Jak powszechnie wiadomo, prawa dziecka wywodzą się z działalności organizacji zwalczającej okrucieństwo wobec zwierząt. Biorąc pod uwagę fakt, iż obecnie w globalnej świadomości społecznej dzieci są już generalnie uważane za ludzi, za prawdziwe należy uznać stwierdzenie, że propagowanie praw zwierząt w istotny sposób wpłynęło na rozwój praw człowieka.
REKLAMA
Tym samym można więc przyjąć, że stan praw zwierząt jest odzwierciedleniem stanu praw człowieka lub wskazuje na stopień ich zaawansowania.Weźmy na przykład takie Chiny, pomijając kwestie nie związane z procesem przygotowywania posiłku, czyli np. wybijanie zagrożonych wyginięciem tygrysów dla uzyskania składników do afrodyzjaków lub zaburzenia sadystyczne, jak popularny „crush fetish”, którego istota polega na miażdżeniu (najczęściej zadeptywaniu) małych zwierząt. Szczeniaczków, kotków, króliczków, itp...Ogłuszanie nie istnieje, a to co u nas kryje się pod sformułowaniem „uboju rytualnego” jest na porządku dziennym i rzadko ma coś wspólnego z rytuałem. Zanurzanie żywej świni we wrzątku –jak najbardziej, chociaż w warunkach domowych sprowadza się to raczej do zwykłego polewania.
Ponadto Chiny znane są także ze zjawiska zamiłowania do spożywania zwierząt domowych.Niekwestionowanym liderem są oczywiście wspomniane szczeniaczki, które cieszą się szczególną popularnością w okresie zimowym ze względu na, jak mówi tradycyjna medycyna chińska, swoje właściwości rozgrzewające. A na południu Państwa Środka, gdzie nie słyszano o centralnym ogrzewaniu, nie można przecież po prostu zrezygnować z korzyści wynikających z tej własności.Tym bardziej, że prawo w żaden sposób nie reguluje tych kwestii. Z drugiej jednak strony, dopóki Chińczycy nie wykształcą w sobie zdolności do odczuwania współczucia, dopóty nie zostanie wprowadzony sformalizowany system ochrony praw zwierząt, dziecka, czy człowieka. I nie ma znaczenia czy mówimy o penisie tygrysa, czy półtuszy kundelka.
Podobno ludzi można poznać po tym, jak traktują innych, a w szczególności po tym jak traktują słabszych od siebie, w tym zwierzęta. W Chinach słabszych się gnoi, a przed silniejszymi bije pokłony. Tak było, jest i jeszcze pewnie przez jakiś czas będzie. Bo w końcu to w Chinach nadal produkuje się najwięcej tabletek na długowieczność, powstających z abortowanych płodów.
Aż chciałoby się powtórzyć za bohaterem opowiadania Lu Xuna „Dziennik szalonego”: ratujcie dzieci...
Autor: Piotr Nowak
