REKLAMA
Polska nie jest już krajem demokratycznym. Praktycznie nie mamy konstytucji, a większość pisowska w parlamencie może uchwalić każdą, nawet najbardziej szkodliwą ustawę. Dyktatura nie polega tylko na tym, że mamy obowiązujący kult wodza, którego pilnują policja i cenzura, państwo jest jedynym pracodawcą, stosuje się wymuszanie zeznań, tortury i obowiązuje system monopartyjny. Tak jest w Korei Północnej, w Chinach, na Kubie itd. W Polsce mamy dyktaturę znacznie mniej opresyjną, ale jej elementy istnieją.
W mediach publicznych obowiązuje de facto cenzura, a przeciwnicy są opluwani w stylu stalinowskim, parlament zatwierdza ustawy pisane w partyjnym lokalu PiS-u, władza należy do zakompleksiałego mściwego dyktatorka i obejmuje większość obszarów, ludzie są pozbawiani pracy z powodów politycznych, prokuratura zależna od rządu itp.
"Każdemu państwu może się przydarzyć, że do władzy dojdą w nim siły polityczne owładnięte chorymi ideami, które szkodzą zbiorowości w sposób fundamentalny. Miarą dojrzałości demokracji i siły instytucji przez nią zbudowanych jest sposób poradzenia sobie z taką sytuacją. Od każdego z nas zależy więc, czy będziemy działać zgodnie z prawem, czy też według reguł tej władzy. Im więcej będzie nas-pierwszych, a mniej ich-drugich - tym szybciej skończą się rządy PiS... Każdy obywatel i całe społeczeństwo mają narzędzia by się bronić. I mają przed kim dochodzić swoich praw. Sprzeciw winien być szeroki i spontaniczny, a zarazem zorganizowany... agonia kaczyzmu może potrwać nie kilkanaście miesięcy, lecz dwa, trzy lata. Musimy uodpornić się na życie w "konstytucyjnym stanie wyjątkowym" i przyjąć, że od naszej determinacji i pomyślunku zależy, jak długo kaczyzm przetrwa". (Bronisław Czech, "To potrwa, ale przeminie", "Gazeta Wyborcza", z dn. 12-13 03 2016 r.).
Od wprowadzenia stanu wojennego do wolnej Polski minęło lat osiem, wszystko wskazuje na to, że do obalenia pisowskiej dyktatury minie daleko mniej czasu. Jednym z elementów tej walki jest twarde stanowisko w obliczu pisowskiego kłamstwa mającego na celu oszukanie instytucji europejskich. Jak widać Komisja Wenecka nie dała się oszukać (za jasne i dobre stanowisko bardzo chciałbym podziękować) jej orzeczenie jest jednoznaczne i całkowicie zgodne z prawdą i obroną demokracji w Polsce. Nie wydaje mi się, aby miało jakieś większe znaczenie to, że akurat p. Waszczykowski w bezdennej głupocie do tej Komisji sam się zwrócił? Przecież Komisja i tak zajęłaby się Polską.
W tej chwili czeka nas debata o Polsce i oczywiście jakaś reakcja Unii. Mamy pełne prawo oczekiwać pomocy dla demokracji ze strony Unii, w której jesteśmy u siebie. Reakcja Unii z pewnością będzie nieprzychylna dla reżimu w Warszawie. Najlepsze byłoby odwołanie szczytu NATO w Warszawie, ale wydaje się to mało prawdopodobne, chociaż znając dyplomatyczne talenty Kaczyńskiego i spółki niczego bym nie wykluczał. Nie ma ważniejszej rzeczy niż przywrócenie demokracji w Polsce, a NATO i Unia są instytucjami powołanymi dla obrony demokracji i wolności i dlatego nie ma w nich miejsca dla dyktatur nawet jeśli są to tylko dyktatury infantylne. Ale to od stanowiska polskiego społeczeństwa zależy ostatecznie to, czy odzyskamy wolność. Nikt nam jej nie podarował w przeszłości i nikt nam jej nie da obecnie. Jak w 1918 i w 1989 roku to sami Polacy w warunkach sprzyjającej koniunktury wywalczyli sobie wolność. Koniunktura zewnętrzna jest bardzo sprzyjająca.
Należy odrzucić absurdalne "kompromisy" pisowskie typu - dyskusja w Sejmie o zmianie Konstytucji - rozumiem, że prowadzona pod kierunkiem wybitnego demokraty Kuchcińskiego - i domagać się normalnego funkcjonowania Trybunału gwarantującego poszanowanie Konstytucji. To można uzyskać tylko poprzez protesty i demonstracje uliczne, nie ma moim zdaniem innej drogi. To oznacza jakąś formę majdanu nie musi to być droga krwawa jak straszy niezawodna w takich momentach pisowska szczujnia. Tak straszy każda dyktatura. Nie przypuszczałem, że tak szybko jeszcze w marcu przed siedzibą rządu wyrośnie miasteczko protestujących. Bohaterami są dziś ci dzielni ludzie, którzy marzną na materacach i karimatach, a nie autorzy pomysłów wysyłania skarg na p. Szydło do Ziobry i gabinetowych zebrań. Mam nadzieję, że manifestacje i protesty nie znikną aż reżim upadnie to w sumie najkrótsza i chyba najtańsza droga do wolności.
