Pewien znany ksiądz profesor, wykładowca na państwowym uniwersytecie, ogłosił niedawno jak to bardzo chrześcijanie są prześladowani już nie tylko w Polsce (głosił to już wcześniej) ale także w całej Europie. Za koronny dowód wystarczyła księdzu profesorowi wypowiedź jednego z lewicowych polityków, któremu przeszkadza w sferze publicznej krzyż. Inny ksiądz profesor, z innego ale również państwowego uniwersytetu, dopatrzył się w zaproszeniu jednego księdza na doroczne, owsiakowe spotkanie młodych „wchodzenia w krąg zła”.

REKLAMA
Pierwszemu nie przeszkadza fakt, że państwo płaci mu regularnie (i słusznie, jeśli jest pracownikiem) pensję i pozwala na publikowanie tych czy innych bzdur w legalnie działającym wydawnictwie, należącym zresztą (czy też ściśle powiązanym) z medialnym koncernem pewnego zakonnika, który biznesy i swoje dzieła od wolnościowego zwrotu rozwija w najlepsze.
Drugiemu katolickiemu intelektualiście (wszak jest nim lub powinien każdy profesor wyższej uczelni) nie przeszkadza fakt, że Przystanek Woodstock odwiedziło w przeszłości co najmniej dwóch biskupów i paru księży i jakoś po spotkaniu z owsiakową młodzieżą żaden z nich wiary nie stracił, a może wśród młodych odzyskało ja wielu a przynajmniej zmieniło postrzeganie Kościoła także na poziomie instytucjonalno-hierarchicznym. Wiem to, bo byłem tam dobrych parę lat temu właśnie z abp Życińskim.
W konkursie na to kto publicznie powie największą brednię biorą udział także politycy. Po słynnym wywiadzie, w którym Prezes zdemaskował polskiego premiera jako największego wroga chrześcijaństwa dziś dowiedzieliśmy się, że Donald Tusk jest wręcz ”największym złem” . Teologicznie to ciekawa konstrukcja znacznie więcej mówiąca o autorze tych słów niż pomówionym przeciwniku. Co ciekawe, wielu katolickich publicystów ochoczo podjęło trop wskazany przez Prezesa dzięki czemu wierni wracający po niedzielnej mszy z katolickim tygodnikiem w ręce będą mieli sporo „ciekawej” lektury.
A, że w większości będzie to zlepek politycznych projekcji i uprzedzeń autorów to przecież już nikogo specjalnie nie obchodzi. Betonowanie głów, jak widać , idzie w najlepsze.