Tak myślałem o sobie do tej pory. I nie zastawiałem się nad znaczeniem tego określenia. Grałem. Całym sercem i całym sobą realizowałem sportowe cele i marzenia. Zdobywałem kolejne stopnie siatkarskiego wtajemniczenia, kolejne trofea, statuetki, medale. Marzyłem o tym najważniejszym dla sportowca, o złocie olimpiady!
REKLAMA
Sport wyczynowy dzisiaj, to nieustanne przekraczanie granic. Każdy sportowiec chce więcej, lepiej, mocniej, szybciej, wyżej… Ale ludzki organizm jest ograniczony i zawodny. Ja sam, niestety, przekonałem się o tym boleśnie wiele razy. Za każdym razem, kiedy dotykało mnie nieszczęście, równocześnie dotykało mnie Wasze oddanie.
I to ono, waz z całą moją miłością do tego sportu, dawało mi siły do walki o powrót na parkiet. Tym razem jednak musiałem powiedzieć pas. I choć w duszy nie brak woli i odwagi do kolejnego wysiłku, organizm powiedział „dosyć”.
Kolejna kontuzja, która mnie dotknęła, nie pozwoliła mi już na dalsze wyczynowe uprawianie sportu.
Kolejna kontuzja, która mnie dotknęła, nie pozwoliła mi już na dalsze wyczynowe uprawianie sportu.
Dlatego dziś jako zawodnik muszę się pożegnać z boiskiem i Wami.
Chciałbym podziękować wszystkim, dzięki którym mogłem przez te wszystkie lata rozwijać się i realizować jako siatkarz: trenerom, działaczom, kolegom sportowcom, lekarzom, kibicom, moim przyjaciołom i bliskim. Nie będę nikogo wymieniał z nazwiska, bo lista ta jest ogromnie długa, ale wierzcie mi, że każda osoba zapisana jest głęboko w mojej pamięci.
Żegnam się jako zawodnik, wyczynowiec, ale nie żegnam się jako człowiek.
Teraz będzie mi dane służyć już nie umiejętnościami, ale moją wiedzą i doświadczeniem.
Teraz będzie mi dane służyć już nie umiejętnościami, ale moją wiedzą i doświadczeniem.
Wierzę, że w nowej roli, trenera Farta Kielce, przyjmiecie mnie równie gorąco, jak zawsze i będziecie mnie wspierać i nadal mi kibicować.
Trzymajcie za mnie kciuki…
