W niedzielę 22 amerykańskie ambasady i konsulaty w krajach Bliskiego Wschodu pozostanie zamkniętych. To odpowiedź na zagrożenie zamachami terrorystycznymi, o którym ostrzegają służby specjalne. Władze mówią o "posunięciu uprzedzającym".

REKLAMA
W niedzielę zamknięto ambasady i konsulaty Stanów Zjednoczonych w 22 krajach Bliskiego Wschodu, m. in. w Izraelu – podaje CNN. Amerykańskie władze mówią, że to "posunięcie uprzedzające", bo dotarły do korespondencji między liderami Al-Kaidy i współpracujących z nią organizacji. Dlatego w niedzielę, która w krajach o dominacji islamu jest dniem pracującym, zamknięte pozostanę placówki w Egipcie, Jemenie, Iraku, Kuwejcie czy Arabii Saudyjskiej.
Służby bezpieczeństwa wydały również ostrzeżenie dla podróżujących. Informują w nim o podwyższonym zagrożeniu terrorystycznym, ale nie podają żadnych konkretnych wskazówek czy zakazów. Nie znamy też żadnych szczegółów na temat wykrytego zagrożenia – jego typu, dokładnego miejsca ani typu środków transporty, w których może dojść  do ataku.
O sytuacji na bieżąco informowany jest Barack Obama, a odpowiedzialne za bezpieczeństwo kraju osoby koordynują działania służb. W sobotę amerykańskiego czasu doszło do spotkania Komitetu Doradców, który ma ocenić sytuację i zdecydować jakie mają być kolejne kroki. O powadze sytuacji świadczy udział Johna Keryy'ego, sekretarza stanu, oraz Chucka Hegla, szefa Departamentu Obrony.
Kamil Sikora za CNN