych kielczan, co myślą o tym wydarzeniu. Czy uważają, że jest to rzeczywiście idealna promocja ich miasta?