REKLAMA
11. maja miał w Sejmie miejsce dziwaczny spektakl zatytułowany - "audyt ośmiu lat rządów koalicji PO/PSL" - zorganizowany i urządzony przez PiS.
Już sama nazwa była kłamstwem, bo audyt to ocena dokonana przez obiektywną firmę zewnętrzną. Tymczasem mieliśmy propagandowy spektakl w wykonaniu pisowskich ministrów, o których można chyba powiedzieć wszystko, ale nie to, że są obiektywni. Szczególnie "bezstronna i uczciwa" była sama organizacja tej "debaty" za co odpowiada w pierwszym rzędzie p. Kuchciński. PiS otrzymało ponad 10 godzin na formułowanie oskarżeń, a Platforma jedynie 37 minut na odpowiedź, znakomicie z resztą wykorzystanych przez Ewę Kopacz.
Odbył się seans nienawiści, jak wszystko, w czym uczestniczy PiS, zadowolony ze swojego politycznego geniuszu i zaspakajający najpewniej swoje kompleksy był p. Kaczyński, p. Szydło po raz kolejny pokazała swoim wyglądem i sposobem mówienia, że nie skończył się nie tylko odpust w Brzeszczach, ale i kampania wyborcza. Szczególnie aktywni byli ludzie, którzy z powodów zwykłej ludzkiej przyzwoitości zamiast mówić powinni milczeć jak pp. Kamiński i Jurgiel, szalał Antoni Macierewicz. Był to chyba pierwszy w historii przypadek, że minister obrony przedstawia własny kraj jako bezbronny, rozbrojony, rządzony przez nieudolnych agentów, przestępców i generalnie ludzi skrajnie niekompetentnych wypranych z patriotyzmu i w demagogicznym stylu człowiek, którego polityczny życiorys obfituje w gołosłowne oskarżenia i rzucanie oszczerstw pytał dramatycznie - co takiego uczyniła wam Polska żeście ją zostawili bezbronną? Zupełnie jak Emil Zola w słynnym artykule - oskarżam.
Cały ten akt oskarżenia czytany przez kolejnych prokuratorów, z których część być może trafi kiedyś za kraty, jeden doprowadził do ukatrupienia kilku wartościowych koni, drugi zamachnął się na Puszczę Białowieską, trzeci osłabił i pogorszył wizerunek naszego kraju w świecie, a zwłaszcza w Unii Europejskiej, kolejni efektywnie niszczą polską edukację, kulturę, film, teatr itp., nie zasługuje na specjalną uwagę.
I dlatego błędem opozycji było wysiadywanie na sali i przysłuchiwanie się godzinami kalumniom i wylewanym na poprzednie rządy kubłom pomyj. Na szczęście opozycja nie wdawała się w szczegółowe polemiki, poprosiła jedynie o zarzuty na piśmie, których do tej pory nie otrzymała, a Ewa Kopacz dokonała trafnej analizy pisowskich zarzutów porównując pięć koszmarnych miesięcy rządów PiS-u z rozwojem Polski w okresie rządów koalicji PO/PSL.
Najlepszym audytem była manifestacja 7. maja, w której udział wzięło około ćwierć miliona ludzi, którzy nie przyszli tam w hołdzie dla dokonań Jarosława Kaczyńskiego. Nie wydaje się, aby ten propagandowy spektakl był sukcesem PiS-u, natomiast z całą pewnością Polska staje wobec wyzwania, jakim jest odbudowanie demokracji. Z liberalnej demokracji stajemy się jednopartyjną infantylną dyktaturą z naciskiem na słowo - infantylna.
Analogie do Polski Ludowej są uderzające. Cenzura w mediach publicznych, podporządkowanie ekonomii ideologii, fałszowanie historii, jak w marcu '68 nacjonalizm jako ideologia państwowa i czystki w personalne we wszystkich instytucjach kontrolowanych przez rząd, atmosfera niepewności, zastraszania, szantażu, naciski na prokuratury, sądy, samorządy.
Okazuje się, że wolność i demokrację traci się bardzo łatwo i szybko, a odbudowuje bardzo powoli i z wielkim wysiłkiem. To złudzenie, że wszyscy Polacy są zwolennikami wolności i poszanowania prawa. To mit taki sam jak twierdzenie, że w czasach PRL-u cały naród był w opozycji. I wtedy i teraz wielu ludzi było gotowych z różnych powodów służyć kłamstwu i nienawiści ubranym w majestat policyjnego państwa.
