Całą historię najnowszą trzeba napisać od nowa. A jak ktoś nie będzie chciał, albo będzie trwał przy antypolskich stereotypach i kolportowanych przez naszych wrogów kłamstwach, to skierowany zostanie do obozu narodowej reedukacji, gdzie cały dzień będzie nadawała narodowa telewizja i będą obowiązkowe do czytania narodowe, niezłomne gazety. Myślę, że komendantem mógłby być mimo swoich licznych obowiązków p. Macierewicz, a może już ktoś z młodej gwardii: Dworczyk, Misiewicz, Gmyz, Ziemowit Piast Kossakowski itp.

REKLAMA
Uchwalenie bełkotliwej i obłudnej uchwały przez przytłaczającą większość polskiego Sejmu było kolejnym sukcesem w propagandowej wojnie jaką prowadzi PiS o narzucenie swojego koniunkturalnego stanowiska, tym razem w sprawie Ukrainy.
Było triumfem doraźnego interesu politycznego poświęcającego w imię rywalizacji z politycznym chuligaństwem długofalowych interesów narodu i państwa polskiego, jakim jest sojusz polsko-ukraiński, przekreślający prowadzącą do rozbiorów i stuletniej niewoli ugodę w Perejesławiu (1654). Ugodę oddającą połowę Ukrainy pod panowanie Kremla, a za sto lat na mapie Europy nie było już ani Polski ani Ukrainy, ani kilku innych państw.
Istotą tej de facto promoskiewskiej uchwały było oskarżenie strony ukraińskiej o ludobójstwo na Wołyniu w roku 1943, a poseł Dworczyk, który z miną Arystotelesa odczytywał swoje bełkotliwe wywody starał się sprawiać wrażenie zatroskanego patrioty i przyjaciela Ukraińców, ale przede wszystkim jak Arystoteles być obrońcą prawdy (amicus Plato, sed magis amica veritas). Żałosny przykład karykatury patriotyzmu i politycznego myślenia.
Jak było do przewidzenia p. Dworczyk nie przekonał Ukraińców, nastąpiła ostra w formie i treści reakcja strony ukraińskiej. Było oczywiste, że słowo "ludobójstwo" nie zostanie zaakceptowane przez stronę ukraińską, a Prezydent Poroszenko przyjechał specjalnie do Warszawy i klęknął przed pomnikiem ofiar rzezi wołyńskiej - wydaje się, że już wiele więcej nie mógł zrobić.
W podobnej sytuacji dotyczącej uchwały w sprawie Katynia sejm wypracował jednak kompromisową formułę - zbrodnia wojenna o znamionach ludobójstwa. Tym razem po stronie polskiej nawet nie szukano kompromisu musiało być słowo ludobójstwo, bo jak trafnie i z właściwą sobie pasją napisał Adam Michnik: "Nie wnikając w to, czy to było ludobójstwo, czy wyjątkowo krwawa czystka etniczna, przyjęcie uchwały to ze strony polskich parlamentarzystów demonstracja głupoty, szowinizmu i podłości. Było to splunięcie w twarz ukraińskiej demokracji, ukraińskim - często propolskim - patriotom. W tej uchwale nie szło o prawdę historyczną, bo tej nie orzeka po 70 latach żaden parlament. Tu szło o pseudopatriotyczny wyścig elit politycznych: kto zostanie oskarżony o "patriotyczną niedoskonałość", a kto takiego oskarżenia uniknie. A tak naprawdę o licytację PiS-u z kukisowską groteską przebraną za poważną siłę polityczną". ("Powrót upiorów przeszłości", "GW", 27-28 08 2016 r.)
Uchwała polska była kolejnym prezentem dla Prezydenta Putina, a odrzucenie gestu Prezydenta Poroszenki wielkim błędem, który raczej bezskutecznie usiłował naprawić Andrzej Duda swoją wizytą na Ukrainie z okazji rocznicy powstania niepodległego państwa ukraińskiego.
Jak wielu innych polskich polityków od kilku lat tak również Andrzej Duda zadeklarował "przyjaźń, trwanie przy Ukrainie i wspieranie jej w europejskich i transatlantyckich dążeniach". Ostatnio nawet nie padły słowa NATO i Unia Europejska. Trudno uwierzyć, aby te frazesy zrobiły większe wrażenia na Ukraińcach, którzy przysłali do Warszawy swojego narodowego bohatera Jurija Szuchewycza niewidomego starca, który przesiedział w sowieckich łagrach 30 lat tracąc wzrok i który prosił, aby w uchwale polskiej nie było słowa ludobójstwo.
Wszystko na nic, cieszą się z pewnością polscy nacjonaliści, Kaczyński nie przegrał z Kukizem wyścigu o to, kto jest większym patriotą. Kolejną okazją będą igrzyska związane z rocznicą Porozumień Sierpniowych i wybuchem II wojny światowej, która jak wiadomo wybuchła 17. września wraz z sowieckim atakiem na Polskę, a organizatorem oporu tak wówczas, jak podczas całej okupacji i przede wszystkim po wojnie było PiS.
Hitler był drugorzędnym pomocnikiem Stalina i całą historię najnowszą trzeba napisać od nowa. A jak ktoś nie będzie chciał, albo będzie trwał przy antypolskich stereotypach i kolportowanych przez naszych wrogów kłamstwach, to skierowany zostanie do obozu narodowej reedukacji, gdzie cały dzień będzie nadawała narodowa telewizja i będą obowiązkowe do czytania narodowe, niezłomne gazety. Myślę, że komendantem mógłby być mimo swoich licznych obowiązków p. Macierewicz, a może już ktoś z młodej gwardii: Dworczyk, Misiewicz, Gmyz, Ziemowit Piast Kossakowski itp.