Nie trzeba było długo czekać, aby przekonać się jak będzie wyglądało pisowskie państwo rządzone przez Kaczyńskiego i jego klikę. Mamy po raz pierwszy od roku 1989 tak wyraźny powrót do obowiązującej w PRL-u zasady, że władzę sprawuje I sekretarz rządzącej partii, ale za nic nie odpowiada. Tą partią jest PiS nowe wcielenie PZPR w dążeniu do monopolu władzy z istotną różnicą, że PZPR nie miała legitymacji wyborczej. Nową wersją polskiego genseka jest Jarosław Kaczyński. Centrum władzy przeniosło się z budynku Sejmu i gmachu Rady Ministrów oraz pałacu, w którym rezyduje p. Duda, do siedziby partyjnej PiS-u. Mamy do czynienia z zapowiedzią niszczenia instytucji demokratycznych, demolowaniem Polski, budowaniem państwa wyłącznie pod kątem potrzeb PiS-u i zabezpieczaniem się przed utratą władzy. Tak jak o Prusach Fryderyka II mówiono, że są armią, która ma państwo tak o partii Kaczyńskiego można powiedzieć, że jest pierwszą w historii polskiej demokracji partią, która ma państwo.

REKLAMA
Ta partia właśnie przystępuje do demontowania demokracji: zapowiada wybory Prezydenta Gdańska (chodzi o odwołanie nielubianego przez PiS Prezydenta Adamowicza, z którym za nic nie może wygrać pisowski aparatczyk Jaworski), tworzenie nowych województw pod dogodny dla PiS-u podział administracyjny i tym samym okręgi wyborcze, likwidacja programu in vitro co ma dramatyczne skutki dla ludzi już będących w tym programie i marzących o własnym dziecku (co to obchodzi pełnych miłości bliźniego pisowskich polityków i pismaków), próby sparaliżowania Trybunału Konstytucyjnego i przymiarki do powtórzenia wyborów samorządowych, bo poprzednich PiS nie wygrał, a więc zostały sfałszowane. To tylko kilka kwestii podniesionych w mediach zaledwie w niecały tydzień po wyborach.
Mamy do czynienia ze zjawiskiem opisanym przez ludzi pamiętających z własnego doświadczenia, albo z historii Marzec '68 jako inwazja pluskiew. Myślę, że inwazja pluskiew najbardziej widoczna będzie w publicznych mediach. Pisowscy pseudodziennikarze nazywający się "niepokorni", "patriotyczni" itp. już przebierają nogami w kolejce po państwowe pieniądze, zaszczyty jakie wiążą się z pokazywaniem swoich twarzy w mediach, prowadzeniem programów i tym wszystkim, co oznacza posiadanie mediów. Wydaje mi się, że po raz kolejny w Polsce będziemy mieli do czynienia z całkowicie upartyjnionymi, stronniczymi, załganymi środkami przekazu, hołdowniczymi wobec Kaczyńskiego, lizusowskimi wobec jego lizusów, obrzydliwych w swojej obłudzie i stronniczości, tak jak dziś obrzydliwe są te wszystkie nazywające się patriotycznymi, polskimi, katolickimi, narodowymi itd. Obowiązywać będzie najpewniej jak w Związku Sowieckim dewiza Majakowskiego - chcę, żeby pióro zrównali z bagnetem, albo - prawdziwym artystą naszego kraju jest nie ten kto ma talent, nawet wielki talent, ale ten kto mówi "tak", bądź - talent artysty jest tożsamy z jego ideowością, z jego światopoglądem, jego postawą obywatelską.
Podobieństw pisowskiego państwa do dyktatury komunistycznej będziemy mieli, już mamy bardzo wiele i to w wielu obszarach. Nasili się fałszowanie historii. W miejsce prawdziwych bohaterów jak Lech Wałęsa pojawią się trzeciorzędni opozycjoniści jak Lech Kaczyński, którego główną "zasługą" i uzasadnieniem pochówku na Wawelu było to, że zginął w wypadku lotniczym. Pomniki Lecha Kaczyńskiego będą teraz zeszpecały polskie miasta. PiS już podejmuje próbę wzniesienia kolejnego tego rodzaju monumentu w Szczecinie oraz zapowiada walkę o taki pomnik na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim (w końcu książę Józef Poniatowski miał fatalnego stryja był więc dzieckiem resortowym, niemoralnie się prowadził, wysługiwał się Austrii, Francji, był nawet marszałkiem Francji co źle świadczy o jego patriotyzmie). Dlaczego w takim razie ma stać w tak ważnym miejscu, które należy się Kaczyńskiemu? Z pewnością nie poprzestanie na Szczecinie, a będzie chciało (PiS) uszczęśliwić każde miasto i gminę pomnikiem pisowskiego bohatera. Jestem przekonany, że wszystkie tego rodzaju pomniki prędzej czy później wylądują w Kozłówce co stanowi pewną pociechę, ale zanim to się stanie Polska będzie musiała nie jedno znieść, wycierpieć, najeść się wstydu.