REKLAMA
Twierdzenie propisowskich lizusów, że żyjemy w kraju demokratycznym bo ma miejsce względnie swobodna dyskusja w prywatnych mediach, a także uczestnicy antyreżimowych demonstracji nie są pałowani i aresztowani, nie zasługuje na dyskusję, tak jak nie zasługują na oglądanie, czytanie i w ogóle na uwagę całe te załgane media "patriotyczno-niepokorne". W jednym z najnowszych dowcipów trafnie oddany jest charakter pisowskich mediów - Hitler i Kaczyński spotykają się w piekle i Hitler mówi: „Gdybym ja miał twoje media świat do dziś nie wiedziałby, że przegrałem wojnę”. Jednak wielu przyzwoitych ludzi i obserwatorów sytuacji w Polsce twierdzi, że irytują ich niesprawiedliwe porównania obecnego reżimu do PRL-u, że to mimo wszystko nie to samo, że to nie jest PRL-bis. Nie podzielam tego poglądu. Mało kto twierdzi, że reżim Kaczyńskiego to samo co kolejne dyktatury Polski Ludowej. Różnice są oczywiste od braku więźniów politycznych, wyroków śmierci, całkowitej cenzury, braku jakiejkolwiek kontroli międzynarodowej i niezależnych organizacji (w PRL niezależną instytucją był Kościół dziś w znacznym stopniu zredukowany do roli żałosnego pisowskiego satelity), niezależnych od rządu pracodawców i samorządów, wielkiego sektora prywatnego, że nie warto nad nimi dyskutować, ale istotne są także podobieństwa, zwłaszcza ogólny kierunek działania reżimu.
Typowa dla PRL-u była fasadowość formalnie rządzących instytucji: Sejm, Rada Państwa, wymiar sprawiedliwości, media, gospodarka były podporządkowane nieformalnemu ośrodkowi władzy jakim było Biuro Polityczne PZPR, a praktycznie I sekretarz. Dziś również Polską w bardzo wielu obszarach rządzi Kaczyński. Sejm jest pisowską maszynką do głosowania wspieraną przez partię Kukiza, prezydent potakiewiczem, o najważniejszych stanowiskach w każdej w zasadzie dziedzinie decyduje Kaczyński, on też wyznacza główne kierunki polityki wewnętrznej, za granicznej, propagandy i ideologii. Polska obecna tak samo jak Polska Ludowa jest państwem zorganizowanej ideologii mieszaniny nacjonalizmu, populizmu, triumfalizmu i sfałszowanej historii. Polska zawsze miała i ma rację z wyjątkiem tych lat po 1989 roku, kiedy nie rządził Kaczyński lub Olszewski. Wszystko co robiło i robi PiS było i jest zawsze dobre, każde sprzeciwianie się i zdanie odmienne od zdania PiS-u jest przejawem zdrady, zaprzaństwa, kto nie jest z PiS-em, jest po stronie wrogów Polski, a jedyne motywy działania przeciwników PiS-u to brak patriotyzmu, komunistyczne poglądy, także w rodzinie, głupota, a przed wszystkim niskie pobudki. To zwalnia od jakichkolwiek zasad, potrzeby przestrzegania prawa, dotrzymywania słowa. PiS reprezentuje tak samo jak komuniści historyczną konieczność i dziejową i dlatego nie może oddać władzy. Nieuki i bezmyślni klakierzy, lizusy i janczarzy mają "prawo" do wysoko płatnych posad, najwyższych stanowisk, są objęci ochroną pisowskich prokuratorów, sędziów, policji, mediów, mogą bogacić się kosztem innych i kosztem państwa, które jest ich, byle tylko wiernie służyli wodzowi i partii. Dokładnie tak funkcjonował "rozwinięty socjalizm". Wcieleniem tej konieczności jest wola wodza, coraz bardziej tracącego kontakt z rzeczywistością. Tak pisał o Mikołaju I ambasador Francji: "stal się władcą, przed którym ostrzegał jeszcze Marek Aureliusz; beznadziejnie "scezarzył się", nasiąkł purpurą. "Tego władcę - pisał francuski ambasador markiz de Castelbajac - zepsuły pochlebstwa, powodzenie i przesądy religijne...zwracał uwagę okrutny i pełen buty wyraz jego twarzy". (Simon Sebag Montefiore, "Romanowowie", Warszawa, 2016 r.) To znakomicie pasuje dziś do Kaczyńskiego i walka o demokratyczną Polskę jest patriotycznym obowiązkiem, dość już nas kosztowało bezmyślne powtarzanie o "niestraszeniu PiS-em" i o tym, że wszystkie partie i posłowie są tacy sami.
Eliza Michalik w swojej świetnej analizie walki z PiS-em pisze: "zwycięstwo, wbrew optymistycznym nastrojom, nie jest wcale przesądzone. Potrzebne nam są do niego, oprócz solidarności, mobilizacja i zwarcie. Jeśli osiądziemy na laurach, Kaczyński na nas zabije. Dosłownie. Strajków musi być więcej, większych i potężniejszych, inaczej fanatycy zrobią z nami co zechcą. PiS okłamał kobiety (co nie jest niespodzianką - tchórze zawsze kłamią)..Próbują też zastraszania, na razie ostrożnie - sondując, na ile mogą sobie pozwolić...nasyłają na organizatorki prokuratury i wyliniałych prorządowych związkowców...oni gardzą wszystkimi, nienawidzą i boja się wszystkich." ("Nie jesteśmy psami, żeby nas wyprowadzać", "GW", 15-16 10 2016 r.). To będzie długa i ciężka walka, ale konieczna stajemy do walki o wolność tym razem z wrogiem wewnętrznym podstępnym, podłym, zajadłym, zdolnym do każdego kłamstwa i oszukańczej obietnicy, ale znacznie słabszym niż dotychczasowi wrogowie naszej wolności.
Typowa dla PRL-u była fasadowość formalnie rządzących instytucji: Sejm, Rada Państwa, wymiar sprawiedliwości, media, gospodarka były podporządkowane nieformalnemu ośrodkowi władzy jakim było Biuro Polityczne PZPR, a praktycznie I sekretarz. Dziś również Polską w bardzo wielu obszarach rządzi Kaczyński. Sejm jest pisowską maszynką do głosowania wspieraną przez partię Kukiza, prezydent potakiewiczem, o najważniejszych stanowiskach w każdej w zasadzie dziedzinie decyduje Kaczyński, on też wyznacza główne kierunki polityki wewnętrznej, za granicznej, propagandy i ideologii. Polska obecna tak samo jak Polska Ludowa jest państwem zorganizowanej ideologii mieszaniny nacjonalizmu, populizmu, triumfalizmu i sfałszowanej historii. Polska zawsze miała i ma rację z wyjątkiem tych lat po 1989 roku, kiedy nie rządził Kaczyński lub Olszewski. Wszystko co robiło i robi PiS było i jest zawsze dobre, każde sprzeciwianie się i zdanie odmienne od zdania PiS-u jest przejawem zdrady, zaprzaństwa, kto nie jest z PiS-em, jest po stronie wrogów Polski, a jedyne motywy działania przeciwników PiS-u to brak patriotyzmu, komunistyczne poglądy, także w rodzinie, głupota, a przed wszystkim niskie pobudki. To zwalnia od jakichkolwiek zasad, potrzeby przestrzegania prawa, dotrzymywania słowa. PiS reprezentuje tak samo jak komuniści historyczną konieczność i dziejową i dlatego nie może oddać władzy. Nieuki i bezmyślni klakierzy, lizusy i janczarzy mają "prawo" do wysoko płatnych posad, najwyższych stanowisk, są objęci ochroną pisowskich prokuratorów, sędziów, policji, mediów, mogą bogacić się kosztem innych i kosztem państwa, które jest ich, byle tylko wiernie służyli wodzowi i partii. Dokładnie tak funkcjonował "rozwinięty socjalizm". Wcieleniem tej konieczności jest wola wodza, coraz bardziej tracącego kontakt z rzeczywistością. Tak pisał o Mikołaju I ambasador Francji: "stal się władcą, przed którym ostrzegał jeszcze Marek Aureliusz; beznadziejnie "scezarzył się", nasiąkł purpurą. "Tego władcę - pisał francuski ambasador markiz de Castelbajac - zepsuły pochlebstwa, powodzenie i przesądy religijne...zwracał uwagę okrutny i pełen buty wyraz jego twarzy". (Simon Sebag Montefiore, "Romanowowie", Warszawa, 2016 r.) To znakomicie pasuje dziś do Kaczyńskiego i walka o demokratyczną Polskę jest patriotycznym obowiązkiem, dość już nas kosztowało bezmyślne powtarzanie o "niestraszeniu PiS-em" i o tym, że wszystkie partie i posłowie są tacy sami.
Eliza Michalik w swojej świetnej analizie walki z PiS-em pisze: "zwycięstwo, wbrew optymistycznym nastrojom, nie jest wcale przesądzone. Potrzebne nam są do niego, oprócz solidarności, mobilizacja i zwarcie. Jeśli osiądziemy na laurach, Kaczyński na nas zabije. Dosłownie. Strajków musi być więcej, większych i potężniejszych, inaczej fanatycy zrobią z nami co zechcą. PiS okłamał kobiety (co nie jest niespodzianką - tchórze zawsze kłamią)..Próbują też zastraszania, na razie ostrożnie - sondując, na ile mogą sobie pozwolić...nasyłają na organizatorki prokuratury i wyliniałych prorządowych związkowców...oni gardzą wszystkimi, nienawidzą i boja się wszystkich." ("Nie jesteśmy psami, żeby nas wyprowadzać", "GW", 15-16 10 2016 r.). To będzie długa i ciężka walka, ale konieczna stajemy do walki o wolność tym razem z wrogiem wewnętrznym podstępnym, podłym, zajadłym, zdolnym do każdego kłamstwa i oszukańczej obietnicy, ale znacznie słabszym niż dotychczasowi wrogowie naszej wolności.
