Apel o pozostanie w domu, nawet jeśli sfabrykowany i odczytany pod presją przez kandydatkę na Prezydenta Białorusi Swiatłanę Cichanouską, jestem drogą do uspokojenia nastrojów, z których niewiele dobrego może się wydarzyć. Video na którym apeluje do rodaków o "rozsądek i poszanowanie prawa" oraz by nie walczyli z milicją na ulicach białoruskich miast opublikowano w sieci. Adam Tecław, Redaktor StosunkiMiedzynarodowe.pl
REKLAMA
Adam Tecław, Redaktor StosunkiMiedzynarodowe.pl
Białoruś jest od lat stałym reprezentantem wśród państw z ginącym obecnie ustrojem autorytarnym. Władza skupiona jest w rękach prezydenta Łukaszenki „de facto” i „de jure”. Od 1994 roku żadna z kampanii wyborczych nie spełniła standardów międzynarodowych. Władze Białorusi nadal ograniczają prawa i wolności obywatelskie, nadal odmawiają rejestracji organizacji pozarządowych, partii politycznych, organizacji praw człowieka, a potem prześladują je za działalność bez rejestracji. To błędne koło jest gwarantem braku możliwości utrzymania się jakiejkolwiek opozycji.
Wybory.
Szalę goryczy przelała skala oszustw oraz wynik wyborczy Łukaszenki – ponad 80 procent poparcie dla byłego-obecnego prezydenta. Pojawił się znany z klasyki filmów Barei problem wskazania procent poparcia – kluczowe zagadnienie pt: „jaką mamy realizację planu”?
Czy 52,6 procent w pierwszej turze byłoby chętniej akceptowalne przez społeczeństwo i wspólnotę międzynarodową? Nie za mało jak na tak znakomitego przywódcę? Czyli 47,4 należy do opozycji, tak? Tak też źle. Może lepiej zapisać więcej.
Czy 52,6 procent w pierwszej turze byłoby chętniej akceptowalne przez społeczeństwo i wspólnotę międzynarodową? Nie za mało jak na tak znakomitego przywódcę? Czyli 47,4 należy do opozycji, tak? Tak też źle. Może lepiej zapisać więcej.
Białoruś woła o pomoc. Białoruś czyli kto?
W historii obalania czy upadku reżimów autorytarnych kluczowa była kwestia zaangażowania sił międzynarodowych. I nie chodzi tu o siły wojskowe bo kwestie militarne od zakończenia II wojny światowej nie przyniosły trwałych rozwiązań poza długotrwałym konfliktem. Lata 90te był fiaskiem zarówno powołanych do życia organizacji międzynarodowych jak i wszelkiego rodzaju misji stabilizacyjnych (b. Jugosławia), operacji wojskowych (Afganistan) na ochronie konwojów z pomocą humanitarną (Somalia) kończąc. Także przywracanie porządku międzynarodowego wraz z wprowadzeniem sankcji (Sudan Płd, Birma, Syria, Irak) kończyło się w najlepszym wypadku wojnądomową. Oczywiście nie sposób wymienić wszystkich operacji, ale dużo łatwiej przewidzieć obecnie ich skutek.
Wiek XXI natomiast to upadek prawa międzynarodowego w zakresie samostanowienia narodów, tak mocno promowanych m.in. w Karcie ONZ. Zawiodły sojusze międzynarodowe w tym NATO, a możliwość działań odwetowych z wykorzystaneim artykułu 5. Traktatu Waszyngtońskiego w kwestii Iraku czy Afganistanu było nikczemną próbą legitymizacji napaść zbrojnej (przykładowo jako umocowanie działań w Iraku pod hasłem wielkiej koalicji międzynarodowej.
Prezydent Barack Obama nie popełniał już błędów poprzednika, nie dał się wplątać w rozstrzyganie kwestii kto powinien rządzić po upadku Kadafiego w Libii, dymisji Hamadiego Dżebalego w Tunezji czy obaleniu Bractwa Muzułmańskiego wraz z rządem Mursjego w Egipcie.
Uznanie dobrowolnego rozbrojenia Iranu był początkiem końca obecności USA w regionie, przypieczętowanym przez decyzję Trumpa o wycofaniu się wojsk z Bliskiego Wschodu. Była to trudna decyzja wymuszona doświadczeniami z historii, kiedy latami trwały wojny z lokalnymi watażkami, kartelami czy organizacjami terrorystycznymi przeciwko regularnej armii Amerykańskiej, angażującej nieporównywalnie większy arsenał militarny lecz osiągającek marne skutki zarówno polityczne jak i strategiczne.
Z drugiej strony brak wsparcia silnego partnera międzynarodowego z góry skazuje cały proces demokratyczny na porażkę. Zaangażowanie i wzmocnienie strony walczącej z istniejącym układem politycznym może natomiast radykalizować strony konfliktu, doprowadzać do eskalacji, angażować kolejne strony konfliktu i finalnie destabilizować znacznie większy obszar niż pierwotnie. Przykład Kurdów i ich starań o własną państwowość może być jednym z wielu przykładów. Podsumowując, Ameryki oferującej wsparcie polityczne dla walczących z dowolnym reżimem na świecie już nie ma.
Pozostaje tylko Europa.
Problem Białorusi nie uzyska jednak statusu międzynarodowego z kilku względów. Po pierwsze nikt w Europie nie chce drugiego Majdanu i wjazdu „kolorowych ludzików” do Mińska, wojny domowej i destabilizacji państwa graniczącego z UE. Ale nawet w tym względzie trudno jest ustalić wspólne stanowisko Radzie Europejskiej. Mogłaby pomóc wspólna polityka zagraniczna UE ale od Traktatów z Maastricht nie udało się jej wprowadzić w życie.
Białoruś jest państwem o bardzo niskiej pozycji strategicznej. Nie posiada dostępu do morza, baz wojskowych czy surowców mineralnych. Zajęcie Mińska mogłoby np. jednostkom rosyjskiego Spcenazu zająć do 48h. Tylko po co? O wiele korzystniejsze dla Kremla jest utrzymanie wasala Łukaszenki, który nie ma żadnych ambicji politycznych poza utrzymaniem się przy władzy na kolejne lata. Jego polityka jest bez znaczenia w regionie, nie ma żadnych celów poza kontynuacją reform i polityki bliskiej obywatelom. Czyli marazmu ponad 20 letnich rządów. Łukaszenka siedzi jak mysz pod miotłą.
Głównym, wewnętrznym problemem samej Białorusi jest trudność w odnalezieniu własnej tożsamości. Zbliżenie z Polską w latach 20tych w XX wieku był szansą na wyrwanie się z Imperium Rosyjskiego w stronę Zachodu. Po przyłączeniu części Białorusi do Polski (po traktacie Polsko-Rosyjskim) istniał nawet pomysł stworzenia państwa federacyjnego z Białorusią, jednak Piłsudski obawiał się zbytniej inkorporacji ludności, wprawdzie bliskiej kulturowo to jednak prawosławnej. Wówczas podział Białorusi stał się faktem a dla Mińska wszelkie pomysły na niepodległość zostały przez Stalina wypalone do cna. Przykładowo, w wyniku prowokacji, wywołanej posunięciami Stalina w 1929 r. elita profesorska i kulturalna Białorusi została aresztowana i zesłana do łagrów. W kolejnych czystkach 1937–38 r. większość z nich, ok. 90 proc., zgładzono jako członków rzekomego Związku Wyzwolenia Białorusi. Jednocześnie poddano rusyfikacji sam język białoruski.
Natomiast w II RP białoruskie partie działały w życiu publicznym i w polskim Sejmie zadania asymilacji i zasiedlania kresów Polakami mieli spełniać oficerowie i żołnierze przeniesieni do rezerwy (opowiadał się za tym Piłsudski). Była to aktywna działalność rządu na rzecz scalania i asymilacji mniejszości etnicznych. Proces, który współcześnie został totalnie zaniedbany.
Zmiany w sytuacji Białorusinów mogła przynieść wielka ofensywa Hitlera i wojna z ZSRR. Przesuwający się front wschodni dawał pewne nadzieje na niepodległość Białorusi, którzy podobnie jak Ukraińcy czy Finowie przyłączyli się do walk za Armią Czerwoną. Klęska Wermachtu była jednak końcem tych jakże niepewnych marzeń. W konsekwencji, podział Europy po konferencji Jałtańskiej był początkiem rusyfikacji tych ziemi, które zintensyfikowano szczególnie po śmierci Stalina w 1953 r. kiedy to BSRR nadal rusyfikowano i kolektywizowano. „Im szybciej będziecie mówić po rosyjsku, tym szybciej zbudujemy komunizm” – powiedział Nikita Chruszczow podczas wizyty w Mińsku w 1959 r. Upragnioną państwowość miał przynieść rozpad Związku Radzieckiego i powstanie Wspólnoty Niepodległych Państw. Od 1994 niepodległą Białorusią zarządza Aleksander Łukaszenka.
Unia Europejska miała w planach eksport demokracji na Wschód. Po sukcesach w bloku wschodnim, który stał się częścią stabilnego , demokratycznego Zachodu, kolejne lata przyniosły wiele rozczarowań. Większa Unia coraz gorzej radzi sobie z tak dużą strukturą organizacyjną. Wszelkie inicjatywy takie jak Partnerstwo Wschodnie zainicjonowane przez Polskę i Szwecję zostało trawle wygaszone po klęsce Europejskich ambicji Ukrainy. Poszerzanie UE jeśli pojawia się na transparentach, budzi obecnie grozę. Dla Ukrainy skończyło się wojną domową, utratą Krymu i konfliktem na Wschodzie kraju. Mińsk może tylko trąbić klaksonami w centrum miasta. I lepiej nie wysiadać z samochodów.
Adam Tecław, Redaktor StosunkiMiedzynarodowe.pl
Adam Tecław, Redaktor StosunkiMiedzynarodowe.pl
