Tragedia uchodźców jest faktem, mamy okazję oglądać codziennie zdesperowanych często umęczonych i zrozpaczonych ludzi, którzy uciekają z krajów objętych wojną, na ogół także nędzą, dyktaturą, rządami szaleńców i fanatyków. Codziennie oglądamy masę ludzi, kobiet, płaczących dzieci, którzy opuścili w swoim przekonaniu raczej na zawsze swój kraj wierząc, że znajdą lepsze życie w bogatej, demokratycznej, praworządnej, a przede wszystkim żyjącej od 70-ciu lat w pokoju Europie. Dlatego do pewnego momentu wydawać się mogło, że Europa znowu przyjmie kolejną falę uchodźców. Tak jak wiele razy do tej pory, poczynając od uchodźców wojennych i powojennych, do białych reemigrantów z dawnych kolonii (między innymi: Francuzów z Algierii, Portugalczyków z Angoli, Anglików z Rodezji i Kenii), wyjeżdżających z krajów nędzy i wojskowych reżimów do dawnych metropolii ludzi poszukujących chleba i pracy, albo uciekinierów politycznych po upadku Powstania na Węgrzech, Praskiej Wiosny lub po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce. Tym razem jednak mamy do czynienia ze zjawiskiem jakościowo i przede wszystkim ilościowo odmiennym.
W obliczu realnego problemu uchodźców i pewnej bezradności zaskoczonej skalą problemu Unii Europejskiej oglądamy kolejną odsłonę polskiego piekła. Problem jest niezwykle trudny do rozwiązania i dlatego mamy z grubsza rzecz biorąc do czynienia z fenomenem bardzo wielu, oczywiście jak zawsze radykalnie krytycznych, dziennikarzy podzielonych na pisowskich propagandystów wietrzących w uchodźcach szansę na dorwanie się Kaczyńskiego do władzy i przyzwoitych ale dość naiwnych namawiających do przyjmowania uchodźców i "rozwiązania" problemu. Nie spotkałem ani jednego tekstu (być może coś przeoczyłem?), który postulowałby jakieś konkretne rozwiązanie. Bo twierdzenie, że trzeba "zlikwidować" problem w krajach skąd uchodźcy uciekają rozwiązaniem nie jest.
Z drugiej strony mamy do czynienia z, w najlepszym razie, skrajną naiwnością. Z poglądem, który da się chyba sprowadzić do twierdzenia - wszystkie kraje europejskie w tym Polska mają obowiązek przyjmować wszystkich zgłaszających się uchodźców, chyba, że ktoś niesie czarny sztandar dżihadystów, albo obwiązał się ładunkami wybuchowymi? Walka z ksenofobią, nacjonalizmem, populizmem, głupotą i polityczną podłością jest potrzebna i chwalebna, ale ta walka nie może oznaczać pogardy i lekceważenia dla uzasadnionej obawy przed islamskim terroryzmem i możliwymi problemami jakie wiążą się z niekontrolowanym napływem uchodźców. Taką naiwność chociaż z pewnością podszytą ideologicznym szaleństwem i wrogością do Kościoła jest twierdzenie p. Środy: "Jesteśmy plemieniem, którego tożsamość budowana jest na niechęci wobec obcych", (Magdalena Środa, "Nienawiść jedno ma imię", "Gazeta Wyborcza", nr 216, z dn. 16 09 2015 r.). Z czego ma wynikać bezrefleksyjna aprobata przyjmowania uchodźców i potępienie jako "nienawistnej" każdej obawy czy wątpliwości związanej z ich napływem do Polski.
Europa staje wobec najpoważniejszego chyba od powstania Wspólnoty Europejskiej wyzwania humanitarnego i próby egzaminu z odpowiedzialności i jedności. Jestem przekonany, że zda ten egzamin tak samo jak wszystkie dotychczasowe. Nie jest żadnym wyjściem przyjmowanie wszystkich uchodźców bo to tylko zachęci kolejnych. Istnieje przecież granica możliwości nawet dla Unii. Konieczna jest moim zdaniem twarda polityka selekcji, nie przyjmowania emigrantów ekonomicznych (jest coś irytującego w oglądaniu młodych zdrowych ludzi, którzy zamiast walczyć o własny kraj rzucają kamieniami w policjantów stojących na ich drodze do Niemiec), likwidowania band przemytników i handlarzy ludzkim nieszczęściem, walka z dżihadystami i pomoc dla sił działających na rzecz stabilizacji na Bliskim Wschodzie.
