Imponujące wieżowce Detroit to tylko pozostałość po potędze. Z powodu długów miasto złożyło wniosek o bankructwo.
Imponujące wieżowce Detroit to tylko pozostałość po potędze. Z powodu długów miasto złożyło wniosek o bankructwo. Fot. wikimediacommons.org / Domena publiczna

Jeden z symboli przemysłowej potęgi USA ostatecznie upadł. Powiedzieć, że Detroit, zagłębie przemysłu motoryzacyjnego, najlepsze lata ma już dawno za sobą, byłoby eufemizmem. Miasto od lat zmaga się z utratą miejsc pracy, wyludnieniem i długami. Problemy są tak duże, że władze złożyły wniosek o "ochronę przed wierzycielami". W istocie oznacza to bankructwo.

REKLAMA
Wyznaczony przez gubernatora Michigan zarządca Detroit złożył wniosek o ochronę miasta przed wierzycielami – podaje Bloomberg. Pod tą eufemistyczną formułką kryje się po prostu wniosek o upadłość. To największy przypadek w historii USA. Długi dawnego zagłębia motoryzacyjnego ocenia się na 18 mld dolarów. Największy udział w nich mają programy emerytalne dla byłych pracowników służb miejskich oraz pensje obecnie zatrudnianych przez ratusz.
Władze zdecydowały się na tak ostateczny krok, bo skończyło im się pole manewru. – Wiem, że wiele osób postrzega to jako najgorsze wydarzenie w historii miasta – mówił gubernator Michigan Rick Snyder. – Ale bez tej decyzji sytuacja miasta tylko by się pogarszała – dodał. Same odsetki dla banków i właścicieli obligacji to 150 mln dolarów w ciągu roku.
Detroit od lat zmaga się z problemami. Z niemal 300 tys. miejsc pracy w przemyśle w 1950 r. zostało zaledwie 27 tys. W ślad za tym poszedł spadek liczby ludności. W połowie XX wieku metropolia liczyła 1,85 mln mieszkańców, teraz to 700 tys. Przez to zaczęły spadać wpływy z podatków. Nie spadały za to koszty i dług miasta poszybował. Dzięki wnioskowi władze miasta, za przyzwoleniem sądu, będą mogły odstąpić od spłacania niektórych długów.