Sytuację w Polsce oglądam z pewnej odległości. Niemniej, zanim Monika Olejnik dostanie tegoroczną nagrodę "Gazety Polskiej" i tytuł "dziennikarki niepokornej naszego ćwierćwiecza", a Sylwester Latkowski będzie – w glorii męczennika – pisał gościnne felietony w "Gościu Niedzielnym", muszę przyznać, że chęć bycia przez sporą część świata dziennikarskiego faktyczną władzą trochę mnie przeraża.
REKLAMA
Mam wrażenie, że te egzotyczne sojusze "GW" z "w Sieci", TVN z TV Republika czy "Gaz Pol" z "Wprost" itp,. itd., nie mają na celu "obrony demokracji" tylko utrzymania za wszelką cenę (w tym przypadku osłabienia państwa) prawa do bycia ponad wszystkim i wszystkimi. Taka swoista "solidarność branżowa", jakże często krytykowana gdy chodzi o inne profesje. I nie zamierzam podpisywać żadnych listów protestacyjnych czy "w obronie wolności słowa" bo nie jestem karpiem, który głosuje za przyspieszeniem Wigilii.
Tytuł pochodzi od redakcji.
