Samo upiększanie i uświęcanie Polski pomnikami Lecha Kaczyńskiego (największego Polaka w XX wieku i geniusza politycznego o wyjątkowej przenikliwości, której dał wyraz podczas pamiętnej wizyty w Gruzji) z pewnością nie wystarczy do ekspiacji za 8 lat niewoli i okupacji rządów antypolskiej kliki PO/PSL. Konieczne będą oczywiście zmiany nazw ulic, szkół, placów, wprowadzenie nowych rocznic i likwidacja wszelkich śladów okupacji.
REKLAMA
Haniebna rocznica 4 czerwca musi zostać zapomniana, 11. listopada można będzie obchodzić, ale tylko według scenariusza Dudy i spółki. 3-Maja można obchodzić, ale nie przesadzajmy, w końcu Stanisław August prowadził się niemoralnie, Hugo Kołłątaj był eks-księdzem, książę Józef Poniatowski (bezprawnie zajmuje miejsce przed pałacem, które należy się Lechowi Kaczyńskiemu) i Kościuszko to masoni, a Staszic to zwyczajny kolaborant najpierw francuski, a potem rosyjski, jego kapłaństwo też było wątpliwe i na pewno nie przeszedłby pozytywnie weryfikacji polskiego papieża Terlikowskiego.
Za to bezustannie będzie obchodzona rocznica jedynego zwycięskiego powstania w naszych dziejach, czyli warszawskiego, od kiedy to apologeci p. Dudy uznali, że powstanie to zakończyło zwycięstwem, którym to zwycięstwem jest właśnie prezydentura Dudy. Mamy więc obok Duda-referendum, Duda-powstanie i należy oczekiwać kiedy panowie Dudek, Żaryn, Nowak (Andrzej) itp. podadzą nowe sensacyjne fakty, kto naprawdę powstaniem dowodził, bo ten cały Bór-Komorowski to, jak wskazuje nazwisko, postać dwuznaczna, a jego rozmowy z von dem Bachem-Zelewskim są potwierdzeniem jego dwuznacznej roli. Dowodził naprawdę jakiś bohater w stylu Macierewicza czy Polki, albo nawet sam Jarosław Mądry?
To tylko niektóre elementy moralnej odnowy i ekspiacji, ale nie wszystkie i nawet nie najważniejsze. Trzeba gorącym żelazem wypalić wszelką zdradę i zaprzaństwo. Konieczny będzie wielki publiczny proces organizatorów przemysłu pogardy. Prokuratorami nie mogą być jacyś tam pseudofachowcy od Seremeta, mięczaki po studiach prawniczych jak Ćwiąkalski tylko prawdziwi Polacy, prokuratorzy narodowi, patriotyczni i niepokorni. Najlepiej przeszkoleni na szybkich kursach (według wzorów z lat czterdziestych, z czasów Zarako-Zarakowskiego) niepokorni dziennikarze.
Doskonałymi kandydatami na oskarżycieli organizatorów przemysłu pogardy (wszyscy z pewnością okażą się agentami Gestapo, NKWD, Putina, UB, SB i volksdeutschami) będą pp. Gmyz, Stankiewicz, Pośpieszalski, Gargas, Lichocka, Mazurek, Ziemkiewicz, Mariusz Kamiński, Sakiewicz i może kilku księży patriotów w rodzaju Małkowskiego, Bartnika, Rydzyka, Króla? Ci księża będą wypowiadali się w duchu miłości do oskarżonych, skruchy i przebaczenia, ale oczywiście po odbyciu wyroku.
Pewnym problemem jest sam wyrok. Jest rzeczą jasną, że sprawiedliwą karą dla winnych zamachu smoleńskiego, bo do tego doprowadził przemysł pogardy, jest kara śmierci. Z niezrozumiałych powodów w Polsce zniesiona. Długa dyskusja o jej ewentualnym przywróceniu jest zbędna i szkodliwa. Należy zastosować casus Eichmanna i w trybie nadzwyczajnym przywrócić w drodze uchwały sejmowej (tak jak stało się to poprzez uchwałę Knesetu w sprawie Eichmanna) karę śmierci z natychmiastowym wykonaniem, co spotka się z entuzjazmem narodu nie mogącego doczekać się kary dla smoleńskich morderców.
Ale to nadal nie wszystko, istnieją olbrzymie obszary wymagające rozliczeń. W tej chwili w związku z problemami Duda-referendum mamy palący, i to w dosłownym znaczeniu tego słowa, problem lasów (ale także rzek, pól, szkół, domów, sześciolatków, szpitali – całej Polski, która jest w ruinie i zgliszczach). Platforma okazuje się, że nie tylko dąży do sprzedania lasów w obce (niemieckie ręce), ale najpewniej (śledztwo trwa) do ich wycięcia, zniszczenia i spalenia, aby nie odrodziły się polskie lasy. Te zbrodnicze zamiary może tylko pokrzyżować PiS poprzez stosowny zapis w konstytucji i ukaranie autorów zbrodniczego planu wycięcia lasów.
Obok procesu autorów przemysłu pogardy konieczny jest proces organizatorów akcji wycięcia lasów – proces leśny. Tu oskarżycielem powinien być niestrudzony obrońca lasów p. Szyszko, a precedensem słynny proces Prompartii (partii przemysłowej) w Związku Sowieckim w 1929 roku. „A jakie ohydne zbrodnie popełnili ci burżuazyjni inżynierowie?
Oto one. Planowali zmniejszenie tempa rozwoju, planowali zmniejszenie tempa wydobycia torfu i węgla brunatnego, niedostatecznie szybko rozbudowali Zagłębie Kuźniackie, opóźniali decyzje dotyczące ważnych problemów, hamowali rozpatrzenie technicznych projektów (nie zatwierdzali ich bez namysłu), wprowadzali przestarzałe maszyny, prowadzili zbędne remont, źle wykorzystywali metal” (Aleksander Sołżenicyn, „Archipelag Gułag 1918-1956 t. I”, Warszawa 1990 r.). Oczywiście zarzutów jest dużo więcej, ale istota jest jasna, a podobieństwo pomiędzy partią szkodników przemysłowych w Związku Sowieckim, a Platformą Obywatelską uderzające.
Oczywiście sam proces i kary mogą wydawać się niektórym mięczakom, zwolennikom polityki grubej kreski i środowiskom niepatriotycznym zbyt surowe, ale na to partia pp. Kaczyńskiego i Macierewicza ma tylko jedną odpowiedź zgodnie ze słowami Majakowskiego: „I ten kto nie śpiewa dziś razem z nami, ten jest przeciwko nam”. A dla takich jest, zgodnie z koncepcją jednego z pisowskich polityków, miejsce w leśnym obozie ogrodzonym drutem kolczastym pod napięciem.
