Powoli przyzwyczajam się, że jako rowerzysta, muszę przynajmniej raz do roku trafić na radosną twórczość rezydentów z ulicy Wiejskiej, którzy zamiast zastanawiać się nad tym, jak budować i wytyczać pasy i ścieżki rowerowe, wpadają na nowy pomysł uprzykrzenia życia użytkownikom rowerów. Tym razem grupa posłów przygotowała propozycję obłożenia wszystkich rowerzystów obowiązkiem ubezpieczenia OC.

REKLAMA
Posłowie, nie wymienieni z nazwiska, a szkoda - może się ujawnią? – postanowili „założyć kaganiec rowerzystom”. Chcą obowiązkowego ubezpieczenia OC dla wszystkich jeżdżących rowerem. Zdaję sobie sprawę, że firmy ubezpieczeniowe przyklasnęłyby tylko temu pomysłowi. W końcu nowy obowiązek, z którego dochód trafiłby do ich kieszeni. A posłowie? Skąd taki pomysł?
W „Dzienniku Zachodnim” czytamy: „Obecnie rowerzysta odpowiada za wyrządzoną szkodę w ramach prawa cywilnego. Gdy uszkodzi lusterko czy zarysuje samochód, poszkodowany właściciel może wnieść pozew do sądu, co z uwagi na wartość szkody i koszty postępowania jest rzadko stosowane.” Z własnego doświadczenia wiem, że prędzej z winy kierowcy dochodzi do takich szkód, bo mijanie rowerzysty, często odbywa się na styk. Oczywiście część rowerzystów, też popełnia drogowe grzechy, ale nowe ubezpieczenie? Powinno być dobrowolne, i jest taka możliwość również teraz.
Takie pomysły rodem z parlamentu dowodzą, jak odizolowani od rzeczywistości bywają ich autorzy. Zamiast zachęcać do „zarowerowiania” centrów miast i ulic, wolą wprowadzić szkodliwe społecznie rozwiązania. Nie zastanawiają się nad tym, jak przyspieszyć i ułatwić budowę ścieżek rowerowych i specjalnych pasów.
Aż boję się, co wymyślą na Wiejskiej w przyszłym roku. Nakaz rozjeżdżania rowerzystów?
Drodzy posłowie i drogie posłanki, zajmijcie się kierowcami i politykami, którzy pędzą z nadmierną prędkością, parkują, gdzie chcą i czują się bezkarni, w przeciwieństwie do większości społeczeństwa. Chcecie zmieniać świat, zacznijcie od siebie!