Dziś w Kościele, zwłaszcza wieczorem, zapada wielka cisza. Właściwie to co się dzieje jest wbrew logice. Ten kto miał zbawić świat umiera. Ci, którzy mieli iść za nim do wszystkich ludów i narodów uciekają w popłochu i zapierają się znajomości z Nim. Triumfuje zło i kłamstwo.

REKLAMA
Władza ludzka ważniejsza jest od boskiej. Układy i polityczne porachunki kasty kapłańskiej zdobywają poklask ludu, prostego ludu, który jeszcze parę dni temu śpiewał hosanna.
Można powiedzieć, że dla postronnego obserwatora wydarzeń, wszystko się kończy, zanim na dobre się zaczęło.
My dziś jesteśmy w lepszej sytuacji. Czytamy Mękę Pańską i odprowadzamy Pana do grobu, śpiewamy Gorzkie Żale i w skupieniu poświęcimy parę chwil na modlitwę, ale wiemy że już jutro nasz nastrój się zmieni, a po Rezurekcji lub w niedzielny poranek pusty grób będzie oznaczał zwycięstwo życia nad śmiercią. Zwycięstwo dobra i wierności nad złem i strachem, wreszcie zwycięstwo Boga nad ludzkimi kombinacjami i układami.
Chrześcijaństwo jest religią, w której człowiek musi niejednokrotnie przejść przez swój krzyż, poniżenie, cierpienie i osamotnienie. Ale paradoksalnie te doświadczenia prowadzą do ostatecznego zwycięstwa i życia.
Lubię czytać w tym dniu jeden z wierszy Cypriana Kamila Norwida, ten o dziecku i krzyżu, w którym-niczym refren w piosence - powtarzają się słowa "Krzyż stał się nam bramą".
To ostateczny sens każdej drogi krzyżowej i każdego Wielkiego Piątku.