Jeśli ktokolwiek, a byli tacy i to dość liczni, miał złudzenia co do wiarygodności, bezstronności i politycznej uczciwości p. Dudy, to miał przez kilka miesięcy urzędowania w/w wystarczająco dużo okazji, aby z tych złudzeń się skutecznie wyleczyć. Andrzej Duda jest tym, kim był cały czas i nim pozostał –pisowskim aparatczykiem, wykonawcą poleceń i spełnianiem zachcianek Jarosława Kaczyńskiego, będącymi z kolei efektem jego fobii, nerwic, kompleksów i urazów.

REKLAMA
Jest, krótko mówiąc, Andrzej Duda nie prezydentem, wszystkich Polaków, jak naiwnie sądziło wielu dziennikarzy i komentatorów, biorąc swoje życzenia i własne marzenia za rzeczywistość, ale pisowskim prezydentem. Jest prezydentem nie tylko PiS-u i osobiście Jarosława Kaczyńskiego, ale także całego obozu katoprawicy, która traktuje Dudę jako wcielenia Ducha Świętego i symbol zwycięskiego (wreszcie) Powstania Warszawskiego oraz dowód na boską ingerencję w najnowszą historię Polski, co ma charakter bluźnierstwa.
Obóz pisowskiej propagandy i lizusy udające dziennikarzy uważają, że szczęśliwym dopełnieniem historii Polski jest prezydentura p. Dudy. Jak wiadomo Pan Bóg po to stworzył świat, aby mógł pojawić się najpierw Jarosław Kaczyński, który przygotował grunt na przyjście prawdziwego Mesjasza Andrzeja Dudy. Jest to spełnienie marzeń i snów wielu pokoleń Polaków. Już wiemy, dlaczego była obrona Olszynki Grochowskiej i krwawa bitwa pod Ostrołęką, po co wyruszali powstańcy styczniowi pod Żyrzyn, Małogoszczę, Opatów i Fajsławice, dlaczego oddał życie Romuald Traugutt i Piłsudski zbroił swoich legionistów, czemu służyła obrona Radzymina, który przechodził z rąk do rąk i ofensywa znad Wieprza. Po co była bohaterska obrona Westerplatte, Wizny, Mławy, Modlina i szarża pod Krojantami. Narwik, Tobruk, Monte Cassino, Ankona i niezliczone pola bitew, czemu służyło polskie bohaterstwo, cała pierwsza i druga konspiracja, „żołnierze wyklęci” i Poznański Czerwiec. Po to, aby to wszystko znalazło wreszcie szczęśliwy i radosny finał w postaci prezydentury p. Dudy i uroczej Pierwszej Damy.
Polska długo czekała na prawdziwą niepodległość, która rozpoczyna się od momentu wprowadzenia się do pałacu Prawdziwego Prezydenta w miejsce uzurpatora. Ale za to ta niepodległość jest przecudowna, jasna, radosna i czysta jak moralność Terlikowskiego, uczciwość Mariusza Kamińskiego, prawa jak spojrzenie Macierewicza, mądra jak twarz posła Świata i piękna jak patriotyzm wymalowany na twarzy p. Arciszewskiej-Mielewczyk. (Odrębna sprawa to patriotyzm wyzierający z twarzy p. Dudy sprytnie ukryty pod chytrym uśmieszkiem i dostrzegalny tylko dla bardzo przenikliwych obserwatorów – oblicze p. Dudy zasługuje na odrębną analizę). Po okupacji niemieckiej, sowieckiej i najgorszej - platformianej (bo okupant mówił podczas tej okupacji po polsku i udawał Polaka) nadchodzą czasy prawdziwej Polski, radosnej, wolnej i rządzonej przez prezydenta patriotę, niepokornego, czyli pisowskiego.
Oto kilka przykładów, chociaż przytaczanie ich wydaje się zbyteczne, gdyż prezydent, który mówi, że będzie spełniał swoje obietnice z kampanii siłą rzeczy musi popierać PiS, bo przecież tylko PiS zawsze chciało i chce dobrze dla Polski, a prezydent słowo – Polska – odmieniał zawsze przez wszystkie przypadki. Natychmiast p. Duda ogłosił dla każdego dziecka po 500 złotych (to i tak za mało i p. Szydło tę kwotę zwiększyła, ale to detale) i zwolnił od podatków kwotę podstawową, zdaje się 8000 złotych.
Oczywiście szczegółową realizacją tych wspaniałych pomysłów musi się zająć rząd – od czego jest? A jak się nie zajmie, to znaczy, że jest nieludzki i nie kocha dzieci. Pan Duda zaproponował referendum, na które cała Polska od dawna czeka, chce obniżyć wiek emerytalny, nie zgadza się na przymus szkolny (pod tym względem okrucieństwo rządu, który nienawidzi dzieci upodobnia ten rząd do pruskiego w czasach Bismarcka – dzieci z Wrześni) i broni lasy państwowe przed wycięciem, co jak wiadomo planuje PO i co zdemaskowała patriotyczna Gazeta Polska.
To są wszystko postulaty PiS-u, które przypomina p. Duda i których nie chce zrealizować nienawidzący Polski reżim. Ale nie tylko. To prezydent Duda wielokrotnie i niestrudzenie przypominał i upominał obcy w swej istocie najezdniczy reżim, jakie są jego obowiązki, podejmując wszystkie postulaty i hasła pisowskie i przekuwa je w czyn. Ostatnio na Jasnej Górze powiedział, że w Polsce chleb: „Dziś nie jest sprawiedliwie rozdzielany i nie jest sprawiedliwie rozdzielany od lat… ja się prawdy nie boję”. Z właściwą sobie skromnością dodał prezydent Duda, wywołując pomruki zadowolenia czcigodnych zakonników i zwolenników katoprawicy zgromadzonych na Jasnej Górze, która kolejny raz w ostatnich latach stałą się miejscem, gdzie jak trafnie zauważył Jarosław Kaczyński i Tadeusz Rydzyk – tu jest Polska. I to prawda. Polska jest zawsze tam, gdzie PiS, a PiS tam gdzie Polska, a Duda tam, gdzie Kaczyński, a wszyscy razem tam, gdzie prawda.