Jest jeden widoczny i mam nadzieję, że stały sukces czasu EURO. To najpierw moda, a potem wręcz dosłownie przejęcie, a może lepiej powiedzieć odzyskanie narodowych barw przez zwykłych Polaków.
REKLAMA
Do niedawna biało-czerwone barwy polskiej flagi, symbole naszej państwowości i spontaniczna identyfikacja z nimi były zawężone jedynie do wielkich i oficjalnych świąt albo smutnych, wręcz tragicznych wydarzeń, jakie nas dotykały. Wywieszanie flag państwowych w dniach żałoby narodowej po śmierci papieża czy tragedii smoleńskiej było na pewno naturalnym odruchem serca wielu z nas, ale uczynionym w zupełnie innych okolicznościach niż dziś. Te flagi były wręcz przesiąknięte żalem i łzami.
Potem coraz częściej wręcz brała mnie złość, kiedy widziałem, jak najcenniejsze dla Polaków święte symbole naszego państwa były wręcz zawłaszczane przez ekstremalne grupy i grupki różnych „prawdziwych Polaków”, zwykłych chuliganów czy politycznych krzykaczy. Prawdziwy szok przeżyłem jesienią ubiegłego roku, kiedy to po wydarzeniach z 11 listopada wydawało się, że jest jeszcze gorzej: jeśli nie identyfikujesz się ze środowiskiem takiej czy innej prawicy, to zamiast „biało-czerwonej niepodległej” musisz mieć jakąś „kolorową niepodległą”. A dlaczego ktoś ma mnie pozbawić prawa do polskiej flagi? Niestety brakowało impulsu, wydarzenia. Ale to już przeszłość, bo dziś już wiadomo, że biało – czerwone barwy, zresztą nie tylko na fladze czy koszulce, ale w różnych konfiguracjach na twarzach, włosach czy różnych elementach odzieży należą do każdego z nas! I dodatkowo pokazują, że pod „biało – czerwoną” można się świetnie bawić, a slogan „Polska! Biało – Czerwoni!” wykrzykiwany przecież także przez tysiące kibiców z różnych stron Europy skutecznie zastąpił różne (czasem bardzo dziwne) hasła i symbole, pod jakimi próbowano promować nasz kraj. Tymczasem zamiast kombinować z latawcem czy bocianem wystarczy promować polską flagę i proste hasło: biało - czerwoni!
I mam nadzieję, że kiedy minie piłkarskie szaleństwo, to już nikomu nie pozwolimy ponownie zawłaszczyć naszych narodowych barw i symboli albo ograniczyć je znowu tylko do smutnych marszów czy oficjalnych uroczystości państwowych.
Przecież Polska naprawdę jest fajna i warto to ciągle powtarzać, a nawet manifestować!
