Papież Franciszek nadal zaskakuje. Po kilku wymownych gestach i ważnych słowach określających bardziej styl sprawowania posługi Biskupa Rzymu przyszła kolej na kilka znaczących i mocnych działań związanych z wykonywaniem papieskiej władzy w sensie i wymiarze doczesnym. Powołanie kilka dni temu grupy 8 kardynałów, którzy mają spełniać funkcję doradczą już zostało okrzyknięte rewolucją, choć hierarchowie nawet nie zdążyli swojej „rady” ukonstytuować.
REKLAMA
Eksperci zwrócili uwagę na kilka ciekawych aspektów powołania takiego ciała doradczego. Po pierwsze Kościół został dostrzeżony jako wspólnota multikulturowa a na dodatek o często odmiennym, bo zwykle pozaeuropejskim, doświadczeniu lokalnych wspólnot. Wśród „ośmiu wspaniałych (copyright by religia.tv) lub też „ośmiu sprawiedliwych” mamy zarówno kościelnego konserwatystę (jak kard. George Pell z Australii) ale i stojącego na ich czele niezwykle otwartego, medialnego i popularnego kard. Maradiagę. Zredukowano wpływy Włochów (ograniczając reprezentacje tej nacji jedynie do jednego kardynała, a przy tym Gubernatora Państwa watykańskiego czyli kogoś w rodzaju zarządcy dóbr materialnych Stolicy Apostolskiej, kard. Giuseppe Bertello). Obecność kard. Seana Patricka O’Malley z USA zapowiada, że nie będzie taryfy ulgowej także i w kwestiach łamania dyscypliny kościelnej czy pedofilii. Zadbano o szeroką reprezentację krajów i narodów, różnych tradycji i kultur jakie tworzą dzisiejszy Kościół katolicki. Papież Franciszek powołał zatem do życia cos na kształt „rządu jedności kościelnej”, którego celem jest przygotowanie reformy tego czym Kościół jest w wymiarze zewnętrznym, jako wielka instytucja ze swoimi problemami ale i wciąż ogromnym potencjałem.
Dzisiejszy wywiad Andrea Torniellego z La Stampy z watykańskim dyplomatą i znawcą Soboru Watykańskiego II, abp. Agostino Marchettą rzuca jeszcze więcej światła na tło tej decyzji papież i prawdziwe intencje, jakie nim kierowały. To przekonanie, że w Kościele, zaczynając od Watykanu, powinno być więcej kolegialności niż kurii, więcej wewnętrznej dyskusji niż koterii i więcej wzajemnego zrozumienia niż podejrzeń i walki o wpływy. Co więcej, abp Marchetto zauważa przy tym, że po raz pierwszy na czele Kościoła stoi papież, który jest już „dzieckiem” Soboru a nie jego „ojcem” jak Wojtyła i Ratzinger. Może to oznaczać, że będziemy mieli wkrótce do czynienie ze zwołaniem co najmniej Synodu Biskupów, a może nawet nowego Soboru, o czym z kolei mówią coraz częściej inni biskupi i kardynałowie z różnych stron świata.
Jednocześnie, każdy kto interesuje się Watykanem musi zauważyć ożywienie w dyskusji nad wieloma problemami współczesnego Kościoła , co jeszcze niedawno było wyciszane lub wręcz uznawane za zachowanie mało dyplomatyczne a najczęściej niestosowne. Z kolei lektura pojawiających się jak grzyby po deszczu biografii nowego papieża (znowu na czele ze znakomita książką A. Torniellego) dowodzi, że to dopiero początek zmian, które (i dzięki Bogu!) czekają Kościół zwłaszcza w jego zewnętrznym, instytucjonalnym charakterze.
