
Premier Luksemburga Jean-Claude Juncker zapowiedział w parlamencie złożenie dymisji. Nie byłoby w tym nic ekscytującego, gdyby nie fakt, że Juncker był najdłużej urzędującym premierem w Europie. Swoją funkcję objął w 1995 roku i od tego czasu jego partia wygrywała wybory i tworzyła koalicyjne rządy. Wiecznego premiera zatopił skandal z służbami specjalnymi w tle.
REKLAMA
Przez niemal 18 lat nieprzerwanie rządził Luksemburgiem – krajem małym, ale ze stosunkowo silną pozycją w Unii Europejskiej. Jean-Claude Juncker – najdłużej urzędujący premier w Europie zapowiedział dymisję. Szanowany wśród polityków Unii Europejskiej szef rządu i minister finansów niewielkiego kraju w Beneluksie został oskarżony przez komisję śledczą o brak nadzoru nad służbami specjalnymi.
Według raportu tajny wywiad SREL nie był dostatecznie kontrolowany przez rząd i dopuszczał się nielegalnego podsłuchiwania polityków, kupowania z państwowych pieniędzy samochodów na prywatny użytek i wręczanie łapówek. Junckera obarczono polityczną odpowiedzialnością za te działania. Socjalistyczna Partia Robotnicza, która jest koalicjantem Społecznej Partii Ludowej wypowiedziała umowę koalicyjną i złożyła do parlamentu wniosek o przyspieszone wybory.
Juncker był nie tylko premierem Luksemburga, ale też przez 7 lat kierował eurogrupą. To forum dyskusyjne krajów, które przyjęły wspólną walutę. Na spotkaniach eurogrupy zapadają często decyzje, które rzutują na całą Unię Europejską, nie tylko na kraje z euro. Jego praca była oceniana na tyle dobrze, że po skończeniu dwóch kadencji europejscy liderzy chcieli, aby nadal piastował swoją funkcję. Juncker chciał się jednak skupić na sprawowaniu urzędu premiera.
