Lubię wiedzieć, co o mnie lub poglądach mi bliskich myślą i głośno mówią ludzie, z którymi mnie więcej dzieli niż łączy. Dlatego staram się być pilnym czytelnikiem prawicowych portali w rodzaju wpolityce.pl, z których regularnie mogę dowiedzieć się, jakim jestem szują i sprzedawczykiem, a czasem nawet przeczytać donos wysłany przez PiSowskiego senatora ni mniej ni więcej tylko do samego Watykanu (pewnie z oszczędności via al. Szucha, gdzie mieści się Nuncjatura).

REKLAMA
Żeby mi się w głowie nie poprzewracało czytam sobie też dość często o bliskim mi kanonie poglądów, jakie niemiłosiernie chłoszcze publicznie lewicowe profesorstwo.
Po takiej lekturze człowiek ma przynajmniej pewność, że nie zwariował i potrafi odróżniać więcej niż dwa kolory, bo życie naprawdę jest ciekawsze niż to co wyziera to z blogów radykalnych bojowników o prawdę, niezależnie jak ją pojmują.
I właśnie ta ciekawość zaprowadziła mnie na blog pani prof. Środy, która przekreślając swoje dotychczasowe poglądy domaga się ni mniej ni więcej tylko …zaangażowania Kościoła w politykę. Tym odważnym i bezprecedensowym gestem pani Profesor domaga się od biskupów wytargania za ucho, i to na dodatek przed ołtarzem polityków, zwłaszcza tych o lepkich rękach, owych kombinatorów, co to na dobru wspólnym chcą się tylko dorobić. Ale skoro biskupi milczą to …wiadomo, maja w tym interes. I kółko się zamyka, jak to w kręgu władzy i powiązań, które objaśnia nam od lat niestrudzona Pani Profesor.
I wszystko byłoby nawet sensowne gdyby nie fakt, że o korupcji polski Kościół mówi dość często, ba poświęcił jej nawet ostatnio osobny fragment dokumentu społecznego. Oczywiście, mówić o korupcji nigdy za mało, ale tez nie można nie zauważyć, że to temat podejmowany od dawna (niekoniecznie okazyjnie, jak ktoś kogoś już nagra) w dość ostrych i jednoznacznych słowach. Przykłady? Proszę bardzo - w marcu 2003 polscy biskupi stwierdzili, że korupcja nie jest do pogodzenia z katolicką moralnością. Niestety, na tym samym zebraniu episkopatu zajęli się również sprawą Radia Maryja i wiadomo już, jaki temat przebił się do mediów znacznie głośniej komentowany. Może zatem, dedykując to zarówno politykom, jak i pani prof. Środzie, warto wrócić do tych słów: "przypominamy, że z katolicką moralnością nie można pogodzić żadnej formy korupcji. Wszyscy zaś sprawujący jakąkolwiek władzę, na czele z najwyższymi władzami państwowymi, niech pamiętają, że pierwszym i najważniejszym kryterium prawomocności władzy jest nie tylko demokratyczny wybór, ale także stała i autentyczna troska o dobro wspólne. Przekształcanie Państwa w oligarchiczną grę interesów grup jawnych i tajnych, formalnych i nieformalnych, jest podważeniem praworządności władzy".
Tyle nauczanie sprzed dekady, chyba nadal aktualne. Wydaje mi się, że nie tylko w kontekście nagrań człowieka o anielskim nazwisku.
Przed tygodniem w wywiadzie dla GW powiedziałem, że każdy, w tym zarówno pojedynczy ksiądz, jak i cały Episkopat, ma prawo a nawet obowiązek dokonywania ocen życia publicznego jako obywatel i tym samym pewnie nie ucieknie również od opinii na temat polityki. Rzecz w tym, żeby nie czynić tego z pozycji ambony i nie mieszać z przekazem prawd wiary.
Jakby ktoś miał wątpliwości, to przypomnę, że ambona to miejsce zwykle najbliżej ołtarza, z którego głosi się Ewangelię, a nie komentuje nawet najbardziej demaskatorskie nagrania.