
W Kairze od piątkowego wieczoru trwają starcia między zwolennikami obalonego prezydenta Mohameda Mursiego a wojskiem i policją. Według BBC zginęło w nich co najmniej 100 osób, a ponad 1000 jest rannych. Siły porządkowe użyły ostrej amunicji.
REKLAMA
Po przejęciu władzy w Egipcie przez armię sytuacja w tym kraju wciąż jest niespokojna. W zamieszkach między siłami rządowymi a zwolennikami obalonego prezydenta, do których doszło w nocy z piątku na sobotę, zginęło ponad 100 osób, a rany odniosło ponad 1000 protestujących – podaje BBC. To dane nieoficjalne, przekazane przez lekarzy kairskich szpitali. Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że ofiar jest kilkakrotnie mniej.
Starcia wybuchły ok. 3 nad ranem, kiedy policja chciała usunąć protestujących przed meczetem Rabaa al-Adawija. Chociaż państwowe media informują, że użyto tylko gazu łzawiącego, protestujący donoszą o snajperach ustawionych na dachach okolicznych budynków, którzy strzelali z intencją zabicia, a nie zranienia.
O tragicznej sytuacji nad Nilem donoszą zagraniczni dziennikarze, którzy starają się ominąć cenzurę informacji nałożoną przez reżim. Dzięki mediom społecznościowym udaje im się szybko przekazać informacje o zbrodniczych działaniach junty. Najlepiej świadczą o tym zdjęcia i filmy pokazujące kolejne starcia zwolenników Mursiego i policji.
Kamil Sikora za BBC
