Internet, i to nie tylko katolicki, żyje od kilku dni ankietą, którą abp Lorenzo Baldisseri Sekretarz Generalny Synodu Biskupów, rozesłał do lokalnych episkopatów. Niektóre, jak episkopat Anglii i Walii czy przewodniczący Konferencji Biskupów USA, kard. Timothy Dolan z Nowego Jorku już zapowiedzieli rozesłanie tego dokumentu do wszystkich parafii i organizacji katolickich z deadlinem na odpowiedzi do końca roku.
REKLAMA
Także na polskim gruncie mamy do czynienia z sytuacją niezwykłą. Kiedy niektóre katolickie portale zastanawiały się czy „wychodzić przed szereg” i publikować tekst ankiety zanim na ten temat wypowiedzą się polscy biskupi jedno małżeństwo określające się po prostu jako „zaangażowani katolicy” przetłumaczyli tekst angielski („wiszący” na stronach angielskiego episkopatu) i zaprosili wszystkich do udziału w tym bezprecedensowym badaniu katolickiej opinii publicznej. Mamy więc do czynienie chyba po praz pierwszy z sytuacją, kiedy świeccy poczuli się nie tylko wywołani do tablicy, ale wręcz zobowiązani do zabrania głosu. Pewnie dziś wielu obserwatorów zastanawia się jak na tę aktywność świeckich zareagują biskupi i jest to pytanie jak najbardziej uzasadnione. Do niedawna prawo głosu mieli zwykle „zawodowi” działacze parafialni czy członkowie różnych, zwykle trochę fasadowych, organizacji i stowarzyszeń katolickich. Kiedy wczoraj rozmawiałem z kard. Nyczem, z pewnością jednym z najważniejszych i najbardziej wpływowych ludzi polskiego Kościoła, hierarcha przypomniał, że każdy biskup już wcześniej, przy przygotowywaniu poprzednich synodów był zobowiązany do przedstawienia poza sugestiami duszpasterskimi także pewnego szerszego.
On sam korzystał m.in. z sugestii i opinii różnych środowisk naukowych, najczęściej związanych z Kościołem. Teraz, zdaniem Kardynała, sytuacja będzie jeszcze bardziej czytelna i prosta. Jeśli świeccy na poważnie wezmą sobie do serca ankietę Franciszka to w konsekwencji biskupi, zarówno ci w danym kraju jak i w wymiarze Kościoła powszechnego, dostaną dość ciekawy materiał socjologiczny i duszpasterski. W tym kontekście strach przed ankieta wyrażany przez niektórych katolickich publicystów dowodzi jedynie niezrozumienia celu jakiemu ankieta służy. Te materiały będące swoistym vox populi zostaną następnie przekazane do Rzymu i z nich powstanie „instumentum laboris”, dokument który będzie podstawą do synodalnej debaty już w przyszłym roku.
Czy polscy biskupi odniosą się do „ankiety Franciszka” z równym entuzjazmem jak ich zagraniczni koledzy? Osobiście uważam, że będzie to zależało od poszczególnych hierarchów. Kard. Nycz pytany o reakcje na publikacje np. samego tekstu ankiety w internecie „poza episkopatem” przyznał, że to cos nowego ale nikt nie powinien z tego tytułu komukolwiek robić wyrzutów. Wręcz przeciwnie, warszawski metropolita uważa, że to szansa aby dowiedzieć się czegoś „oddolnie”, zauważyć te zjawiska i przemiany, które biskupom zwykle umykają albo są wręcz przed nimi ukrywane. Sam fakt, że odpowiedzi na ankietę zbierają już nie tylko internetowe portale ale także niektóre, poważne media (jak Tygodnik Powszechny) daje pewność, że także głos polskich katolików będzie dostrzeżony. I nie ma się co bać jakichś akcji swoistego wewnętrznego rokoszu w stylu „my jesteśmy Kościołem”, tylko trzeba zwyczajnie zachęcić wiernych dopowiedzenia co im w duszy gra i jakie są ich oczekiwania związane z pontyfikatem papieża Franciszka. A sama treść ankiety dowodzi, że przyszłoroczny synod będzie na pewno wydarzeniem nie tylko ważnym ale i szalenie ciekawym.
