O autorze
Profesor nauk biologicznych (specjalizacja entomologia), wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego, polityk Platformy Obywatelskiej. Był posłem na Sejm X, I, III kadencji, wicemarszałkiem VI kadencji i senatorem VI kadencji. Aktualnie - poseł VII kadencji.
Oficjalna strona internetowa
Oficjalna strona na facebooku

Tragedia uchodźców - dramat Europy

Tragedia uchodźców jest faktem, mamy okazję oglądać codziennie zdesperowanych często umęczonych i zrozpaczonych ludzi, którzy uciekają z krajów objętych wojną, na ogół także nędzą, dyktaturą, rządami szaleńców i fanatyków. Codziennie oglądamy masę ludzi, kobiet, płaczących dzieci, którzy opuścili w swoim przekonaniu raczej na zawsze swój kraj wierząc, że znajdą lepsze życie w bogatej, demokratycznej, praworządnej, a przede wszystkim żyjącej od 70-ciu lat w pokoju Europie. Dlatego do pewnego momentu wydawać się mogło, że Europa znowu przyjmie kolejną falę uchodźców. Tak jak wiele razy do tej pory, poczynając od uchodźców wojennych i powojennych, do białych reemigrantów z dawnych kolonii (między innymi: Francuzów z Algierii, Portugalczyków z Angoli, Anglików z Rodezji i Kenii), wyjeżdżających z krajów nędzy i wojskowych reżimów do dawnych metropolii ludzi poszukujących chleba i pracy, albo uciekinierów politycznych po upadku Powstania na Węgrzech, Praskiej Wiosny lub po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce. Tym razem jednak mamy do czynienia ze zjawiskiem jakościowo i przede wszystkim ilościowo odmiennym.


Od początku roku do Europy uciekło głównie z Afryki, a także Bliskiego i Środkowego Wschodu około 500 tysięcy ludzi i fala ta nadal rośnie. Są to głównie muzułmanie, co podsyca i tak silne i całkowicie uzasadnione obawy przed ukrytymi wśród nich terrorystami, falę potencjalnej agresji. Dotychczasowe doświadczenia z emigrantami z krajów islamskich są oczywiście różne, ale bardzo często złe. Zbyt często tworzą oni obcą i wrogą wobec otoczenia niezdolną do integracji, agresywną społeczność jak to ma miejsce zwłaszcza we Francji i w niektórych dzielnicach Londynu. Z jednej strony chrześcijańska moralność, europejskie zasady poszanowania praw człowieka, zwykła przyzwoitość nakazuje przestrzeganie podstawowego przykazania chrześcijaństwa - kochaj bliźniego, a sama Ewangelia ma bardzo wiele odniesień wprost mówiących o pomocy dla bezdomnych, głodnych potrzebujących, pobitych i ograbionych - jak chociażby piękny wzruszający fragment o dobrym Samarytaninie. Z drugiej strony obawy ludzi widzących napływającą niekontrolowaną wlewającą się na nasz kontynent falę, słuchając słów agresywnych i niesprawiedliwych, żądań i roszczeń pod adresem państw europejskich, często "popieranych" takim argumentem jak kamień, pięść, atak na policjantów i żołnierzy, łamanie prawa, są zrozumiałe i uzasadnione.



W obliczu realnego problemu uchodźców i pewnej bezradności zaskoczonej skalą problemu Unii Europejskiej oglądamy kolejną odsłonę polskiego piekła. Problem jest niezwykle trudny do rozwiązania i dlatego mamy z grubsza rzecz biorąc do czynienia z fenomenem bardzo wielu, oczywiście jak zawsze radykalnie krytycznych, dziennikarzy podzielonych na pisowskich propagandystów wietrzących w uchodźcach szansę na dorwanie się Kaczyńskiego do władzy i przyzwoitych ale dość naiwnych namawiających do przyjmowania uchodźców i "rozwiązania" problemu. Nie spotkałem ani jednego tekstu (być może coś przeoczyłem?), który postulowałby jakieś konkretne rozwiązanie. Bo twierdzenie, że trzeba "zlikwidować" problem w krajach skąd uchodźcy uciekają rozwiązaniem nie jest.


W kolejnej odsłonie polskiego piekła wystąpił czołowy szkodnik i niszczyciel polskiej demokracji Kaczyński, który wygłosił swoje haniebne wystąpienie w Sejmie, w którym nie tylko groził krajom Unii, głównie Niemcom i proklamował brak zainteresowania Polski tym problemem zgłaszając absurdalny pomysł finansowania obozów uchodźców przez Polskę na Bliskim Wschodzie, odrzucając w zasadzie możliwość przyjmowania przez nasz kraj uchodźców. Kłamał i straszył szariatem panoszącym się w Europie Zachodniej, ale nie zająknął się o kibolskim i pisowskim szariacie w Polsce polegającym na wyciu pod pomnikami, na cmentarzu w rocznicę Powstania i buczeniu. Ten kibolski szariat ujawnił się podczas kampanii prezydenckiej i jemu p. Duda wiele zawdzięcza. Dobrze się stało, że to przemówienie w imieniu PiS-u wygłosił Kaczyński, a nie pani Szydło, bo lepiej wiedzieć, co ma do powiedzenia kataryniarz niż jego papuga. Ale nie miejmy złudzeń PiS będzie grał uchodźcami w walce o władzę, kłamiąc i strasząc, w czym będzie uczestniczył pisowski prezydent p. Duda.


Do swoich dotychczasowych kłamstw kampanii wyborczej Duda wniósł oryginalny wkład. Jest chyba pierwszym prezydentem demokratycznego państwa, który za granicą szkaluje własny kraj. Najpierw w Niemczech mówił, że Polska nie jest sprawiedliwa, potem w Londynie namawiał Polaków by nie wracali do kraju bo jest tam źle. W międzyczasie jego człowiek szef BBN, niejaki Soluch, ogłosił, że nasz kraj nie jest przygotowany do przyjmowania uchodźców, co jest oczywiście winą nieludzkiego rządu pani Kopacz. Pisowska fala nienawiści do uchodźców zlewa się z falą (na szczęście daleko mniejszą) nienawiści wśród części księży. "Część polskiego Kościoła właśnie wypowiedziała posłuszeństwo papieżowi w kluczowej kwestii Ewangelii: miłości bliźniego", (Katarzyna Wiśniewska, "Schizma w polskim Kościele", "Gazeta Wyborcza", nr 219, z dn. 19-20 09 2015 r.). Do schizmy jeszcze daleko, ale wyraźny dystans do Papieża Franciszka ze strony całego pisowsko-radiomaryjnego obozu, polskiego papieża Terlikowskiego i pisowskich udających katolików lizusów jest wyraźny.


Z drugiej strony mamy do czynienia z, w najlepszym razie, skrajną naiwnością. Z poglądem, który da się chyba sprowadzić do twierdzenia - wszystkie kraje europejskie w tym Polska mają obowiązek przyjmować wszystkich zgłaszających się uchodźców, chyba, że ktoś niesie czarny sztandar dżihadystów, albo obwiązał się ładunkami wybuchowymi? Walka z ksenofobią, nacjonalizmem, populizmem, głupotą i polityczną podłością jest potrzebna i chwalebna, ale ta walka nie może oznaczać pogardy i lekceważenia dla uzasadnionej obawy przed islamskim terroryzmem i możliwymi problemami jakie wiążą się z niekontrolowanym napływem uchodźców. Taką naiwność chociaż z pewnością podszytą ideologicznym szaleństwem i wrogością do Kościoła jest twierdzenie p. Środy: "Jesteśmy plemieniem, którego tożsamość budowana jest na niechęci wobec obcych", (Magdalena Środa, "Nienawiść jedno ma imię", "Gazeta Wyborcza", nr 216, z dn. 16 09 2015 r.). Z czego ma wynikać bezrefleksyjna aprobata przyjmowania uchodźców i potępienie jako "nienawistnej" każdej obawy czy wątpliwości związanej z ich napływem do Polski.


Europa staje wobec najpoważniejszego chyba od powstania Wspólnoty Europejskiej wyzwania humanitarnego i próby egzaminu z odpowiedzialności i jedności. Jestem przekonany, że zda ten egzamin tak samo jak wszystkie dotychczasowe. Nie jest żadnym wyjściem przyjmowanie wszystkich uchodźców bo to tylko zachęci kolejnych. Istnieje przecież granica możliwości nawet dla Unii. Konieczna jest moim zdaniem twarda polityka selekcji, nie przyjmowania emigrantów ekonomicznych (jest coś irytującego w oglądaniu młodych zdrowych ludzi, którzy zamiast walczyć o własny kraj rzucają kamieniami w policjantów stojących na ich drodze do Niemiec), likwidowania band przemytników i handlarzy ludzkim nieszczęściem, walka z dżihadystami i pomoc dla sił działających na rzecz stabilizacji na Bliskim Wschodzie.